Irlandia na rozdrożu. Bogdan Feręc o Ukrainie, gospodarce i kryzysach w Republice Irlandii
W ostatnich tygodniach w Irlandii coraz częściej wybrzmiewają pytania o granice wsparcia dla Ukrainy i przyszłość krajowej gospodarki. Dyskusja, która rozpoczęła się wokół zakładu rafinerii, szybko przerodziła się w znacznie szerszą debatę o bezpieczeństwie ekonomicznym, niezależności politycznej i wyzwaniach stojących przed Republiką Irlandii.
Aughinish Alumina w centrum sporu
Najwięcej emocji w ostatnich tygodniach wywołała sprawa zakładu Aughinish Alumina w hrabstwie Limerick- jednego z najważniejszych zakładów przemysłowych w Republice Irlandii.
Podczas wizyty premiera Michaela Martina w Kijowie prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ponownie zwrócił uwagę na powiązania właścicielskie przedsiębiorstwa z rosyjskim kapitałem. Strona ukraińska zarzuca, że produkowany w Irlandii tlenek glinu może trafiać do Rosji za pośrednictwem państw trzecich i pośrednio wspierać rosyjski przemysł.
Irlandzie władze wdrożyły śledztwo na wyspie i sprawdziły czy faktycznie z hrabstwa Limerick do Federacji Rosyjskiej przesyłany jest tlenek glinu. Nieforalnie wiemy, że nie da się ani potwierdzić, ani zaprzeczyć słowom prezydenta Zełenskiego, który twierdził, że stąd ten tlenek glinu jest wysyłany do Rosji – mówi.
Ostateczna dokumentacja ma trafić do Komisji Europejskiej, która podejmie dalsze decyzje dotyczące ewentualnych sankcji na Rosję i przyszłości eksportu produktów zakładu.
Politycy którzy nie są entuzjastami ostatnich zachowań Ukrainy zaczynają po cichu mówić, że zachowania prezydenta Zełenskiego nie są odpowiednie, a przynajmniej niektóre, na arenie międzynarodowej – wspomina.
Bogdan Feręc uważa, że społeczeństwo coraz bardziej zaczyna zauważać, że państwa wykładają pieniądze i sprzęt wojskowy na pomoc Ukrainie, a nie przynoszą z tego żadnych zysków. Uważa również za „totalną bzdurę” fakt, że Ukraina walczy za Europę. Przewiduje, że przywódcy europejscy wkrótce mogą zacząć mówić otwartym tekstem i przestaną słuchać prezydenta Ukrainy.
Solidarność z Ukrainą
Sprawa Aughinish Alumina stała się symbolem znacznie szerszej debaty o granicach europejskiej solidarności z Ukrainą. Coraz częściej pojawiają się głosy, że decyzje dotyczące funkcjonowania przedsiębiorstw działających na terytorium państw członkowskich powinny zapadać w Dublinie i Brukseli, a nie pod wpływem nacisków państwa spoza Unii Europejskiej.
Unia Europejska powinna rozmawiać tylko z Irlandią. Jeżeli niewystarczające są dowody, które przeprowadził rząd Irlandii to wtedy mogłaby Bruksela wysłać swoich śledczych, którzy by to przepadali. Ale nie można godzić się na to, aby władze Ukrainy mówiły co ma zrobić Irlandia i w jaki sposób – uważa.
W irlandzkim społeczeństwie słychać opinie, że wsparcie dla Ukrainy nie powinno oznaczać rezygnacji z ochrony własnych miejsc pracy i bezpieczeństwa gospodarczego. Jednocześnie podkreśla się, że wszelkie ewentualne nieprawidłowości powinny zostać jednoznacznie wyjaśnione przez instytucje unijne.
Wizyta Michaela Martina wywołała dyskusję
Duże kontrowersje wzbudził również sposób, w jaki premier Michael Martin prezentował stanowisko Irlandii podczas wizyty w Kijowie.
Zdaniem części komentatorów irlandzki premier zbyt mocno akcentował deklaracje wsparcia dla Ukrainy, nie eksponując wystarczająco stanowiska własnego rządu w sprawie ochrony irlandzkich interesów gospodarczych.
Było wiele zapewnień, że Irlandia stoi murem za Ukrainą, że wysyła im pieniądze. […] Premier Martin zawsze prezentował się na wyspie jako polityk twardy, z którym można podyskutować, ale jednocześnie bronił swojego zdania. Ja nie widziałem u premiera, żeby on w tym momencie bronił Irlandii. To wyglądało jak załatwienie prośby z prezydentem Ukrainy, żeby on przestał zajmować się firmą Aughinish Alumina – dodaje.
Feręc uważa, że wystąpienia premiera Irlandii nie były udane, co ma również znajdować odzwierciedlenie w opinii publicznej. Wizyta, która miała potwierdzić solidarność z Ukrainą, stała się jednocześnie impulsem do dyskusji o tym, jak powinna wyglądać polityka zagraniczna państwa.
Irlandia jest poważnym krajem i powinna tutaj inaczej postępować. Partnerem do rozmów o Limerick z pewnością nie jest Zełenski ani Ukraina, a jest ewentualnie Unia Europejska – mówi Feręc.
Model gospodarczy wymaga zmian
Coraz większe obawy budzi również przyszłość irlandzkiej gospodarki.
Eksperci zwracają uwagę, że imponujące wskaźniki wzrostu gospodarczego w dużej mierze opierają się na działalności międzynarodowych koncernów technologicznych. To właśnie globalne firmy odpowiadają za znaczną część wpływów podatkowych państwa.
Eksperci powiedzieli bardzo otwarcie, że jeżeli Irlandia nie zmieni modelu gospodarczego- czyli przestanie bazować tylko na firmach IT, które na dobrą sprawę nie są firmami przemysłowymi, tylko dostarczają bardzo duży dochód, tak cała reszta leży. Przemysłu nie mamy, produkcja jest na niewielkim poziomie, przemysł rolny nie jest najwyższy – mówi.
Bogdan Feręc również wspomina, że gdyby Amerykanie „zakręcili kurek inwestycyjny”, największe firmy, które się znajdują w Irlandii, przestały inwestować, to powstałby problem finansowy w państwie.
Dlatego coraz częściej pojawiają się postulaty dywersyfikacji gospodarki, rozwoju krajowego przemysłu oraz zwiększenia produkcji eksportowej. Eksperci wskazują, że Irlandia nie może opierać swojej przyszłości wyłącznie na sektorze usług i działalności międzynarodowych firm.
Zagrożenie dla transportu i wzrost cen
Rosnące ceny surowca, związane z napiętą sytuacją geopolityczną na Bliskim Wschodzie, mogą w najbliższych miesiącach przełożyć się na znaczne podwyżki cen paliw w Republice Irlandii.
Przewoźnicy już zapowiadają możliwość wznowienia protestów, jeśli rząd wycofa obowiązujące mechanizmy wsparcia. Branża transportowa ostrzega, że wzrost kosztów działalności nieuchronnie doprowadzi do podwyżek cen przewozów, a w konsekwencji także produktów trafiających do sklepów.
Branża transportowa zapowiedziała, że jeżeli rząd ograniczy te dotacje, które by wprowadził na czas tych bardzo wysokich cen paliw pędnych to niestety znowu wyjadą na ulicę, znowu zablokują. Nie są w stanie pokryć kosztów prowadzenia ich działalności przewozowej – mówi.
To zła informacja dla Irlandii, ponieważ będzie cierpiała z powodu blokad ulic, ale również transportowcy podniosą ceny. Wywoła to wzrost cen produktów sklepowych. Niepokój budzą również prognozy dotyczące kosztów ogrzewania. Jeżeli ceny ropy utrzymają się na obecnym poziomie lub będą nadal rosły, koszt oleju opałowego może znacząco wzrosnąć. Dla wielu gospodarstw domowych oznaczałoby to konieczność ograniczenia wydatków na ogrzewanie, szczególnie w sezonie jesienno- zimowym.
Susza zaskoczeniem dla mieszkańców
Jednym z najpoważniejszych wyzwań ostatnich tygodni okazał się niedobór wody. Po wyjątkowo suchym okresie poziom wody w zbiornikach znacząco się obniżył. Irlandzkie przedsiębiorstwo wodociągowe wprowadziło zakaz korzystania z węży ogrodowych oraz ograniczenia ciśnienia w sieci wodociągowej.
Mieszkańców poproszono o oszczędne gospodarowanie wodą i ograniczenie czynności, które nie są niezbędne. Choć Irlandia od lat kojarzona jest z częstymi opadami deszczu, obecna sytuacja pokazuje, że również ten kraj odczuwa skutki zmieniających się warunków klimatycznych.
