Więcej ofert na rynku najmu. Nowe prawo weryfikuje czarne scenariusze?
Irlandzki rynek najmu nieruchomości, od lat będący synonimem chronicznego deficytu i rosnącej presji cenowej, znalazł się w punkcie zwrotnym. Wejście w życie kontrowersyjnych przepisów, które od 1 marca fundamentalnie zmieniły zasady gry między właścicielem a lokatorem, wywołało efekt, o którym w ogóle się nie mówiło. Wbrew alarmującym prognozom wynajmujących, którzy zapowiadali masowy eksodus kapitału i drastyczne skurczenie się oferty, najnowsze dane portalu Daft.ie wskazują na niewielki, lecz zauważalny wzrost liczby dostępnych nieruchomości. To zjawisko rzuca nowe światło na mechanizmy sterujące irlandzkim sektorem mieszkaniowym w dobie rosnącej regulacji.
Statystyki z początku kwietnia wykazują, że w skali całego kraju dostępnych było 2461 domów i mieszkań na wynajem, co oznacza wzrost o około 5 procent w stosunku do ubiegłego roku. Choć liczba ta brzmi optymistycznie w porównaniu z dramatycznym początkiem stycznia, kiedy to w całej Irlandii oferowano mniej niż 1200 lokali, eksperci studzą entuzjazm. Obecne odbicie to w dużej mierze jedynie odrabianie strat po gwałtownym załamaniu podaży, jakie miało miejsce w miesiącach poprzedzających wprowadzenie nowych regulacji. W szerszej perspektywie rynek wciąż pozostaje w głębokim cieniu czasów sprzed pandemii i w latach 2015–2019 standardowa wiosenna oferta była niemal dwukrotnie bogatsza niż obecnie.
Sercem sporu pozostają nowe zasady, zgodnie z którymi umowy najmu muszą być zawierane na okres sześciu lat, a możliwość ponownej oceny czynszu do stawek rynkowych została drastycznie ograniczona. Mniejsi właściciele nieruchomości głośno protestują, określając przepisy jako zbyt restrykcyjne i uderzające w rentowność ich inwestycji. Jednak liczby z ostatnich dwóch miesięcy sugerują inną narrację, że w lutym i marcu na rynek trafiło ponad 7200 ofert, czyli o 900 więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.
Sugeruje to, że część właścicieli, zamiast wycofywać się z rynku, wstrzymywała się z publikacją ogłoszeń, czekając na nowe ramy prawne.
Analiza geograficzna ujawnia jednak, że sytuacja najemców zależy od kodu pocztowego. Podczas gdy Dublin wciąż boryka się z podażą nieznacznie niższą niż przed rokiem, prawdziwy przełom nastąpił w miastach regionalnych. Cork, Galway, Limerick i Waterford odnotowały imponujący, sześćdziesięcioprocentowy wzrost liczby dostępnych ofert.
To właśnie tam presja na znalezienie dachu nad głową mogła nieco zelżeć, choć profesor Ronan Lyons z Trinity College Dublin ostrzega przed wyciąganiem zbyt pochopnych wniosków. Według niego nie jest jeszcze jasne, czy ubiegłoroczny spadek był jedynie wynikiem strategicznego wyczekiwania właścicieli, czy trwałym trendem wycofywania się z sektora najmu prywatnego.
Obecny wzrost liczby ogłoszeń, choć daje cień nadziei na stabilizację, jest raczej powrotem do kruchej równowagi sprzed roku niż zapowiedzią końca kryzysu.
Dla tysięcy osób poszukujących mieszkania kluczowe pozostaje pytanie o długofalowy wpływ sześcioletnich umów na dynamikę rynku. Jeśli nowe przepisy rzeczywiście ustabilizują sytuację najemców, kosztem może być dalsza niechęć mniejszych graczy do oferowania nowych lokali. Na ten moment irlandzki rynek najmu przypomina pacjenta, u którego po silnej zapaści nastąpiła lekka poprawa, jednak droga do pełnej wydolności sprzed dekady pozostaje długa i niepewna.
Bogdan Feręc
Źr. Independent Photo by Jakub Żerdzicki on Unsplash
