Desant USA na Iran? „Teheran zrobi wszystko, by był krwawy”
Napięcie między Stanami Zjednoczonymi a Iranem nie słabnie, a perspektywa kolejnego uderzenia militarnego staje się coraz bardziej realna. Marcin Krzyżanowski, orientalista i wykładowca akademicki, ostrzega, że ewentualna eskalacja może doprowadzić do ataków na infrastrukturę naftową państw Zatoki Perskiej i poważnego kryzysu gospodarczego. – Iran jest gotów podpalić region i pociągnąć go za sobą – ocenia ekspert w rozmowie z Radiem Wnet.
W tym artykule:
- Amerykański desant? „Byłoby to bardzo trudne”
- Iran może uderzyć w państwa Zatoki
- Bliski Wschód szuka bezpieczeństwa bez USA?
Mimo braku bezpośrednich walk między Stanami Zjednoczonymi a Iranem sytuacja w Zatoce Perskiej pozostaje wyjątkowo napięta. Według Marcina Krzyżanowskiego Teheran nadal podejmuje działania wymierzone w żeglugę przez cieśninę Ormuz, a wspierani przez Iran rebelianci Huti pozostają aktywni w rejonie Morza Czerwonego.
https://share.transistor.fm/e/21b8cfba#?secret=1kQckr8QCj
Ekspert zwraca uwagę, że żadna ze stron konfliktu nie osiągnęła swoich najważniejszych celów. Amerykańska blokada irańskich portów uderza w gospodarkę Republiki Islamskiej, natomiast działania Iranu zakłócają transport ropy naftowej i innych surowców.
– Żadna ze stron tak naprawdę nie osiągnęła sukcesu – podkreśla Krzyżanowski.
Dodatkowym problemem pozostaje irański program nuklearny, który – wbrew wcześniejszym deklaracjom Donalda Trumpa – zdaniem rozmówcy Radia Wnet nie został całkowicie zniszczony. Obie strony uznają obecną sytuację za niekorzystną, co zwiększa ryzyko wznowienia działań wojennych.
Amerykański desant? „Byłoby to bardzo trudne”
W ostatnich dniach pojawiały się spekulacje dotyczące możliwej amerykańskiej operacji lądowej przeciwko Iranowi. Jednym z rozważanych scenariuszy jest zajęcie strategicznych wysp w Zatoce Perskiej, w tym wyspy Chark, mającej istotne znaczenie dla irańskiego eksportu ropy.
Nowy podział świata? Prof. Boćkowski: Putin chciałby być Stalinem, ale bliżej mu do ChurchillaCzy świat zmierza w kierunku nowego układu sił, w którym o najważniejszych sprawach będą decydować Stany Zjednoczone i C…
Marcin Krzyżanowski ocenia jednak, że przeprowadzenie takiej operacji wiązałoby się z ogromnym ryzykiem. Amerykańskie okręty musiałyby zbliżyć się do irańskiego wybrzeża, narażając się na ataki rakietowe i dronowe.
– Jest to możliwe, ale w obecnej sytuacji, na dzisiaj byłoby to bardzo trudne – zaznacza ekspert.
Jego zdaniem Teheran potraktowałby desant jako przekroczenie jednej z ostatnich czerwonych linii i zagrożenie dla przetrwania reżimu. Irańskie siły starałyby się wówczas uczynić operację możliwie najbardziej kosztowną dla Amerykanów.
Krzyżanowski nie wyklucza również ataków odwetowych na instalacje energetyczne i infrastrukturę krytyczną sąsiednich państw.
Iran może uderzyć w państwa Zatoki
Zdaniem orientalisty największe zagrożenie w przypadku eskalacji dotyczyłoby Arabii Saudyjskiej, Kataru i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Państwa te dysponują ogromnymi zasobami finansowymi, ale ich infrastruktura energetyczna pozostaje podatna na ataki.
Ekspert wskazuje, że Iran może próbować wykorzystać tę słabość jako narzędzie nacisku na Waszyngton. Uderzenia w rafinerie, terminale naftowe i porty mogłyby wywołać gwałtowny wzrost cen surowców oraz zakłócenia w światowej gospodarce.
– Jeśli Iran nie będzie mógł sprzedawać swojej ropy, to nikt w regionie nie będzie mógł – przytacza stanowisko irańskich polityków Krzyżanowski.
W jego ocenie ewentualna nowa ofensywa amerykańsko-izraelska nie musi doprowadzić do osłabienia politycznej pozycji władz w Teheranie. Iran przetrwał dotychczasowe bombardowania, a reżim nie utracił kontroli nad państwem.
– Politycy irańscy grają teraz o być albo nie być Republiki Islamskiej – podkreśla rozmówca Radia Wnet.
Bliski Wschód szuka bezpieczeństwa bez USA?
Konflikt z Iranem może trwale zmienić układ sił na Bliskim Wschodzie. Marcin Krzyżanowski zwraca uwagę, że państwa arabskie coraz częściej rozważają budowę regionalnych mechanizmów bezpieczeństwa, które ograniczyłyby ich zależność od Stanów Zjednoczonych.
Jednym z przykładów jest rozwijana współpraca Arabii Saudyjskiej, Pakistanu i Turcji, określana w rozmowie jako pakt mekkański. Ekspert przestrzega jednak przed porównywaniem tej inicjatywy do NATO. Jego zdaniem porozumienie pozostaje zbyt słabo rozwinięte instytucjonalnie, aby skutecznie przeciwdziałać regionalnym konfliktom.
Widmo „nowej Jałty”. Trump szuka porozumienia z Putinem i uderza w Zełenskiego– Zaczęło się szukanie winnego. W tym momencie Donald Trump w pewien sposób próbuje zrzucić winę na Zełenskiego i na Ukr…
– Zdecydowanie na wyrost byłoby powiedzieć, że Stany Zjednoczone tę wojnę przegrały albo że w związku z tą wojną będą zmuszone wycofać się z Bliskiego Wschodu – zaznacza.
Krzyżanowski uważa, że rola Waszyngtonu pozostanie istotna, jednak państwa regionu będą coraz mocniej dążyć do większej samodzielności w polityce bezpieczeństwa.
Tymczasem perspektywy dyplomatycznego zakończenia konfrontacji pozostają niepewne. Obie strony liczą, że dalsza presja zmusi przeciwnika do ustępstw, a wzajemna nieufność utrudnia osiągnięcie porozumienia.
– Póki nie lecą rakiety, jest jeszcze szansa dla dyplomacji, aczkolwiek z biegiem dni staje się ona coraz bardziej iluzoryczna – podsumowuje Marcin Krzyżanowski.
Autorzy:

fot. x/@CENTCOM

