Cztery dni pracy i wielkie zderzenie z rzeczywistością – "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii

Cztery dni pracy i wielkie zderzenie z rzeczywistością

Europa ma niezwykły talent do wymyślania idei pięknych jak niedzielny poranek. Takich, które brzmią znakomicie przy kawie, jeszcze lepiej na konferencji prasowej, a najlepiej w programach pilotażowych finansowanych z publicznych pieniędzy. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy te pomysły próbują spotkać się z gospodarczą rzeczywistością, która jest stworzeniem złośliwym.

Tak właśnie wygląda historia czterodniowego tygodnia pracy, a ten jeszcze niedawno brzmiał jak początek nowej epoki. Mniej pracy, więcej życia, więcej czasu dla rodziny, spacerów, książek, ogrodu, psa, a może nawet własnych myśli, co w dzisiejszym świecie jest luksusem prawie egzotycznym. Politycy opowiadali o tym pomyśle z błyskiem w oku, eksperci przygotowywali raporty, a w kilku krajach organizowano eksperymenty. Media rozpisywały się o przyszłości, w której pracujemy cztery dni, a przez trzy odpoczywamy jak średniowieczna szlachta w letniej rezydencji.

Tyle tylko, że historia tej idei może właśnie dobiegać końca i wszystko wskazuje na to, że decydujący moment nastąpił w Brukseli, bo czasem wystarczy jedno spotkanie, jeden kontrast cywilizacyjny, by zrozumieć, że świat działa trochę inaczej, niż zapisano w europejskich strategiach.

Punktem zwrotnym okazała się niedawna wizyta kanclerza Niemiec Friedricha Merza w Chinach. Była to typowa podróż gospodarcza, czyli rozmowy handlowe, inwestycje, współpraca technologiczna. Nic, co zapowiadałoby wielką filozoficzną debatę o sensie pracy, a jednak taka debata się wydarzyła. Chińczycy pokazali niemieckiej delegacji swoje fabryki, swoje przedsiębiorstwa i, co najważniejsze, swój model pracy. W tym miejscu Europejczykowi robi się lekko nieswojo, bo jak się okazuje, że świat poza kontynentem starej kultury kawiarni działa w zupełnie innym tempie.

W Chinach standardowy dzień pracy nie kończy się po ośmiu godzinach, a bardzo często trwa dziesięć, jedenaście, a bywa, że dwanaście godzin. Tydzień pracy to zazwyczaj sześć dni, natomiast formalne zapisy w umowach potrafią być jeszcze bardziej osobliwe z europejskiego punktu widzenia, gdyż zdarza się, że w ogóle nie wpisuje się w nich dnia wolnego.

Teoretycznie firmy go respektują. Praktycznie nikt nie robi dramatu, gdy pracownik pojawi się również siódmego dnia i nie są to nawet nadgodziny, to po prostu praca. Europejski urzędnik czy związkowiec może w tym momencie poczuć delikatny zawrót głowy, ale tylko on, przyzwyczajony do weekendu.

Najciekawsze wydarzyło się jednak podczas rozmów, gdy chińska delegacja poznała już niemieckie fabryki i europejski rynek pracy, a nawet pojawił się temat czterodniowego tygodnia pracy. Wtedy jeden z chińskich rozmówców nie wytrzymał i stwierdził bez dyplomatycznych ozdobników, że problem Europy polega na zbyt dużej liczbie dni wolnych. Zdziwienie budził już sam ośmiogodzinny dzień pracy, a jeszcze większe fakt, że pracuje się tylko pięć dni w tygodniu. Kiedy pojawiła się idea czterech dni pracy, Chińczycy podobno zareagowali zdaniem, które w europejskich gabinetach musiało zabrzmieć jak zimny prysznic: – To model państwa upadającego.

Można oczywiście uznać taką opinię za propagandę, można powiedzieć, że to różnica kulturowa, a można też machnąć ręką i stwierdzić, że Europa ma prawo żyć po swojemu. To prawda, ale jedno jest pewne, że gdy gospodarcza potęga świata mówi coś takiego, politycy zaczynają słuchać uważniej.

Po odjeździe chińskiej delegacji rozpoczęły się analizy i niemieckie raporty trafiły na biurka berlińskich polityków, by następnie wnioski zaczęły powoli krążyć po europejskich korytarzach władzy. Kanclerz Merz miał poruszyć ten temat w rozmowie z Ursulą von der Leyen, a ta dotyczyła przede wszystkim polityki klimatycznej i gospodarki, ale gdzieś między jednym a drugim pojawił się wątek skracania tygodnia pracy. Szefowa Komisji Europejskiej przypomniała, że mówimy jedynie o propozycjach, że trwają programy pilotażowe, że część badań wskazuje na wzrost produktywności osób pracujących cztery dni. To oczywiście prawda, ale te eksperymenty w niektórych firmach pokazywały ciekawą rzecz, że gdy pracownicy mają więcej czasu wolnego, zaczynają pracować efektywniej.

Zauważono też mniej prywatnych pogawędek, mniej spotkań w firmowej kawiarence, mniej jałowego siedzenia przy komputerze i mniej korporacyjnych rytuałów, które przypominają teatr bez publiczności. Problem polega jednak na tym, że pilotaże to jedno, a gospodarka w skali kontynentu, to już coś zupełnie innego.

Merz przedstawił więc niemieckie analizy, a wtedy, według relacji krążących w politycznych kuluarach, Ursula von der Leyen miała stwierdzić, że trzeba przygotować podobne opracowania na poziomie unijnym. Czyli klasyczny moment europejskiej polityki, kiedy pojawia się wątpliwość, zamawia się raport. Na pewien czas temat przycichł, w Brukseli panowała cisza, która zwykle oznacza jedno, ktoś liczy koszty. Wyliczeniom poddano koszty czterodniowego tygodnia pracy, a pojawiły się proste jak rachunek w sklepie.

Jeśli pracownik pracuje mniej, a ma zarabiać tyle samo, to ktoś musi zapłacić różnicę. Najczęściej pracodawca, a jeśli ten nie zapłaci, zrobi to państwo w formie dopłat, ulg albo innych księgowych cudów. Tyle że państwo też nie produkuje pieniędzy, ono je tylko zbiera i w pewnym momencie rachunek trafia do podatnika. Wtedy natomiast entuzjazm zwykle zaczyna topnieć szybciej niż lód w lipcu.

Kilkanaście dni temu zaczęły pojawiać się wypowiedzi polityków Unii Europejskiej, choć niewiele osób zwróciło na nie uwagę, ale można je chyba nazwać delikatnym studzeniem nastrojów. Nie było wielkich konferencji, nie było dramatycznych deklaracji, bo raczej pojedyncze zdania w wywiadach, komentarze w kuluarach, drobne sygnały i wszystkie jakby wyrwane z kontekstu. Czterodniowy tydzień pracy, mówili półgębkiem niektórzy, to pomysł, który wymaga bardzo dokładnej analizy. Koszty, dodawali inni, mogą przewyższyć korzyści, więc w języku polityki oznacza to zwykle jedno – szuflada na niezrealizowane pomysły właśnie została otwarta.  

Europa znajduje się dziś w dość osobliwej sytuacji, więc z jednej strony chce być najbardziej przyjaznym miejscem do życia na świecie, a z drugiej musi konkurować z gospodarkami, które pracują znacznie intensywniej. To trochę jak wyścig, w którym jedna drużyna biegnie w maratonie, a druga spaceruje po parku, dyskutując o równowadze między pracą a życiem prywatnym. W porządku, spacer sam w sobie jest piękny, jednak problem pojawia się dopiero wtedy, gdy liczy się wynik.

Chińscy rozmówcy powiedzieli coś, co wielu europejskich polityków pewnie wolałoby przemilczeć, więc nadmiar wolnego czasu może stać się luksusem, na który nie każdy system gospodarczy może sobie pozwolić. Historia ekonomii zna wiele przykładów cywilizacji, które zaczynały wierzyć, że dobrobyt jest czymś naturalnym i wiecznym, a zwykle kończyło się to zderzeniem z rzeczywistością i kłopotami finansowymi.

Warto zauważyć coś jeszcze, bo europejscy przedsiębiorcy od dawna patrzyli na czterodniowy tydzień pracy z dużą rezerwą. W wielu branżach oznaczałby on konieczność zatrudnienia dodatkowych pracowników albo pojawiłoby się zwiększenie kosztów produkcji, a gdy koszty rosną, firmy mają kilka prostych opcji, czyli podnieść ceny, zredukować zatrudnienie albo przenieść działalność tam, gdzie pracuje się więcej. W normalnej globalnej gospodarce, a unijna ma z tą niewiele wspólnego, decyzje zapadają szybciej, niż politycy zdążą przygotować kolejny raport. Nic więc dziwnego, że przedsiębiorcy od dawna powtarzali jedno zdanie, że to pomysł bardzo drogi.

Jest jeszcze jeden element tej układanki, więc panosząca się w każdym możliwym zakątku sztuczna inteligencja. Jeszcze niedawno wielu komentatorów twierdziło, że automatyzacja sprawi, iż ludzie będą pracować coraz mniej. Roboty wykonają część zadań, a człowiek będzie miał więcej czasu na życie. W teorii brzmi to bardziej niż pięknie, ale praktyka wygląda trochę inaczej. Nowe technologie często nie skracają pracy, lecz zmieniają jej charakter. Zamiast jednego pracownika wykonującego jedno zadanie pojawia się system, który wymaga wyłącznie nadzoru, analizy i utrzymania, a może to zrobić też jedna osoba, jednak jedna na cały dział. Do tego dochodzi globalna konkurencja, która działa jak silnik na zwiększających się obrotach.

Jeżeli przyjrzeć się uważnie temu, co dzieje się dziś w wielu krajach Europy, można zauważyć subtelną zmianę, gdyż jeszcze niedawno modne były hasła pracy zdalnej i hybrydowej. Pandemia stworzyła wrażenie, że biura są reliktem przeszłości, jednak dziś coraz więcej firm mówi – wracamy do biur. Nie zawsze dzieje się to oficjalnie, czasem pod pretekstem integracji zespołu, czasem w imię efektywności, a czasem po prostu dlatego, że tak jest wygodniej zarządzać organizacją.

Bardzo ciekawy jest tu przykład Irlandii, ponieważ formalnie istnieje prawo do pracy zdalnej, ale w praktyce coraz więcej przedsiębiorstw z niego rezygnuje. Rząd nie wykazuje szczególnego zainteresowania tym procesem, natomiast związki zawodowe coś tam mówią, ale bez wielkiego entuzjazmu. Rynek pracy po prostu robi swoje.

W polityce istnieje zjawisko, które można nazwać naturalną śmiercią idei, a to nic innego jak pomysł, który nie zostaje oficjalnie odrzucony, nie ma nad nim głosowania, dramatycznych debat ani spektakularnych decyzji. Po prostu przestaje się o nim mówić i czterodniowy tydzień pracy może właśnie wchodzić w tę fazę. Najpierw pojawiły się wątpliwości, potem zaczęto tworzyć raporty, następne będzie stwierdzenie, że to jeszcze nie czas, a na końcu cisza. I nagle po kilku latach nikt już nie pamięta, że był to jeden z najgłośniejszych pomysłów epoki.

W całej tej historii jest pewien paradoks, bo Europa przez stulecia była kontynentem intensywnej pracy. Rewolucja przemysłowa, rozwój technologii, ogromne projekty infrastrukturalne, wszystko to powstało dzięki ludziom, którzy pracowali ciężko i długo. Dziś Europa zaczęła marzyć o świecie, w którym pracuje się coraz mniej i to marzenie nie jest niczym złym. Każda cywilizacja chciałaby dojść do momentu, w którym dobrobyt pozwala na więcej odpoczynku. Czy więc Europa osiągnęła już ten punkt? Patrząc na rosnącą konkurencję ze strony Azji, na napięcia gospodarcze i na koszty transformacji energetycznej, wielu polityków zaczyna dochodzić do wniosku, że może jednak nie. Czterodniowy tydzień pracy brzmi dobrze w broszurach i w prezentacjach, jednak gorzej wygląda w bilansie pojedynczego przedsiębiorstwa.

Najbardziej prawdopodobny scenariusz jest dość prosty i Unia Europejska nie ogłosi oficjalnie porzucenia pomysłu czterodniowego tygodnia pracy, a zamiast tego będzie mówić o dalszych analizach, pilotażach i badaniach. Programy eksperymentalne wciąż będą się pojawiać w niektórych firmach, kilka z nich zakończy się sukcesem, kilka porażką, ale na poziomie gospodarki całego kontynentu nic się nie zmieni. Europa pozostanie przy pięciodniowym tygodniu pracy, czyli modelu, który przez dekady był kompromisem między efektywnością a ludzką potrzebą odpoczynku.

Cała ta historia czterodniowego tygodnia pracy przypomina trochę opowieść o człowieku, który planował wielką dietę od poniedziałku. Jego plan był doskonały, rozpisany, przemyślany, poparty badaniami, a potem przyszła pora śniadania i rzeczywistość przypomniała o swoim istnieniu. Europa wciąż lubi snuć wizje przyszłości, w której pracuje się mniej, żyje spokojniej i ma więcej czasu na wszystko, co piękne. To bardzo ludzkie, jednak gdzieś po drugiej stronie globu ktoś właśnie zaczyna dwunastogodzinną zmianę w fabryce i ta różnica może okazać się ważniejsza niż wszystkie europejskie strategie razem wzięte.

Bogdan Feręc

Photo by Israel Andrade on Unsplash

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Irlandia płaci za k
"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.