Cienie wojny nad Karaibami. Widmo „Południowa Włócznia” i powrót wielkiej gry mocarstw – "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii

Cienie wojny nad Karaibami. Widmo „Południowa Włócznia” i powrót wielkiej gry mocarstw

Nad błękitnymi wodami Zatoki Meksykańskiej ponownie gęstnieją chmury, których cień sięga daleko poza piaszczyste plaże Varadero. To, co jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się jedynie retorycznym prężeniem muskułów, dziś przybiera realne kształty operacji wojskowej. Waszyngton, pod wodzą administracji Donalda Trumpa otwarcie mówi o „honorze przejęcia Kuby”, podczas gdy Moskwa piórem Dmitrija Pieskowa i działaniami Siergieja Riabkowa, twardo deklaruje: „Rosja nie może zdradzić Hawany”.

Świat z zadumą obserwuje więc, jak Karaiby stają się centrum nowej, niebezpiecznej odsłony rywalizacji mocarstw, która może doprowadzić do najbardziej brutalnego starcia na linii USA-Rosja od dekad.

Sytuacja na wyspie jest tragiczna, bo od stycznia 2026 roku, kiedy to Biały Dom podpisał rozporządzenie wykonawcze nr 14380, Kuba znajduje się w kleszczach bezprecedensowej blokady paliwowej. Waszyngton w ramach szerszej doktryny „Południowa Włócznia”, a będącej pokłosiem interwencji w Wenezueli, uznał rząd w Hawanie za „nadzwyczajne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego USA”.

Efektem jest niemal całkowity paraliż sieci energetycznej, wielogodzinne zaciemnienia i dramatyczne braki w dostawach wody oraz żywności.

Jednak to nie sankcje budzą dziś największy lęk, lecz coraz wyraźniejsze sygnały o przygotowaniach do bezpośredniego uderzenia militarnego. Według doniesień z Pentagonu na biurkach dowódców leżą już gotowe plany operacji mającej na celu obalenie administracji Miguela Díaz-Canela. Sam prezydent Kuby ostrzegł w ostatnich dniach, że „agresja wojskowa stała się realną możliwością”, a Hawana jest gotowa do powszechnej mobilizacji.

Choć oficjele z Waszyngtonu używają eufemizmów o „przywracaniu demokracji”, retoryka prezydenta Trumpa, wspominającego o „przejęciu kontroli” nad osłabionym narodem, sugeruje scenariusz znacznie bardziej radykalny, więc od precyzyjnych nalotów po pełnoskalową interwencję lądową.

W odpowiedzi na amerykańskie groźby Moskwa gwałtownie zaostrzyła kurs. Rosyjska dyplomacja, dotychczas ostrożnie balansująca w relacjach z nową administracją USA, postawiła sprawę jasno: wsparcie dla Kuby jest kwestią honoru i strategicznego interesu. Przybycie rosyjskiego tankowca „Anatoly Kolodkin” do portu w Matanzas pod koniec marca było czymś więcej niż tylko dostawą ropy, a był to sygnał polityczny, rzucony prosto w twarz waszyngtońskim jastrzębiom.

Wiceszef rosyjskiego MSZ Siergiej Riabkow podkreślił w Hawanie, że Kreml nie zamierza wycofywać się z półkuli zachodniej, a energetyczne potrzeby wyspy są teraz „priorytetem współpracy”. Dla Moskwy Kuba to nie tylko historyczny sojusznik, ale kluczowy przyczółek w bezpośrednim sąsiedztwie USA. Wsparcie dla kubańskiego oporu, o którym zapewnia Kreml, może przybrać różne formy, czyli od pomocy humanitarnej i paliwowej, po dostawy nowoczesnych systemów obrony przeciwlotniczej czy wsparcie wywiadowcze. Eksperci ostrzegają, że każda próba amerykańskiego ataku na Kubę spotka się z odpowiedzią Rosji, co stawia oba mocarstwa na kursie kolizyjnym, jakiego nie widzieliśmy od czasów kryzysu rakietowego w 1962 roku.

Geopolityczna układanka roku 2026 staje się natomiast coraz bardziej nieprzewidywalna, bo Waszyngton powołując się na odświeżoną Doktrynę Monroe, dąży do całkowitej dominacji w regionie, identyfikując obecność Rosji i Chin na Kubie jako zagrożenie egzystencjalne. Z kolei Moskwa wykorzystuje amerykańskie zaangażowanie na Karaibach, by wzmocnić swoją kartę przetargową w innych regionach świata, jednocześnie kreując się na jedynego sprawiedliwego obrońcę suwerenności narodów przed „imperializmem”.

Jeśli dojdzie do ataku, skutki będą raczej katastrofalne nie tylko dla ośmiu milionów mieszkańców kubańskiej wyspy. Bezpośrednie zaangażowanie USA w konflikt zbrojny tak blisko swoich granic, przy jednoczesnym aktywnym wsparciu Kuby przez Rosję, zamyka przecież drogę do jakiegokolwiek dialogu między mocarstwami. Zamiast pragmatycznej współpracy, o której marzono jeszcze na początku roku, świat otrzymuje wizję nowej, gorącej wojny na Karaibach, gdzie każda salwa może stać się iskrą rozpalającą globalny pożar.

*

Czy Waszyngton zaryzykuje krwawą wojnę lądową na wyspie, która historycznie udowodniła swoją zdolność do oporu, czy może rosyjska flanka okaże się wystarczającym straszakiem, by powstrzymać marsz na Hawanę? Odpowiedź na to pytanie zdefiniuje architekturę bezpieczeństwa świata na najbliższe dekady.

Bogdan Feręc

Źr. Info Brics

Photo by Alexander Kunze on Unsplash

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Empatia w cieniu par
"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.