Mit potęgi. O sile Ukrainy i granicach wojennej narracji – "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii

Mit potęgi. O sile Ukrainy i granicach wojennej narracji

Ukraina twierdzi, że jest drugą armią w NATO, do którego, co warto zauważyć, wcale nie należy. Nie zmienia to jednak faktu, że władze tego bardzo młodego państwa próbują przekazać taki obraz zarówno swoim obywatelom, jak i całemu światu. Spójrzmy jednak na fakty, ponieważ wiara ukraińskich władz we własną potęgę w wojnie z Rosją jest, moim zdaniem, wierutną bzdurą.

Spójrzmy na jedną, bardzo istotną kwestię, bo dopiero niedawno Ukraina zaczęła produkować drony, którymi atakuje nawet głębokie zaplecze Federacji Rosyjskiej. I właśnie tutaj zaczyna się cała dyskusja. Drony to mogą być nawet ukraińskie, ale kto finansuje ich produkcję? Idźmy więc dalej. Czy Ukraina jest w stanie samodzielnie sfinansować tę wojnę? Począwszy od opłacania żołnierzy ginących na froncie, poprzez zakup paliwa do napędzania sprzętu, aż po zakup uzbrojenia – odpowiedź brzmi: nie. Zarówno pieniądze na żołd, jak i środki na sprzęt oraz paliwo pochodzą z pomocy finansowej, jaką Ukraina otrzymuje od państw zachodnich. Nie ma więc wątpliwości, że bez tego wsparcia, wojna skończyłaby się już kilka lat temu.

Z tymi pieniędzmi wiąże się jeszcze jedna kwestia. Zarówno wypłaty dla żołnierzy, jak i inne wydatki frontowe są możliwe, ale pod warunkiem, że kolejne transze pomocy, które płyną coraz cieńszym strumieniem, nie zostaną rozkradzione. Co ciekawe, kilka państw zażądało już od Ukrainy, aby ta przesłała im rozliczenia, na co wydane zostały pieniądze, jakie finansować miały zakupy sprzętu wojskowego.

Samo poczucie siły, jakie obecnie prezentuje Ukraina, wynika przede wszystkim z faktu, że sprzęt oraz pieniądze napływają zza jej granic. Zaryzykuję tu stwierdzenie, które część osób uzna za przejaw mojej „onucowości”, ale rosyjski prezydent miał poniekąd rację, mówiąc, że jego kraj walczy obecnie z całym Zachodem. Patrząc na skalę pomocy płynącej z Europy i Stanów Zjednoczonych, trudno przecież nie zauważyć, że Rosja rzeczywiście prowadzi konflikt z państwem wspieranym przez szeroką koalicję zachodnich sojuszników.

Nie będę jednak rozwijał tego wątku, ponieważ kolejne wypowiedzi Putina również bywają dziś przez niektórych interpretowane jako znajdujące częściowe potwierdzenie w wydarzeniach. Gdy na początku inwazji prezydent Rosji mówił, że będzie walczył z ukraińskim faszyzmem, słowa te były krytykowane, ale obecnie nabierają dla części komentatorów innego znaczenia, przynajmniej w kontekście decyzji prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednemu z oddziałów nazwy „Bohaterów UPA”, a także z powodu wniesienia do ukraińskiego parlamentu projektu ustawy dotyczącego Panteonu Bohaterów Narodowych. W założeniu mają zostać w nim upamiętnieni również członkowie UPA i OUN, czyli organizacji, których zbrodnicza działalność pozostaje przedmiotem sporów historycznych i politycznych.

Wróćmy jednak do kwestii siły i potęgi Ukrainy. Jej najważniejsi politycy przekonują, że państwo jest w stanie przeciwstawić się Rosji i ostatecznie wygrać tę wojnę. Jest jednak jeden zasadniczy problem – ukraiński przemysł zbrojeniowy nie jest samowystarczalny. Opiera się zarówno na kredytowanych dostawach materiałów i sprzętu z Zachodu, jak również nie dysponuje wystarczającymi mocami produkcyjnymi, aby pokryć całe zapotrzebowanie pola walki. Nie można oczywiście powiedzieć, że Ukraina nie potrafi samodzielnie produkować broni czy rakiet, ponieważ takie zdolności posiada. Są one jednak ograniczone, szczególnie jeśli zestawić je z możliwościami wynikającymi z własnych dochodów budżetowych, a sam budżet Ministerstwa Obrony Ukrainy w znacznej części opiera się natomiast na pomocy finansowej przekazywanej przez państwa trzecie. Oznacza to, że państwo nie jest obecnie w stanie samodzielnie zapewnić środków niezbędnych do prowadzenia wojny na dotychczasową skalę.

Kolejnym elementem jest czynnik ludzki. Dla Ukrainy korzystne jest to, że wojna w dużej mierze przeszła obecnie w fazę ostrzałów rakietowych i dronowych, ponieważ pozwala to oszczędzać coraz bardziej ograniczone zasoby osobowe. Oznacza to też, że silniejsza ofensywa wojsk rosyjskich, przeprowadzona przy użyciu znacznych sił lądowych, mogłaby – w mojej ocenie – w krótkim czasie doprowadzić do całkowitego rozbicia ukraińskiej armii oraz przejęcia przez Kreml kontroli nad niemal całą częścią terytorium tego państwa.

Warto również pamiętać o kilkuset tysiącach ukraińskich mężczyzn zdolnych do służby wojskowej, a przebywających poza granicami kraju, których walka z Rosją najwyraźniej nie interesuje na tyle, aby zdecydowali się wrócić do ojczyzny i zasilić szeregi własnej armii. Wielu z nich woli pozostać w państwach Unii Europejskiej, korzystając z oferowanej tam pomocy oraz wsparcia materialno-bytowego.

Co więc miał na myśli prezydent Zełenski, mówiąc, że Ukraina jest pod względem wojskowym drugą potęgą w NATO? Moim zdaniem jedynie tyle, iż „jego” państwo nie zostało dotąd zrównane z ziemią, ponieważ jest podtrzymywane przy życiu przez gospodarki państw zachodnich, które dostarczają zarówno sprzęt wojskowy, jak i pieniądze. Z drugiej strony, gdy słyszymy zapewnienia zachodnich polityków o trwałym wsparciu dla Ukrainy, rzadko wspomina się o tym, że jednocześnie osłabiane są własne potencjały militarne i finansowe. Miliardy euro oraz dolarów przeznaczone na utrzymanie Ukrainy na powierzchni bagna wojny, mogłyby przecież zostać wykorzystane na dozbrojenie własnych armii, które obecnie również przechodzą proces odbudowy swoich zdolności.

Nieliczne lotnictwo Ukrainy, którym niekiedy chwalą się jeszcze politycy tego kraju, w praktyce funkcjonuje głównie dzięki maszynom przekazanym przez państwa zachodnie. Co więcej, siła ukraińskiego lotnictwa jest obecnie ułamkiem tej, jaką kraj dysponował w 2022 i 2023 roku. Ukraina utraciła również znaczną część swoich systemów wczesnego ostrzegania, co poważnie ogranicza jej możliwości wykrywania zagrożeń z powietrza. Flota morska Ukrainy istnieje obecnie jedynie w szczątkowej formie, bo Rosja skutecznie zneutralizowała znaczną część tego rodzaju sił, a pozostałe jednostki mogą wykonywać przede wszystkim zadania patrolowe. W efekcie obraz potężnej armii zaczyna się kruszyć i coraz bardziej przypomina element propagandy, a tą karmi się własnych obywateli i opinię międzynarodową.

Jeżeli natomiast spojrzymy na ten obraz ogółem, to cała armia Ukrainy przeszła w ostatnich miesiącach istotne zmiany organizacyjne i została przestawiona przede wszystkim na działania obronne, a nie ofensywne. Pokazuje to również, że pojedyncze ataki na rosyjskie instalacje krytyczne mają raczej charakter operacji punktowych, niż elementów szeroko zakrojonego planu odzyskania inicjatywy na froncie.

Trzeba jednak uczciwie przyznać, że na Ukrainie rozwinęła się na dużą skalę działalność o charakterze partyzanckim, która skutecznie utrudnia działania rosyjskich wojsk. Dobrze funkcjonują także lokalne struktury wywiadowcze, co pomaga w odpieraniu ataków, jednak przede wszystkim lądowych. Jednocześnie utrata części zdolności wykrywania zagrożeń z powietrza, w stopniu wysokim ogranicza możliwość efektywnego przeciwdziałania rosyjskiemu lotnictwu oraz artylerii. W efekcie, Ukraina narażona jest na ostrzał z powietrza, a na dobrą sprawę, do samego końca nie wie, gdzie i kiedy pojawią się drony oraz rakiety. W systemy wczesnego ostrzegania dosyć dobrze wyposażone są jedynie większe miasta, ale i tu sprawa nie wygląda najlepiej, gdyż do prawidłowego działania potrzebna jest komunikacja cyfrowa, a ta jest również ograniczana.

Nawet nie będę rozwijał tematu Kremla, który – gdyby tylko podjął taką decyzję – mógłby użyć taktycznej broni jądrowej, i w krótkim czasie zakończyć działania wojenne. Taka możliwość istnieje, choć jej konsekwencje byłyby trudne do przewidzenia. Dodam jedynie, że pojawiające się w przestrzeni internetowej spekulacje dotyczące ewentualnego użycia tego rodzaju broni, zablokowane miały być przez umowę pomiędzy prezydentami Stanów Zjednoczonych i Rosji. Te domniemania pozostają niepotwierdzone i nikt nie powinien twierdzić, iż Waszyngton powstrzymuje Moskwę, przed użyciem taktycznej broni atomowej, czyli tej o ograniczonej skali działania.

Reasumując, gdy słyszę, że ukraińska armia jest potęgą i, że walczy za całą Europę, jedyną rzeczą, która powstrzymuje mnie przed wybuchem śmiechu, jest szacunek dla ofiar tej wojny.

Bogdan Feręc

Graf. Wygenerowana przez AI

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
ZNAJDŹ NAS:
Cena dachu nad głow
"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.