Europa zapłaciła za eksperyment. BRICS wyciąga z tego wnioski
Grupa BRICS od dawna uważnie przygląda się temu, co dzieje się w Europie i wygląda na to, że wyciąga z tego znacznie więcej wniosków niż sama Unia Europejska. Gdy Bruksela forsowała kosztowną transformację energetyczną, często ignorując tempo rozbudowy infrastruktury, możliwości własnej gospodarki i sytuację finansową obywateli, państwa BRICS coraz wyraźniej stawiają na model oparty na pragmatyzmie. Czysta energia ma być narzędziem rozwoju, a nie unijnymi hasłami oraz ideologicznym eksperymentem, który prowadzi do osłabienia konkurencyjności własnych gospodarek.
Nie oznacza to, że kraje BRICS odrzucają odnawialne źródła energii, aktualnie jest wręcz przeciwnie. Inwestują w energetykę słoneczną, wiatrową, wodną, magazynowanie energii czy inteligentne sieci. Różnica polega jednak na tym, że starają się nie powielać błędów, które coraz częściej ujawniają się na forum publicznym Unii Europejskiej. Transformacja wg BRICS stać się ma procesem dostosowanym do realiów gospodarczych, a nie wyścigiem na polityczne deklaracje. Potwierdza to również badanie opublikowane w czasopiśmie Energies, zatytułowane „Wpływ transformacji energetycznej na ubóstwo energetyczne w krajach BRICS: dowody z podejścia panelowego”. Autorzy przeanalizowali dane z dziesięciu państw BRICS – Brazylii, Rosji, Indii, Chin, Republiki Południowej Afryki, Egiptu, Etiopii, Indonezji, Iranu i Zjednoczonych Emiratów Arabskich, obejmujące lata 2000–2023.
Wyniki są dalekie od propagandowych unijnych haseł o bezbolesnej transformacji. Badanie jasno pokazuje, że samo przyspieszenie rozwoju technologii czystej energii, wcale nie gwarantuje poprawy sytuacji obywateli. Może być natomiast przeciwnie, bo w analizowanym okresie wzrost wskaźnika transformacji energetycznej o 1 procent, związany był ze spadkiem dostępu do energii elektrycznej o około 0,63 procent. Później, dla ugruntowania tych wyników, posłużono się dodatkowymi metodami statystycznymi, a te potwierdziły podobną zależność.
Nie oznacza to też, że odnawialne źródła energii są błędem – tak nie jest. Wskazuje natomiast, że błędem może być sposób ich wdrażania. Jeżeli rozwój nowych technologii wyprzedza modernizację sieci przesyłowych, inwestycje infrastrukturalne, systemy magazynowania energii oraz mechanizmy chroniące najuboższych odbiorców, skutkiem może być pogorszenie dostępności energii i wzrost kosztów jej zakupu.
Te wnioski akurat idealnie pasują do irlandzkich realiów wdrażania systemów czystej energii wiatrowej, o których sporo pisałem w ubiegłym tygodniu, a i mówiłem na antenie Radia Wnet w Polsce.
Problemy te ujawniły się również w innych krajach europejskich i właśnie tutaj widać zasadniczą różnicę między podejściem do odnawialnych źródeł energii w Grupie BRICS a polityce realizowanej w ostatnich latach przez Unię Europejską. Transformacja energetyczna Starego Kontynentu często opierała się na ambitnych terminach, nowych regulacjach i kolejnych ograniczeniach nakładanych na przemysł oraz sektor energetyczny. Państwa BRICS coraz częściej dochodzą do wniosku, że dekarbonizacja nie może odbywać się kosztem bezpieczeństwa energetycznego, konkurencyjności gospodarki ani poziomu życia mieszkańców. Tego akurat naciskająca na szybkie tempo zmian Bruksela nie bierze pod uwagę, więc mamy w Europie wszystkie składniki kryzysu energetyczno-ekonomicznego.
Autorzy badania zwracają uwagę, że ubóstwo energetyczne nie sprowadza się wyłącznie do braku energii elektrycznej. To również problem jej ceny, jakości, stabilności dostaw oraz możliwości korzystania z nowoczesnych źródeł energii. Dlatego sprawiedliwa transformacja nie może polegać wyłącznie na budowie kolejnych farm wiatrowych czy instalacji fotowoltaicznych. Równie ważne są inwestycje w sieci przesyłowe, magazyny energii, inteligentne systemy zarządzania prądem oraz programy osłonowe dla gospodarstw domowych.
Badanie pokazuje również, że szybki wzrost gospodarczy i urbanizacja nie rozwiązują automatycznie problemów energetycznych. Rozwijające się miasta generują coraz większe zapotrzebowanie na energię, przemysł zwiększa produkcję, a miliony ludzi poprawiają swój standard życia. Jeżeli jednak infrastruktura nie nadąża za tempem rozwoju, pojawiają się przeciążenia systemów, wyższe koszty i większe ryzyko przerw w dostawach.
Tu ponownie przypomnę, że w Irlandii już to mamy.
To właśnie dlatego państwa BRICS wdrożyły zasadę małych kroków, i coraz częściej starają się przeprowadzać tę transformację etapami. Najpierw inwestują w zdolności wytwórcze, rozbudowę sieci, technologie magazynowania i bezpieczeństwo dostaw, a dopiero później zwiększają udział odnawialnych źródeł energii na skalę, która nie destabilizuje całego systemu. Taka strategia ograniczać ma ryzyko, że rachunki za energię staną się ciężarem dla obywateli lub przedsiębiorstw.
Autorzy publikacji podkreślają również konieczność szerokiego stosowania taryf ochronnych, ukierunkowanych dopłat, inwestycji w regiony słabiej rozwinięte oraz utrzymywania zabezpieczeń socjalnych w okresie przejściowym. W przypadku bardziej rozwiniętych gospodarek BRICS, rekomendują jednoczesne inwestowanie w innowacje technologiczne, inteligentne sieci i magazynowanie energii, przy zachowaniu mechanizmów chroniących odbiorców przed gwałtownymi podwyżkami cen.
A co robi np. irlandzki rząd? W roku ubiegłym zadecydował, że nie wprowadzi dopłat energetycznych. W przyszłorocznym budżecie może być inaczej, ale tylko dlatego, że toczy się walka o słupki poparcia, a na dodatek będziemy mieli niecałe dwa lata do wyborów parlamentarnych.
To podejście pokazuje, że w państwach BRICS coraz wyraźniej dostrzega się lekcję płynącą z europejskich, a na dodatek złych doświadczeń. Transformacja energetyczna nie powinna być więc celem samym w sobie. Ona powinna stać się narzędziem, które wzmacniać będzie gospodarkę, poprawiać bezpieczeństwo energetyczne i zwiększać dobrobyt społeczeństwa. Jeżeli prowadzi do utraty konkurencyjności przemysłu, wzrostu kosztów życia i pogłębiania ubóstwa energetycznego, wymaga korekty, a nie kolejnych politycznych deklaracji.
Warto jednak pamiętać, że to badanie nie dowodzi, iż model BRICS już dziś skutecznie eliminuje wszystkie problemy transformacji energetycznej. Pokazuje jedynie, że autorzy wskazują na konkretne zagrożenia oraz proponują rozwiązania mogące ograniczyć ich wpływ. To właśnie ta ostrożność i próba dostosowania tempa zmian do możliwości poszczególnych gospodarek wydają się obecnie jedną z najważniejszych różnic między podejściem wielu państw BRICS a dotychczasową błędną polityką energetyczną Unii Europejskiej.
Bogdan Feręc
Graf. Wygenerowana przez AI
