Dublin przesiada się na dwa kółka. Rowerowa rewolucja nabiera tempa
Dublińczycy najwyraźniej uznali, że stanie w korku to średnio atrakcyjny sport narodowy i z najnowszych badań Krajowego Urzędu Transportu (NTA) wynika, że liczba mieszkańców stolicy korzystających z roweru niemal codziennie wzrosła w ciągu zaledwie dwóch lat o 50 procent.
W 2023 roku 8 procent dorosłych mieszkańców Dublina jeździło na rowerze co najmniej pięć dni w tygodniu. W 2025 roku to już 12 procent, a jedna czwarta mieszkańców wsiada na rower przynajmniej raz w tygodniu. W liczbach bezwzględnych wygląda to jeszcze bardziej imponująco, bo w 2025 roku dublińczycy odbyli 92,2 miliona podróży rowerowych, pokonując łącznie 384,9 miliona kilometrów. To tak, jakby codziennie 26 razy okrążać kulę ziemską na dwóch kółkach.
Najmocniej widać to w dojazdach do pracy. W 2023 roku było to 23,2 miliona przejazdów, dwa lata później – już 30 milionów. Udział dojazdów do pracy w ogólnej liczbie podróży rowerowych wzrósł z 27 do 33 procent, więc rower przestaje być rekreacyjną fanaberią, a staje się narzędziem codzienności.
Podobnie jest wśród dzieci i uczniowie szkół w Dublinie w 2025 roku odbyli sześć milionów podróży rowerem. Dwa lata wcześniej było ich 3,3 miliona. Udział takich przejazdów w ogólnej liczbie podróży wzrósł z 4 do 7 procent.
Co ciekawe, ta zmiana nie dzieje się w próżni. Mieszkańcy pięciu głównych irlandzkich miast – Dublina, Cork, Galway, Limerick i Waterford, w ankietach przeprowadzonych przez Ipsos B&A na zlecenie NTA jasno pokazali, że chcą więcej inwestycji w infrastrukturę rowerową i to nawet kosztem przestrzeni dla samochodów. W Dublinie 71 procent respondentów popiera budowę fizycznie wydzielonych ścieżek rowerowych, nawet jeśli oznaczałoby to mniej miejsca dla innych pojazdów. W Waterford poparcie sięga natomiast 86 procent.
W całej tej historii jest jeszcze jeden, bardzo konkretny efekt, czyli aktywne formy podróżowania – rower, pieszo, wózki inwalidzkie, wszystkie redukują łącznie ruch samochodowy o 660 tysięcy pojazdów dziennie. Jednak w tle czai się paradoks. Choć 90 procent mieszkańców uważa jazdę samochodem w swojej okolicy za bezpieczną, a 87 procent za bezpieczne uznaje chodzenie pieszo lub jazdę na rowerze, to tylko 59 procent twierdzi, że ich okolica jest bezpieczna dla rowerzystów. W przypadku dzieci odsetek ten spada do 48 procent. Innymi słowy: ludzie jeżdżą, mimo że nie czują się w pełni bezpieczni.
Dlatego aż 78 procent mieszkańców popiera ograniczenie prędkości do 30 km/h na drogach lokalnych w obszarach zabudowanych. 87 procent chce skutecznego egzekwowania zakazu parkowania na chodnikach, natomiast 70 procent opowiada się za przesunięciem środków z budowy dróg na inwestycje dla pieszych, rowerzystów i transportu publicznego.
Bogdan Feręc
Źr. The Irish Times
Photo by Alejandro Lopez on Unsplash
