Gdy natura wyłącza światło. Zwierzęta jako nieoczekiwani sabotażyści irlandzkiej sieci energetycznej
Zwykle, gdy w domach gaśnie światło, winą obarcza się wichury, ulewne deszcze albo awarie techniczne. Tymczasem irlandzka rzeczywistość energetyczna ma bardziej… futrzaste i pierzaste oblicze. Z wewnętrznych danych ESB Networks wynika, że w ciągu jednego roku ponad 1500 przerw w dostawie prądu spowodowały nie żywioły ani zużyta infrastruktura, lecz zwierzęta – dzikie i hodowlane, skrzydlate oraz czteronożne.
Skala zjawiska zaskakuje i najliczniejszą grupą „sprawców” okazały się ptaki. Około 1200 incydentów związanych było z kolizjami ptaków z liniami energetycznymi lub z ich gniazdami umieszczonymi w newralgicznych punktach sieci. Łabędzie uderzające w przewody napowietrzne, wrony i jastrzębie ginące po zderzeniach, a nawet przypadek ptaka, który wpadł na linię podczas mgły, a wszystko to znalazło się w oficjalnych rejestrach operatora.
Nie mniej kłopotliwe okazały się zwierzęta gospodarskie. Blisko 300 przerw w dostawie prądu przypisano bydłu i koniom, które, jak pokazują raporty, wyjątkowo upodobały sobie słupy energetyczne jako narzędzia do drapania. W Cork jeden z rolników zmuszony został do ogrodzenia słupa, aby powstrzymać byka przed kolejnymi „drapanymi sesjami”, które kończyły się awarią zasilania. W Tipperary zerwane przewody również przypisano bykowi, a w innych miejscach instalowano druty elektryczne, by oddzielić zwierzęta od infrastruktury energetycznej.
Są też historie, które balansują na granicy absurdu i anegdoty, choć ich skutki były jak najbardziej realne. W jednym przypadku ekipę techniczną wezwano do kota, który wspiął się na słup energetyczny i spowodował przerwę w dostawie prądu. Aktualizacja w dzienniku awarii brzmiała lakonicznie, że „Kot dotarł bezpiecznie do domu”. W innym rejonie konieczne było czasowe odłączenie zasilania, by usunąć gniazdo pszczół.
Dokumenty ESB Networks pokazują też frustrację operatora wobec powtarzających się problemów. W Cratloe w hrabstwie Limerick dużo szkód wyrządziły ptaki, prowadząc do kolejnej w tym samym roku awarii stacji. W notatkach pojawiła się sugestia instalacji izolacji lub odstraszaczy ptaków, choć szybko dodano, że wcześniejsze zderzenia miały miejsce w momentach odłączania urządzeń, co poddaje skuteczność takich rozwiązań w wątpliwość.
W zestawieniu przyczyn przerw w dostawie prądu dzikie zwierzęta – takie jak wiewiórki, myszy czy szczury, odpowiadały za mniej niż 20 incydentów i paradoksalnie to nie „dzika natura”, lecz ta najbliższa człowiekowi okazała się największym wyzwaniem.
Dane pokazują jeszcze coś więcej niż tylko serię osobliwych zdarzeń. Ujawniają kruchą równowagę między nowoczesną infrastrukturą a światem przyrody, który nie respektuje schematów technicznych ani procedur bezpieczeństwa. Irlandzka sieć energetyczna, rozciągnięta przez pola, łąki i tereny wodne, funkcjonuje w bezpośrednim sąsiedztwie zwierząt i to one coraz częściej przypominają, że nawet najbardziej zaawansowane systemy mogą zostać wyłączone przez skrzydło, róg albo pazur.
ESB Networks, zapytane o szczegóły, nie miało nic więcej do dodania. Dane mówią jednak same za siebie, że w Irlandii czasem nie trzeba burzy, by zapadła ciemność. Wystarczy byk, łabędź albo kot z ambicjami alpinisty.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Photo by shraga kopstein on Unsplash
