Droga do tragedii bywa zaskakująco krótka – "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii

Droga do tragedii bywa zaskakująco krótka

161 kilometrów na godzinę w miejscu, gdzie obowiązuje ograniczenie do 100. Kierowca zatrzymany na trasie N10 w Danesfort w hrabstwie Kilkenny nie pobił żadnego rekordu świata. Nie dokonał też niczego spektakularnego, ale stał się jedynie kolejnym przykładem niebezpiecznej codzienności, która rozgrywa się na irlandzkich drogach niemal każdego dnia.

Długi weekend miał być czasem odpoczynku, rodzinnych spotkań i krótkich wyjazdów. Dla funkcjonariuszy Gardy oznacza natomiast kolejne godziny walki z kierowcami, którzy najwyraźniej uznali przepisy drogowe za niewiążącą sugestię. W ciągu pierwszych trzech dni operacji specjalnej, wykryto ponad 2250 przypadków przekroczenia prędkości. Aresztowano także 92 osoby prowadzące pod wpływem alkoholu lub narkotyków, a ponad 270 kierowców przyłapano na korzystaniu z telefonów komórkowych podczas jazdy lub bez zapiętych pasów bezpieczeństwa.

To liczby, które powinny skłaniać do refleksji. Tymczasem często przechodzą przez media niczym kolejny raport statystyczny, który po kilku godzinach znika pod lawiną nowych informacji. A przecież za każdą z tych cyfr kryje się konkretna decyzja człowieka siedzącego za kierownicą.

117 kilometrów na godzinę w strefie ograniczonej do 80 kilometrów na godzinę w hrabstwie Galway. 93 kilometry na godzinę tam, gdzie obowiązuje limit 50 kilometrów na godzinę w hrabstwie Limerick. 81 kilometrów na godzinę w strefie ograniczonej do 60 kilometrów na godzinę w hrabstwie Longford. W każdym z tych przypadków ktoś świadomie uznał, że przepisy go nie dotyczą, że ma wystarczająco dobre umiejętności, że zdąży zareagować, że nic się nie stanie.

Problem polega na tym, że tragedie drogowe niemal zawsze zaczynają się właśnie od takich założeń.

Wypadki rzadko rodzą się z wielkich katastrof. Znacznie częściej są efektem małych decyzji podejmowanych przez zwyczajnych ludzi. Kilka dodatkowych kilometrów na godzinę. Krótkie spojrzenie na ekran telefonu. Przekonanie, że „jestem tylko po jednym piwie”. Każda z tych decyzji wydaje się niewinna do momentu, gdy wydarzy się coś nieprzewidzianego. A jednak wystarczy chwila, gdy dziecko wybiegające na jezdnię, rowerzysta wyjedzie zza zakrętu lub kierowca hamujący kilka samochodów wcześniej i wówczas fizyka przejmuje kontrolę, a ludzkie wymówki przestają mieć znaczenie.

Od początku roku na irlandzkich drogach zginęło już 70 osób. Siedemdziesiąt rodzin otrzymało telefon, którego nikt nie chciałby odebrać. Siedemdziesiąt pustych miejsc przy stołach. Siedemdziesiąt historii przerwanych nagle i bez ostrzeżenia. Za każdym razem po tragedii pojawiają się te same pytania. Czy można było temu zapobiec? Czy kierowca jechał za szybko? Czy był trzeźwy? Czy był rozproszony telefonem? Odpowiedzi często okazują się równie przewidywalne jak same pytania.

Dlatego najważniejszą liczbą z trwającego długiego weekendu nie jest 2250 wykroczeń ani 92 aresztowania. Najważniejsza jest liczba 70., bo to ona przypomina, że ograniczenia prędkości nie zostały wymyślone po to, by utrudniać życie kierowcom. Powstały dlatego, że ktoś wcześniej zapłacił najwyższą cenę za ich brak.

Na drogach nie brakuje samochodów zdolnych osiągać prędkości znacznie przekraczające obowiązujące limity. Nie brakuje również kierowców przekonanych o własnej wyjątkowości. Tym, czego wciąż brakuje, jest świadomość, że między pewnością siebie a tragedią często znajduje się zaledwie kilka sekund. Droga do tragedii nie musi mieć więc setek kilometrów, ona czasami zaczyna się od jednego mocniejszego naciśnięcia pedału gazu.

Bogdan Feręc

Źr. Breaking News

Fot. Kadr z nagrania An Gharda Síochána

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE – chronione są prawem autorskim.
ZNAJDŹ NAS:
Państwo na tylnym s
Naród zasługuje na