Architektura podziału. Rok geopolitycznej dwuwładzy i dyplomatycznego pragmatyzmu Karola Nawrockiego – "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii

Architektura podziału. Rok geopolitycznej dwuwładzy i dyplomatycznego pragmatyzmu Karola Nawrockiego

Minął rok, a gdy 6 sierpnia 2025 roku Karol Nawrocki składał przysięgę prezydencką, międzynarodowi obserwatorzy zadawali sobie jedno właściwie pytanie: na ile wieloletni szef Instytutu Pamięci Narodowej, ukształtowany przez pryzmat polityki historycznej, wyrazistego tożsamościowego dyskursu oraz instytucjonalnej walki o pamięć, zdoła odnaleźć się w gęstej, nierzadko cynicznej grze interesów globalnej dyplomacji.

Pierwsze dwanaście miesięcy jego urzędowania w Pałacu Prezydenckim dostarczyło odpowiedzi niezwykle złożonej, dalekiej od czarno-białych klisz, którymi chętnie posługują się zarówno entuzjaści naszej głowy państwa, jak i jej nieprzejednani krytycy. Zamiast jednoznacznego sukcesu czy spektakularnej porażki, Polska otrzymała rok pełen strukturalnego napięcia, w którym zagraniczny wektor Pałacu Prezydenckiego nieustannie zderzał się z gabinetem premiera Donalda Tuska, tworząc unikalny, dwubiegunowy model dyplomacji.

Szybkość, z jaką po zaprzysiężeniu nadeszły sygnały ze świata, dobitnie pokazała, że architektura międzynarodowych relacji Polski wkracza w zupełnie nową fazę. Najbardziej jednoznaczny, zielony wręcz sygnał nadszedł, czemu akurat nie można się dziwić, z Waszyngtonu. Zwycięstwo Nawrockiego zostało powitane przez Donalda Trumpa i amerykańskich Republikanów nie tylko z ulgą, ale jako kluczowe aktywo w Europie Środkowo-Wschodniej. Ideologiczna bliskość, tożsamościowe spójniki oraz bliźniacze spojrzenie na priorytety bezpieczeństwa i polityki energetycznej sprawiły, że nowy polski prezydent z miejsca zyskał w Białym Domu status partnera absolutnie priorytetowego.

Pokazała to już wrześniowa wizyta w Waszyngtonie. Samo spotkanie z Donaldem Trumpem dało Karolowi Nawrockiemu bezapelacyjną podmiotowość międzynarodową, udowadniając, że polski przywódca potrafi budować bezpośredni dostęp do najpotężniejszego uderzenia politycznego w świecie zachodnim. Co także trzeba zauważyć, wprowadziło Nawrockiego na salony globalnej polityki, bo czego by nie mówić, zażyła znajomość z prezydentem USA, otwiera wiele drzwi.

Jednak ta sama wizyta wywołała ciche, lecz głębokie zgrzyty w europejskich stolicach i w samym centrum Warszawy, które prezentują politykę bardziej liberalną, natomiast konserwatyzm odsunięty został na plan dalszy. Dla unijnych dyplomatów stało się wówczas jasne, że prezydent Nawrocki spróbuje prowadzić w pełni autonomiczną politykę zagraniczną, ignorując spójność z przekazem polskiego rządu. Ta podwójna linia dyplomatyczna szybko zyskała status trwałego elementu krajobrazu politycznego nad Wisłą, a nie można powiedzieć, że był on uspokojeniem nastrojów w samej Polsce.

Sceptyczny pragmatyzm nad Sprewą i Sekwaną, a także zderzenie z twardą europejską rzeczywistością, nastąpiło nadzwyczaj szybko. Spotkanie w Berlinie wymusiło zmianę języka z ideologicznego uniesienia na chłodny, geopolityczny realizm. Spotkania z prezydentem Frankiem-Walterem Steinmeierem oraz kanclerzem Friedrichem Merzem przebiegały w atmosferze wyraźnej rezerwy, choć nie da się tu użyć stwierdzenia, że nasz prezydent przyjmowany był przez niemiecki establishment polityczny chłodno. Nawrocki, co stało się wyznacznikiem jego relacji bilateralnych z Berlinem, bez wahania przyniósł do stolicy Niemiec tematy najtrudniejsze, więc od nierozliczonych spraw zadośćuczynienia za straty z II wojny światowej, po bezkompromisowe veto wobec unijnej polityki migracyjnej i klimatyczno-energetycznej. Niemiecka klasa polityczna, choć dostrzegała w tym powrót dobrze znanej, asertywnej prawicowej retoryki, przyjęła te żądania ze zrozumieniem dla pragmatyzmu sytuacji. W berlińskich kręgach rządowych szybko wybrzmiała natomiast konkluzja, że niezależnie od historycznych resentymentów i ideologicznych przepaści, zagrożenie ze strony imperialnej Rosji wymaga bezwzględnego utrzymania ścisłej współpracy wojskowej i gospodarczej z Warszawą.

Ważne jest również, że prezydent Nawrocki nie spotkał się z jednoznacznie krytycznymi ocenami w niemieckiej prasie, bo choć tamtejsi dziennikarze pisali o rozmowach w zachowawczym tonie, nie stali się zbrojnym ramieniem niemieckiej polityki.

Z kolei Paryż zaoferował Nawrockiemu zupełnie inną płaszczyznę porozumienia. Po groźnych incydentach z naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony, Emmanuel Macron przyjął polskiego prezydenta w Pałacu Elizejskim z priorytetem weryfikacji architektury bezpieczeństwa na wschodniej flance NATO. Francuscy dyplomaci dostrzegli i wysoko ocenili dojrzałość strategiczną rozmów, przede wszystkim w zakresie obronności. Nawrocki dał się poznać Macronowi jako partner rzeczowy, a i głęboko zapoznany ze sprawami czysto militarnymi.

Jednak i tu widać było pewien zgrzyt, bo ten sam Paryż zachował dosyć widoczny dystans, gdy tematyka rozmów zeszła na kwestie handlowe. Twardy sprzeciw Nawrockiego wobec umowy Unii Europejskiej z krajami grupy Mercosur pokazał francuskim i europejskim elitom, że mają do czynienia z politykiem, który konsekwentnie łączy proatlantycki kurs bezpieczeństwa z pragmatycznym, wręcz dogmatycznym protekcjonizmem gospodarczym.

Zdolność prezydenta Nawrockiego do budowania własnego ośrodka siły została ostatecznie przypieczętowana w grudniu 2025 roku, gdy prestiżowy portal Politico przyznał mu w swoim corocznym rankingu miano „The Other Pole” – Drugiego Bieguna. To określenie idealnie oddaje rolę, jaką polski prezydent zaczął odgrywać na europejskiej szachownicy. W kuluarach w Brukseli zaczęto go wtedy postrzegać jako gracza niezwykle skutecznego, który zablokował pełną dominację proeuropejskiego rządu w polskiej polityce zagranicznej. Stał się też punktem odniesienia dla wszystkich sił konserwatywnych na kontynencie, szukających przeciwwagi dla unijnego mainstreamu.

To pozycjonowanie znalazło pełne odzwierciedlenie podczas corocznego spotkania z zagranicznymi dyplomatami w Warszawie na początku 2026 roku. Karol Nawrocki nakreślił wówczas wizję tak zwanej „zdrowej Unii Europejskiej” – organizacji odrzucającej odgórne narzucanie ideologii i skupionej wyłącznie na realnej i skutecznej współpracy gospodarczej. Reakcje na jego ówczesny wywód pokazały głębokie podziały. Przedstawiciele państw Europy Środkowej, na czele z Węgrami, przyjęli tę koncepcję entuzjastycznie. Dyplomaci zachodnioeuropejscy reagowali natomiast powściągliwością, ostrzegając, że sprowadzanie integracji do wymiaru czysto transakcyjnego, sparaliżuje wspólnotę w obszarach o kluczowym dla niej znaczeniu, takich jak wspólna polityka obronna czy sprawiedliwa transformacja klimatyczna.

To w mojej ocenie były opinie lekko przesadzone, choć nieoderwane od rzeczywistości.

Różnorodność ocen głowy polskiego państwa uwypukla się zwłaszcza wtedy, gdy spojrzy się na mapę naszego regionu. Reakcje stolicy Węgier i Czech tworzą interesujący dwugłos. W Budapeszcie rządzący przyjęli wybór Nawrockiego niemal z ulgą, widząc w nim naturalnego sprzymierzeńca do blokowania brukselskich inicjatyw i walki o suwerenność państw narodowych. Tymczasem w Pradze podejście było o wiele bardziej złożone. Czeski nurt rządowy patrzył na poczynania polskiego prezydenta ze sceptycyzmem, wskazując na ryzyko osłabienia spójności europejskiej w krytycznym momencie dziejowym. Jednocześnie czeskie środowiska polityczne nie szczędziły mu pochwał za konkretne starania na rzecz zacieśniania współpracy w regionalnej infrastrukturze energetycznej oraz we wspólnych projektach obronnych.

Szczególnie wrażliwym sprawdzianem dla dyplomacji Nawrockiego okazał się wektor brytyjski i wschodni. W Londynie analitycy bliscy Downing Street oceniali początek jego kadencji przez pryzmat trwałości relacji strategicznych, z ulgą przyjmując jasną deklarację o pełnej i niezmiennej kontynuacji wsparcia wojskowego dla Ukrainy. Z kolei w Kijowie oraz w stolicach państw bałtyckich dominował ostrożny optymizm, ale przeplatany wyczuwalną nutą sceptycyzmu. Ukraińscy liderzy z zadowoleniem przyjęli jego bezkompromisowe stanowisko wobec rosyjskiej agresji, chociaż mówiono, że zbyt mały nacisk położony został na szeroki rozwój współpracy z Ukrainą. Niemniej jednak, w kuluarach kijowskiej dyplomacji nieustannie tliły się obawy. Na plan pierwszy w relacjach Krakowskiego Przedmieścia z Kijowem wysunęła się historyczna przeszłość byłego prezesa IPN, która budziła i nadal budzi pytania o to, czy ta polityka pamięci nie stanie się w pewnym momencie zarzewiem ostrych sporów na linii Kijów – Warszawa.

Zupełnie inaczej prezydenturę Nawrockiego oceniono w Moskwie. Rosyjscy państwowi i podlegli Kremlowi komentatorzy oraz przedstawiciele MSZ od pierwszych dni traktowali nową prezydenturę jako dogmatyczną kontynuację antyrosyjskiego i skrajnie proamerykańskiego kursu. Pamięć o jego działalności w IPN, zdecydowanej dekomunizacji przestrzeni publicznej i twardym podejściu do kwestii historycznych sprawiła, że prezydent Karol Nawrocki wyrósł w oficjalnej narracji Kremla na jednego z najbardziej krytykowanych polskich polityków.

W tym samym czasie Pekin przyjął postawę chłodnego wyczekiwania. Dyplomaci Państwa Środka zaczęli bowiem przyglądać się z uwagą bliskim relacjom polskiego prezydenta z Waszyngtonem, kalkulując, na ile jego uległość wobec amerykańskich priorytetów przełoży się na ograniczenie udziału chińskiego kapitału w polskiej infrastrukturze krytycznej, w tym portach i węzłach logistycznych.

Największa fala krytyki spadła natomiast na prezydenta Nawrockiego wiosną 2026 roku. Stało się to głównie przez decyzje o wetowaniu niektórych ustaw, a przede wszystkim tych, które związane są z unijnymi programami finansowo-obronnymi. W tej kwestii pojawiły się również narastające kontrowersje wokół udziału w programie SAFE, a wywołały one oburzenie Paryża, Berlina i Brukseli. Francuska prasa polityczna oraz eurodeputowani wprost zarzucili polskiemu prezydentowi, że jego weta uderzają w spójność militarną i finansową całego regionu. W oczach zachodnich krytyków, sprawowanie urzędu przez Karola Nawrockiego stało się zakładnikiem wewnętrznej walki politycznej w Polsce, gdzie interes państwowy miał zostać podporządkowany partyjnej kalkulacji.

Pierwszy rok Karola Nawrockiego nie przynosi więc łatwych ocen, a są one skrajne zarówno na świecie, jak i w Polsce. Można jednak stwierdzić, że jest to prezydentura wyrazista, pełna skrajności, zdefiniowana przez twardy geopolityczny pragmatyzm i tożsamościową bezkompromisowość.

Z jednej strony prezydent doktor Karol Nawrocki udowodnił, że potrafi być silnym, podmiotowym graczem na linii z Waszyngtonem, zyskując tym samym posłuch wśród konserwatywnych kół sił świata. Z drugiej natomiast, jego nieprzejednana postawa wobec Brukseli i spór o kompetencje z rodzimym rządem, osłabiają jednomyślny głos Polski w Europie.

Jak więc wypada bilans przywódcy Rzeczypospolitej Polskiej, który nie boi się być solą w oku unijnego mainstreamu, ale za ten status płaci cenę dyplomatycznej izolacji na niektórych kluczowych odcinkach europejskiej polityki?

To pozostawiam czytelnikom. Moja ocena jest niezmienna, więc skoro nie głosowałem na Karola Nawrockiego, nie będę też bił czołem przed głową państwa. Mogę powiedzieć tylko tyle, że dotychczasowy przebieg prezydentury, oceniam pozytywnie, choć wciąż widzę w niej pewne mankamenty.

Bogdan Feręc

Fot. Kancelaria Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej – Przemysław Keler

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
ZNAJDŹ NAS:
Celtycka jesień, kr
"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.