Cud nad rzeką Liffey: Kiedy Narodowy Szpital Dziecięcy leczy się z nadmiaru sprzętu – "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii

Cud nad rzeką Liffey: Kiedy Narodowy Szpital Dziecięcy leczy się z nadmiaru sprzętu

Irlandzka inżynieria finansowa i budowlana po raz kolejny wznosi się na wyżyny, o których filozofowie nawet nie śnili. Narodowy Szpital Dziecięcy, projekt ostateczny, mityczny i prawdopodobnie rozciągnięty w czasie poza granice ludzkiej percepcji, właśnie dostarczył nam kolejnego dowodu na to, że instytucje państwowe potrafią zaskoczyć w najbardziej niespodziewanych momentach.

Otóż z tego szacownego, wciąż niedokończonego i nieskażonego obecnością pacjentów gmachu zniknęło trzydzieści sześć komputerów. Tak, trzydzieści sześć sztuk nowoczesnego sprzętu informatycznego o wartości rynkowej około tysiąca euro za sztukę postanowiło opuścić mury placówki, nie czekając ani na pierwszego małego pacjenta, ani na uroczyste przecięcie wstęgi przez kolejne pokolenie polityków.

Cała ta logistyczna operacja rozegrała się pod koniec lipca, z precyzją godną najlepszych szajb złodziejskich, choć w tym przypadku trudno nie odnieść wrażenia, że najtrudniejszą częścią zadania było samo odnalezienie drogi w labiryncie opóźnień i niedomówień, jakim jest ta inwestycja. Zespół do spraw technologii informacyjnych z Children’s Health Ireland, zwanego w skrócie CHI, odkrył ubytek w inwentarzu i natychmiast powiadomił posterunek Gardy w Kilmainham. Trudno zresztą się dziwić – wszak w miejscu, które od lat generuje wyłącznie koszty, zniknięcie kilkudziesięciu komputerów, jak parówek z Misia, to niemal statystyczny margines błędu, choć z drugiej strony, to przecież sprzęt wart kilkadziesiąt tysięcy euro, który odparował w biały dzień z terenu teoretycznie kontrolowanego przez wykonawcę, firmę BAM.

Firma BAM, jak na profesjonalnego giganta budowlanego przystało, zachowuje stoicki spokój i tradycyjną powściągliwość. Skoro sprawa jest w rękach An Gharda Síochána, to wszelkie komentarze są zbędne, a odpowiedzialność za to, co dzieje się na placu budowy pozostającym pod ich kuratelą do momentu ukończenia inwestycji, rozmywa się w gęstej mgle formalnych oświadczeń. CHI z kolei spieszy z wyjaśnieniem, że owszem, komentować mogą jedynie mienie należące do nich lub do Krajowej Rady ds. Rozwoju Szpitala Pediatrycznego, a po fakcie dokonano nawet głębokiego przeglądu bezpieczeństwa tak zwanych stref wczesnego dostępu. Brzmi to niezwykle profesjonalnie: najpierw wpuszczamy kogoś po drodze do bezbronnych komputerów, a potem z powagą godną męża stanu, przeglądamy drogi do nich prowadzące, gdy dyski twarde dawno zmieniły właściciela.

Cała ta osobliwa farsa wyszła na jaw dzięki interpelacji poselskiej Peadara Tóibína z ugrupowania Aontú. Poseł bez ogródek nazwał zdarzenie kolejną katastrofą w tym monumentalnym dziele marnotrawstwa, zauważając z niemal bolesną oczywistością, że budynek stojący pustym i otwartym na oścież przyciąga amatorów cudzej własności z precyzją magnesu. Bo przecież, jak celnie zauważył polityk, jeśli szpital nie jest używany przez lekarzy, to z całą pewnością znajdą się inni chętni do korzystania z jego zasobów, choćby w postaci hurtowej wyprzedaży sprzętu IT na wolnym rynku. Pojawiają się przy tym zasadnicze pytania o bezpieczeństwo danych oraz o standardy nadzoru nad placem budowy, który nie ma nawet ustalonej daty zakończenia prac.

Można by rzec, że mamy tu do czynienia z unikalnym eksperymentem społecznym. „Dublińska Wagina”, bo tak przez niektórych nazywany jest budynek szpitala, buduje się przecież tak długo, że komputery zakupione z myślą o przyszłych pacjentach zdążą się zestarzeć, zepsuć lub – jak widać – zostać legalnie bądź nielegalnie wywiezione na długo przed tym, zanim w gabinetach pojawią się pierwsze stetoskopy.

Kto wie, być może to najbardziej innowacyjny element całego projektu – redukcja kosztów składowania sprzętu poprzez przekazanie go w ręce anonimowych wolontariuszy logistycznych. Garda prowadzi dochodzenie, ludzie kręcą ze zdziwienia głowami, a budynek trwa w swoim wiecznym zawieszeniu, będąc jednocześnie symbolem nieudolności, kosztów i skarbcem dla sprytnych amatorów cudzej elektroniki.

Bogdan Feręc

Źr. RTE

Fot. Wizualizacja CHI

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
ZNAJDŹ NAS:
Referenda uderzą w
Jackpot Powerball wz
"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.