Czy Irlandia przyspieszy modernizację mieszkań socjalnych?
Irlandia stoi dziś przed wyborem, który nie jest ani techniczny, ani księgowy, a chodzi o to, czy państwo przyspieszy modernizację mieszkań socjalnych, czy pozostawi tysiące rodzin w zimnych, wilgotnych domach, gdzie pleśń rośnie szybciej niż polityczne deklaracje?
Budżet na 2026 rok przewiduje 140 mln euro na podniesienie standardu 3500 mieszkań komunalnych do poziomu B2 w skali BER (Building Energy Rating – system oceny efektywności energetycznej budynków). W tym roku 558 mln euro trafi na programy modernizacyjne prowadzone przez SEAI, obejmujące domy prywatne oraz część zasobów zatwierdzonych organizacji mieszkaniowych. Na papierze wygląda to solidnie, ale w praktyce to wciąż za mało i zbyt wolno.
Plan działań klimatycznych zakłada modernizację 36 500 domów należących do samorządów do 2030 roku. To około jedna czwarta zasobów lokalnych władz i proporcja porównywalna z sektorem prywatnym. Problem w tym, że realizacja jest opóźniona, a rząd nie planuje podniesienia celu. Departament Mieszkalnictwa utrzymuje, że liczba modernizowanych lokali rośnie z 900 w 2021 roku do 3500 obecnie i, że plan 2030 zostanie osiągnięty. Brzmi to, jak administracyjna pewność siebie, jednak rzeczywistość w niektórych domach pachnie pleśnią.
W Ballymun Ashleigh Mullen Dunne mieszka z mężem i trójką dzieci w domu należącym do Dublin City Council. Każdej zimy w ich mieszkaniu pojawia się wilgoć i pleśń. Drewno na parapetach się odkształca, w powietrzu unosi się zapach stęchlizny, a ogrzewanie nie rozwiązuje problemu, przeciwnie, potęguje dyskomfort. Koszt ogrzewania zima to nawet 120 euro tygodniowo, a efekt? Chłód i wilgoć wracają jak nieproszony lokator. Najmłodsze dziecko rodziny ma zaledwie 16 miesięcy i cierpi na problemy z oddychaniem, pozostając jednocześnie pod opieką lekarzy.
Rada miasta zleciła specjalistycznej firmie usunięcie pleśni i tłumaczy, że nie może koncentrować prac w jednym rejonie, a musi rozkładać środki „sprawiedliwie” w całym mieście. Wybór budynków do modernizacji odbywa się zgodnie z wytycznymi Departamentu Mieszkalnictwa.
Poseł okręgu Dublin North West Rory Hearne przekonuje, że przypadek z Ballymun nie jest odosobniony. Wskazuje na powtarzający się wzorzec, czyli wilgoć, problemy z oddychaniem, hospitalizacje i dodaje coś, co powinno wybrzmieć mocno, że wiele z tych budynków nie jest starych. Część pochodzi z czasów „celtyckiego tygrysa”, okresu gospodarczego boomu, kiedy budowano szybko, ale z jakością było znacznie gorzej.
Organizacja Friends of the Earth Ireland ujmuje problem jako kwestię sprawiedliwości klimatycznej. Jej przedstawicielka Clare O’Connor zwraca uwagę, że znaczące środki publiczne trafiają do właścicieli domów, podczas gdy najemcy, zwłaszcza w sektorze komunalnym, wciąż czekają na wsparcie rządu. Kampania „Lokatorzy na rzecz sprawiedliwości klimatycznej” domaga się większego finansowania i przede wszystkim w wieloletniej przewidywalności budżetowej, aby samorządy mogły planować remonty najbardziej wymagających budynków.
Tu dochodzimy do sedna. Modernizacja domów o najgorszych parametrach jest najdroższa. Jeśli system premiuje łatwiejsze, tańsze projekty, to naturalnie powstaje pokusa, by „wyrabiać normę” tam, gdzie to najprostsze. Tyle że wtedy najbiedniejsi zostają na końcu kolejki, a przecież transformacja klimatyczna powinna zaczynać się od tych, którzy najmniej mogą sobie pozwolić na wysokie rachunki i prywatne remonty.
Czy w Irlandii pojawi się więcej mieszkań socjalnych po modernizacji? Teoretycznie tak, bo liczby rosną, program działa, środki są zwiększane, ale czy tempo i skala odpowiadają na realny kryzys zdrowotny i energetyczny? Tu odpowiedź jest bardziej złożona. Rząd nie planuje zwiększenia celu 36 500 do 2030 roku. Opozycja i organizacje społeczne twierdzą, że to za mało.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Photo by michael schaffler on Unsplash
