Czy jesteśmy na progu konfliktu militarnego Rosja – NATO? – "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii

Czy jesteśmy na progu konfliktu militarnego Rosja – NATO?

Prześledziłem w ostatnich dniach doniesienia największych agencji prasowych, a skupiając się na kwestii wojny pomiędzy Federacją Rosyjską, Ukrainą i NATO. Z tego przeglądu wyłonił się obraz, którego nie można nazwać uspokajającym, ponieważ eskalację, przynajmniej prasową, widać obecnie gołym okiem, a i komentarze polityków są o wyższym stopniu napięcia.

Jeżeli dotrzeć do rosyjskich agencji, tam prezentuje się narrację, że to właśnie Zachód podwyższa temperaturę konfliktu, by zaraz po tym dodawać, iż NATO chce konfrontacji zbrojnej. Konsekwencją tych opinii jest kolejny krok, w którym mówi się, że Moskwa nie będzie bierna i odpowie z mocą adekwatną do sytuacji. W prostych słowach można dodać, że, choć nie bez pewnej racji, Ukraina inspiruje kraje zachodnie do zachowania – w pewien sposób agresywnego wobec Rosji.

Oczywiście ani rosyjskim agencjom prasowym nie można wierzyć bezkrytycznie, jak i tamtejsi politycy są niezwykle sprawni retorycznie, czyli obraz sytuacji przedstawiony jest bardziej niż jednostronnie. To w konsekwencji prowadzi nas do wniosku, iż Rosja przedstawiana jest w swoim kraju w roli ofiary, a nie do końca można powiedzieć, aby tak rzeczywiście było. Rosjanie mają swoje racje, mają też powody, żeby właśnie w taki sposób mówić o trwającej wojnie, którą wywołali, jednak dla pełnego obrazu sytuacji należałoby cofnąć się do ukraińskich majdanów i Pomarańczowej Rewolucji z lat 2013-2014, która zmieniła całą sytuację na linii Moskwa-Ukraina. Niewiele się również mówi, że ukraińskie rewolucje nie powstały w zasadzie same z siebie, bo przecież wspierane były walnie przez kraje Zachodu. Późniejsze działania ukraińskich władz też przyczyniły się do zaostrzenia stosunków z Rosją, co ta akurat skrzętnie wykorzystała w 2022 roku.

Niemniej jednak, nie można w żaden sposób powiedzieć, iż putinowskie państwo jest w całej sytuacji bez winy, bo przecież ono również grało na utrzymanie swoich ludzi w Kijowie, co akurat się Moskwie nie udało. Ważne w tym wszystkim jest, że właśnie rosyjskie agencje informacyjne, które chodzą na pasku Kremla, w sposób doskonały dokonują drenażu mózgów własnych obywateli, a obecnie wychodzą na arenę międzynarodową, gdzie też dokonują swoistego sabotażu informacyjnego. Co jednak istotne, te, czasami nieudolne próby dezinformacji, można poznać, gdyż bardzo często kłócą się z faktami.

Teraz przejdźmy do świata Zachodu, jak sam lubi się nazywać, sugerując nawet, że on właśnie jest jedynym sprawiedliwym. Również tutaj przekaz jest dobrze skorelowany z wytycznymi pochodzącymi z Komisji Europejskiej, ale też europejskich stolic, które dały jasny sygnał, jak powinny być konstruowane komunikaty prasowe. Tym samym Rosja pozostaje w tej narracji złem wcielonym, a nawet nie wspomina się o wcześniejszych i obecnych występkach ukraińskich wojsk, czy nawet rządu. Do mieszkańców Europy docierają tylko przefiltrowane wiadomości, a i te, których nie da się ukryć, gdyż są tak głośne, iż nawet mocodawcy dziennikarzy nie są w stanie ich zataić.

Tym samym mamy, także w tym przypadku przekaz jednostronny, bez podania pełnego kontekstu, bez związków przyczynowo-skutkowych, jednak, aby zgadzał się ze słowami polityków, którym czasami trudno zachować pełną prawdomówność.

Oczywiście w zachodnim przekazie dominuje informacja, iż stroną atakującą jest Rosja, natomiast Ukraina, broni się przed napaścią. I tu ponownie trafiamy na pewną ciekawostkę interpretacji, bo z doniesień prasowych i agencyjnych można wysnuć niosek, że na froncie stroną dominującą jest aktualnie Ukraina, a jej ostrzały, niezależnie czego dotykają, przedstawiane są jako sukcesy na polu walki. Widoczna jest więc i tutaj nierówność oceny sytuacji, która nie jest przecież zerojedynkowa.

Zachód wie natomiast, iż musi dać odpór słowom Kremla, bo jest już teraz bezpośrednio oskarżany o agresję wobec Federacji Rosyjskiej, czyli zwiększyła się intensywność wiadomości, które zmieniają słowa rosyjskich polityków. Czy są jednak prawdziwe? W części tak, ale tu znowu muszę powiedzieć, iż duża część, staje się zwykłą nadinterpretacją i naciąganiem faktów, aby pasowały do stanowiska prezentowanego przez Europę. Co ciekawe, najwięcej nie do końca zgodnych z faktami wiadomości mamy właśnie od zainteresowanych, czyli z Rosji, państw europejskich i z Ukrainy, natomiast źródła z USA i Bliskiego Wschodu, bliższe są prawdzie. Nie przeceniam oczywiście dziennikarzy z USA, bo i oni mają usta wypchane frazesami oraz oceną ułatwiania polityki aktualnej administracji Białego Domu, ale przyznam, że ogólny kierunek bliższy jest prawdzie, a nawet tłumaczy się odbiorcy, co jest podstawą konfliktu.

Prasa związana z krajami arabskimi to już całkiem inna historia, bo ci akurat grają tylko na siebie, więc oficjalnie nie opowiadają się za żadną ze stron wojny, czyli mówią szczerze, niekiedy nawet do bólu.

Jak zwykle, bo przecież stało się to w czasach współczesnych normą, nie można polegać, o czym mówię od lat, więc wyłącznie na jednym źródle informacji i dotrzeć trzeba do sedna, a to oznacza pominięcie komentarzy, a nawet należy wyciągać średnią. Wtedy będziemy mieli pełny obraz sytuacji, o ile zweryfikujemy docierające do nas wiadomości.

A tak, Ruscy kłamią, Ukraińcy kłamią, Europejczycy kłamią, Amerykanie nie mówią całej prawdy, bo ta, może całkowicie zmienić ogląd sytuacji i społeczeństwo jeszcze przez przypadek uznałoby, że jest inaczej, niż chce władza.

Gdzie więc szukać prawdy?

***

W ostatnich kilkudziesięciu godzinach europejska prasa miała natomiast używanie, bo nastąpił zapowiadany rosyjski atak na ukraińskie miasta, w tym na Kijów. Nie twierdzę, że przyklasnąłem Moskwie z tego powodu, ale ukraiński ostrzał rosyjskich miast, nie znalazł tyle miejsca w europejskich przekazach medialnych. Na dodatek przedstawiany był, jako sukces, a i niewiele mówiło się o ofiarach.

Bogdan Feręc

Photo by UX Gun on Unsplash

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
ZNAJDŹ NAS:
Zalegalizowany drena