Marnujemy jedzenie, a brązowe pojemniki świecą pustkami!
To cicha plaga naszych domostw, która w skali kraju przybiera rozmiary poważnego problemu. Podczas gdy my spieramy się o zawiłości segregacji, irlandzkie odpady żywnościowe masowo trafiają do niewłaściwych pojemników, a przedstawiciele branży gospodarki odpadami biją na alarm. Tony żywności, zamiast do brązowych koszy, lądują w śmieciach ogólnych, stając się bezużytecznym obciążeniem dla środowiska.
Największym wyzwaniem, jak wskazują eksperci, nie jest wcale techniczna definicja worka, lecz nasze nawyki. Sekretarz Irlandzkiego Stowarzyszenia Gospodarki Odpadami Conor Walsh przyznał, że konsumenci czują się trochę zagubieni w gąszczu oznaczeń „biodegradowalny” a „kompostowalny”. Jednak branża uspokaja i jeśli torba wykonana jest ze skrobi kukurydzianej, nie musimy głowić się nad semantyką. Jeśli posiada oznaczenie kompostowalności, jest w pełni bezpieczna dla systemu.
Kluczowy problem leży jednak gdzie indziej, bo zanieczyszczenie brązowych pojemników, do których trafia niechciany „gość” w postaci odpadów nieorganicznych, sięga od 5 do 10 procent. Choć w porównaniu do pojemników na recykling wydaje się to wartością relatywnie niską, ale skutki są opłakane. Gdy odpady żywnościowe wymieszają się z nieodpowiednimi materiałami, ich odseparowanie staje się niezwykle kosztownym i logistycznie karkołomnym zadaniem.
Eksperci ostrzegają, że ogromna ilość tego, co wyrzucamy do koszy ogólnych, to produkty, które mogłyby wzbogacić ekosystem, gdyby trafiły do brązowych pojemników. Dyrektor naczelny Voice Ireland Tad Kirakowski podkreśla, że problem staje się jeszcze bardziej złożony, gdy bierzemy pod uwagę jedzenie na wynos oraz kubki, które często mylnie bierzemy za w pełni przyjazne środowisku.
Sytuację dodatkowo komplikuje brak jednolitości w oznakowaniu produktów w supermarketach, co zrzuca odpowiedzialność na organy odpowiedzialne za specyfikację towarów. W ocenie fachowców, kluczem do poprawy sytuacji nie jest pogłębianie wiedzy teoretycznej mieszkańców o różnicach w polimerach, lecz przede wszystkim powszechne zachęcenie do korzystania z brązowych pojemników, które minimalizują ryzyko pomyłki.
Dopóki jednak nasze nawyki nie ulegną zmianie, a żywność będzie traktowana jako odpad ogólny, irlandzki system segregacji borykał się będzie z ogromnymi stratami. Czy jako społeczeństwo jesteśmy w stanie zmienić rutynę, która kosztuje nas wszystkich tak wiele?
*
A można to przecież rozwiązać w prosty sposób, co uczyniła np. Japonia, bo to ona staje się prekursorem racjonalnej gospodarki odpadami komunalnymi. Otóż po latach utrzymywania system segregacji śmieci przez osoby prywatne, więc mieszkańców bloków i domów, pojawiła się konkluzja, że społeczeństwo wciąż nie jest w stanie poprawnie oddzielać śmieci ogólnych od tych przeznaczonych do recyklingu i do kompostowania. Dlatego uznano, iż należy zmienić system. Kilka lat temu wprowadzono pilotażowy program nazwany „Jeden pojemnik”. Mieszańcy miasta Takaoka mieli wszystkie swoje odpady domowe wrzucać do jednego pojemnika, bez przejmowania się rodzajem śmiecia. Zawartość pojemników transportowana była następnie do sortowni, gdzie wyspecjalizowani pracownicy dzielili odpady na odpowiednie frakcje. Wówczas problem z nieodpowiednimi odpadami w nieodpowiednim pojemniku zniknął, z zanieczyszczenie odpadów biodegradowalnych obniżyło się o poziomu 0,01% na tonę.
Program wprowadzany jest obecnie w dużych japońskich miastach.
Można? Rzucę pytanie w kierunku odklejonej od rzeczywistości Komisji Europejskiej, która wymyśliła, że 14 pojemników na selektywną zbiórkę odpadów, to jak na razie będzie dobry pomysł.
Bogdan Feręc
Źr. News Talk
Photo by Haberdoedas on Unsplash
