Iluzja Zielonej Wyspy? Jak irlandzkie tąpnięcie zepchnęło strefę euro w recesyjny cień – "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii

Iluzja Zielonej Wyspy? Jak irlandzkie tąpnięcie zepchnęło strefę euro w recesyjny cień

Gospodarka strefy euro zrzeszająca dwadzieścia jeden powiązanych ze sobą organizmów państwowych, przypomina skomplikowany mechanizm naczyń połączonych. Kiedy jeden z kluczowych elementów zaczyna gwałtownie tracić stabilność, rezonuje to na cały kontynent. W ostatnich miesiącach uwaga analityków finansowych i decydentów w Brukseli oraz Frankfurcie skupiła się na Dublinie. Oficjalne dane makroekonomiczne płynące z Irlandii wywołały głębokie zaniepokojenie, stając się bezpośrednią przyczyną rewizji optymistycznych dotąd prognoz dla całej unii walutowej. Wyczuwalne spowolnienie na peryferiach Europy okazało się więc na tyle silne, że przeważyło szalę i pociągnęło wspólnotowy produkt krajowy brutto poniżej kreski.

Początek roku przyniósł europejskim rynkom zimny prysznic, gdy Europejski Urząd Statystyczny zweryfikował wcześniejsze szacunki dotyczące wzrostu gospodarczego. Zamiast spodziewanego, choć skromnego odbicia na poziomie jednej dziesiątej procenta, Eurostat ogłosił spadek PKB strefy euro o dwie dziesiąte procenta w skali kwartalnej. Za tą drastyczną zmianą kryje się przede wszystkim bezprecedensowe, bo aż dwunastoprocentowe skurczenie się gospodarki Republiki Irlandii. Choć część ekspertów głównego nurtu próbuje tonować nastroje, tłumacząc te liczby specyfiką tego rynku i dominacją globalnych gigantów, fakty pozostają nieubłagane. Produkt krajowy brutto jest uniwersalną miarą siły ekonomicznej, a tak potężne tąpnięcie w jednym z najbardziej zglobalizowanych państw unii natychmiast przełożyło się na ujemny wynik całego bloku.

Sytuacja ta rzuca nowe, niepokojące światło na to, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami rządowych gabinetów w Dublinie. Narasta wrażenie, że irlandzcy politycy mogą celowo i w sposób przemyślany pudrować rzeczywistość, dawkując opinii publicznej informacje tak, aby za wszelką cenę uniknąć paniki. Utrzymywanie narracji o rzekomej stabilności i chwilowych zakłóceniach statystycznych pozwala odsunąć w czasie trudne pytania mieszkańców o przyszłość ekonomiczną kraju. Maskowanie realnego kryzysu staje się natomiast domniemana strategią polityczną, mającą na celu ochronę wizerunku Zielonej Wyspy jako bezpiecznej przystani inwestycyjnej, nawet jeśli fundamenty tej przystani zaczynają pękać.

Central Statistics Office w Irlandii wskazuje, że za fatalnymi wynikami stoi załamanie w kluczowym sektorze farmaceutycznym, który dotychczas windował krajowe wskaźniki. Branża ta zderzyła się z nową rzeczywistością geopolityczną, wywołaną wprowadzeniem amerykańskich taryf celnych oraz drastycznymi zmianami w globalnym popycie na leki nowej generacji, w tym preparaty na odchudzanie. Wiemy przecież, że przez cały ubiegły rok irlandzki eksport rósł, trochę sztucznie, a na fali obaw przed ograniczeniami handlowymi z USA. Firmy masowo produkowały i wysyłały towary na zapas, co stworzyło złudzenie potęgi. Wraz z nadejściem nowego roku ten tymczasowy impuls wygasł, obnażając słabość modelu opartego na kaprysach międzynarodowych korporacji. Doradcy ekonomiczni przyznają teraz, że oficjalne wskaźniki przestały odzwierciedlać faktyczną kondycję życiową kraju, jednak dla przeciętnego obywatela, odciętego od rzetelnej oceny ryzyka przez rządzących, nadchodzące chmury mogą być całkowitym zaskoczeniem.

Problem Irlandii nakłada się na inny, znacznie szerszy, niezwykle ponury obraz europejskiej gospodarki, w której coraz mocniej daje o sobie znać zjawisko stagflacji. Przy spadającym PKB inflacja w strefie euro utrzymuje się na wysokim poziomie przekraczającym trzy procent, drenując tym samym portfele konsumentów. Mimo to Europejski Bank Centralny pod wodzą Christine Lagarde nie zamierza rezygnować ze swojej polityki i planuje kolejną podwyżkę stóp procentowych. Taki krok, choć motywowany walką z drożyzną, nieuchronnie podetnie skrzydła i tak już osłabionemu wzrostowi, zwiększając koszty kredytów dla przedsiębiorstw i gospodarstw domowych.

Sygnały ostrzegawcze płyną również z sektora prywatnego, gdzie aktywność biznesowa kurczy się w tempie nienotowanym od wielu miesięcy. Instytucje międzynarodowe, takie jak OECD, obniżają roczne prognozy wzrostu dla strefy euro do ułamkowych wartości i wprost alarmują o drastycznym pogorszeniu nastrojów wśród przedsiębiorców. Sytuacji nie ratują nawet zróżnicowane wyniki z innych dużych gospodarek, ponieważ lekkie ożywienie we Włoszech zostało całkowicie zniwelowane przez spadki we Francji oraz wspomnianą irlandzką zapaść.

Wszystko to razem pokazuje, jak kruchy jest europejski system finansowy i jak wielką cenę płaci cała wspólnota za strukturalne uzależnienie jednego ze swoich członków od globalnych zawirowań.

Bogdan Feręc

Źr. Independent

Photo by Farah Almazouni on Unsplash

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
ZNAJDŹ NAS:
Gotówka znika z irl
Konfrontacja na szcz