Giganci siadają do stołu. Czy Jameson i Jack Daniel’s stworzą jednego alkoholowego hegemona?
W świecie, w którym branża alkoholi premium od dawna przypomina arenę walki wielkich marek, pojawiła się wieść, która jeszcze niedawno wydawała się niemal absurdalna. Pernod Ricard – właściciel Jamesona, Absoluta, Beefeatera czy Havana Club potwierdził, że prowadzi rozmowy o potencjalnej fuzji z Brown-Forman, czyli stróżem brandu Jack Daniel’s i jednym z najbardziej rozpoznawalnych amerykańskich producentów whisky bourbon.
To spotkanie dwóch rywali, którzy od dekad nie tylko konkurują, ale wręcz budują swoje tożsamości na zupełnie odmiennych tradycjach. Francuska elegancja kontra amerykańska surowość, ambicje globalnego koncernu przeciwko wyczuciu Kentucky, a teraz, być może, wspólny szyld i połączone portfolio, które zmieni zasady gry w branży. Pernod Ricard w swoim komunikacie z Paryża wskazuje, że ewentualna fuzja miałaby charakter partnerstwa „równych podmiotów”. Nie byłaby to więc dominacja jednego nad drugim, lecz próba stworzenia wspólnego, potężnego centrum dowodzenia światowym rynkiem napojów spirytusowych. Firma zapowiada, że nowy twór byłby globalnym liderem o większej skali, ogromnym zestawie marek i zasięgu, którego nie ma dziś żaden inny producent.
Synergie zapisane między wierszami pachną gigantycznymi możliwościami od połączenia dystrybucji, przez wejście na nowe rynki, po zwiększenie inwestycji w regionach o najwyższym potencjale wzrostu. Jednak, jak zwykle w takich przypadkach, między teorią a praktyką stoi długa droga negocjacji i kompromisów. Obie firmy podkreślają, że rozmowy trwają, ale żadnego porozumienia na razie nie ma i nie będzie kolejnych komunikatów, dopóki coś faktycznie nie zostanie ustalone.
Po drugiej stronie oceanu Brown-Forman przyznaje, że rynkowe plotki o fuzji nie są wyssane z palca. Firma, która również analizuje strategiczne możliwości, potwierdza, że rozmowy z Francuzami rzeczywiście trwają. To niezwykłe, bo chociaż oba koncerny są globalnymi graczami, to jednak ich kultury korporacyjne i historia były dotąd jak ogień i woda.
Nie można też pominąć kontekstu finansowego. W pierwszej połowie bieżącego roku obrotowego Pernod Ricard zanotował spadek sprzedaży o 14,9%, szczególnie dotkliwy w Europie i USA. Jednocześnie w całym roku obrotowym 2025 grupa osiągnęła przychody na poziomie 10,959 mld euro. Rynek zareagował jednak nerwowo i akcje francuskiego giganta spadły o niemal 6% po ujawnieniu negocjacji, podczas gdy akcje Brown-Forman poszły w górę o blisko 9%. Różnica w odbiorze pokazuje, że inwestorzy nie czytają tej sytuacji jednakowo. Jedni widzą w fuzji szansę, inni dostrzegają ryzyko.
Wartości rynkowe obu firm również pokazują skalę operacji. Pernod Ricard wyceniany jest na około 16 miliardów euro, a Brown-Forman na blisko 11 miliardów euro. Połączenie tych dwóch gigantów stworzyłoby podmiot o potędze, która mogłaby przestawić akcenty na całym rynku od marketingu, przez cenniki, aż po relacje z dystrybutorami.
Na razie to jednak dopiero preludium, bo rozmowy mogą zakończyć się spektakularnym sukcesem, ale mogą też rozpaść się po cichu, jak wiele wcześniejszych prób łączenia gigantów. Jeśli fuzja dojdzie do skutku, będzie to jedno z najważniejszych wydarzeń w historii branży spirytusowej, a jeśli nie – przynajmniej zobaczyliśmy, że nawet najwięksi rywale potrafią rozważyć wspólne interesy.
Bogdan Feręc
Źr. Business Plus
Photo by Antony Hyson Seltran on Unsplash
