Nie mieszkam w Polsce, więc nie wolno mi myśleć? – "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii

Nie mieszkam w Polsce, więc nie wolno mi myśleć?

Napisał do mnie Pan Alan Jasielski z Warszawy, a konkretnie z ulicy Derkaczy na tamtejszej Falenicy. Już od pierwszych zdań jego wiadomości wybrzmiała wątpliwość, czy w ogóle mam prawo wypowiadać się na temat Polski, skoro mieszkam w Irlandii, a dodatkowo pracuję w Radiu Wnet.

Przyznam szczerze, iż nie do końca rozumiem, jaki logiczny związek zachodzi między miejscem zamieszkania, miejscem pracy a prawem do posiadania opinii. Jednak skoro zwykle nie odpowiadam na tego rodzaju korespondencję, tym razem postanowiłem zrobić wyjątek. Publicznie i nie dlatego, że poczułem się dotknięty. Raczej dlatego, że czasem warto odpowiedzieć na zarzut tak absurdalny, iż pozostawienie go bez komentarza byłoby okazaniem zbyt daleko idącej pobłażliwości.

Nie wiem, co mną kierowało, może to akurat chwila wolnego czasu, może odrobina publicystycznej przekory, a może zwykła ciekawość rozmowy z kimś, kto najwyraźniej słucha Radia Wnet i czyta mój portal, skoro tak chętnie komentuje moje poglądy.

Otóż, Szanowny Panie, jeżeli już pracuję w mediach, to naturalnym elementem tej pracy jest mówienie i pisanie, informowanie, komentowanie, a także ocenianie rzeczywistości. To zawód polegający na analizie faktów i wyrażaniu opinii. Miejsce zamieszkania nie odbiera natomiast człowiekowi ani zdolności obserwacji, ani prawa do myślenia. Internet sprawił, że świat stał się jedną przestrzenią komunikacyjną. Naprawdę nie trzeba mieszkać przy ulicy Wiejskiej, by wiedzieć, co dzieje się w polskiej polityce. Nie trzeba codziennie spacerować po Warszawie, by rozumieć mechanizmy gospodarcze i społeczne zachodzące w kraju, a przede wszystkim, nie trzeba fizycznie przebywać w Polsce, aby jako Polak mieć własne zdanie na temat polskich spraw.

Pańska sugestia, że sama praca w Radiu Wnet miałaby stanowić argument przeciwko moim opiniom, jest równie zaskakująca. Gdzie zatem miałbym mówić? Na Placu Zamkowym w Warszawie? Na rogu ulicy Piotrkowskiej w mojej rodzinnej Łodzi? W Mosinie pod Poznaniem? Może najlepiej szeptać do ściany, by przypadkiem nikogo nie urazić?

Radio, proszę Pana, ma tę niezwykłą właściwość, że jedni mówią, a inni słuchają. To istota tego medium, ale jeśli uważa Pan, że słyszalny jest tylko jeden głos, to spieszę przypomnieć, że w Radiu Wnet można zadzwonić do redakcji i zabrać głos na antenie. Zachęcam. Będzie Pan mógł przedstawić swoje racje, skrytykować mnie publicznie, a nawet, jeśli wystarczy argumentów, spróbować mnie przekonać.

Ba, mogę nawet zasugerować redakcji, by umożliwiono Panu swobodną wypowiedź bez przerywania. W końcu wolność słowa nie polega na tym, że mówić mogą wyłącznie ci, z którymi się zgadzamy.

W dalszej części swojej wiadomości zarzuca mi Pan, że jestem krytykiem jednych idei, a piewcą innych. Oczywiście, że tak. Każdy człowiek myślący dokonuje ocen, a moje poglądy o Unii Europejskiej ewoluowały od euroentuzjazmu do eurosceptycyzmu. Mówiłem o tym wielokrotnie, pisałem o tym otwarcie i nigdy tego nie ukrywałem. To nie jest sprzeczność, lecz rezultat obserwacji i wyciągania wniosków. Zmiana poglądów pod wpływem faktów jest oznaką uczciwości intelektualnej, a nie winą.

Dalej oskarża mnie Pan o bycie „chińskim agentem”, ponieważ, jak Pan twierdzi, mówię o Chinach wyłącznie dobrze. To już zarzut tyleż efektowny, co niepoważny. Rzeczywiście wysoko oceniam sukces gospodarczy Chin, bo trudno zaprzeczyć faktom. Trudno natomiast nie zauważyć skali rozwoju, dynamiki wzrostu i skuteczności ekonomicznej tego państwa. Jednak uznanie sukcesu gospodarczego nie oznacza bezkrytycznej akceptacji systemu politycznego. To rozróżnienie jest przecież banalne i można doceniać skuteczność gospodarczą, jednocześnie krytykując model ustrojowy. Jeśli ktoś tego nie dostrzega, to albo nie słucha uważnie, albo słyszy tylko to, co pasuje do wcześniej przygotowanej tezy.

A przecież w Pańskim liście właśnie o to tu chodzi, więc nie o debatę, lecz o etykietowanie. Zamiast rzeczowej polemiki, przykleja mi Pan łatkę. Zamiast argumentu pojawia się inwektywa. „Marksista”, „komuszek”, „agent”, to wygodne, bo nie wymaga myślenia. Wystarczy przykleić jakąś plakietkę i uznać sprawę za załatwioną.

Nie interesują mnie Pańskie sympatie polityczne, tak samo jak nie robi na mnie wrażenia sugestia, że Unia Europejska powinna pozbyć się takich ludzi jak ja. Tego rodzaju myślenie ma wyjątkowo nieprzyjemny zapach, bo świata, w którym obywateli dzieli się na słusznych i niesłusznych, a miejsce argumentu zajmuje eliminacja przeciwnika. Przyznam jednak, że Pański list ma także swoją wartość. Pokazuje, że moje słowa budzą emocje, że ktoś słucha, że komuś przeszkadza sam fakt istnienia opinii odmiennej od własnej. To paradoksalnie dobra wiadomość, ponieważ oznacza, że słowo nadal ma znaczenie.

Na koniec mogę jedynie dodać, że określano mnie już znacznie gorzej niż „marksistą” czy „małym komuszkiem”, więc Pańska inwencja w tym zakresie nie należy do szczególnie imponujących. Jeśli już ktoś decyduje się na połajanki, wypadałoby przynajmniej zadbać o ich poziom.

Życzę więc Panu spokojnego dnia, większej precyzji w formułowaniu zarzutów oraz więcej argumentów, a mniej epitetów. Debata publiczna zyskałaby na tym zdecydowanie bardziej niż na kolejnych oskarżeniach rzucanych na oślep.

Z wyrazami szacunku,
Bogdan Feręc

Photo by Andreas ***** on Unsplash

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Po drugiej stronie d
Szef U.S. Immigratio
"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.