25 procent więcej za dach nad głową. Mary Lou McDonald ujawnia skalę podwyżek czynszów
Irlandzki rynek najmu stoi na progu zmiany, która może uderzyć w najemców z siłą rachunku, którego wielu po prostu nie będzie w stanie zapłacić. Według informacji ujawnionych w parlamencie przez liderkę Sinn Féin Mary Lou McDonald, największy właściciel mieszkań w kraju zapowiedział możliwość podniesienia nowych czynszów nawet o 25 procent dzięki nadchodzącym zmianom w prawie. W praktyce oznaczałoby to dla przeciętnego najemcy dodatkowy koszt przekraczający 5000 euro rocznie.
Nowe przepisy, które wejdą w życie w ciągu kilku dni, pozwalają właścicielom dostosowywać czynsze do poziomu rynkowego w szerszym zakresie niż dotychczas. To właśnie ta zmiana budzi największe kontrowersje. W prezentacji dla inwestorów spółka I-RES REIT, czyli największy korporacyjny właściciel nieruchomości w Irlandii, wskazała, że „potencjalny wzrost dochodów z wynajmu wzrosnąć może nawet o 25 procent przy minimalnych dodatkowych kosztach”, co miałoby przełożyć się na dodatkowe 21 milionów euro rocznie.
Dla funduszy inwestycyjnych jest to obietnica wzrostu przychodów, a dla najemców – perspektywa gwałtownego pogorszenia stabilności finansowej. Już dziś Irlandia należy do najdroższych rynków najmu w Europie, a w Dublinie czynsz za przeciętne mieszkanie pochłania znaczną część dochodów młodych pracowników i rodzin. Podwyżka o jedną czwartą oznacza nie kosmetyczną korektę, lecz skok, który może zdecydować o tym, czy ktoś pozostanie w swoim mieszkaniu, czy będzie zmuszony je opuścić.
Rząd argumentuje, że zmiany są częścią szerszej strategii stabilizacji rynku i zwiększenia podaży mieszkań. Logika tej polityki opiera się na przekonaniu, że wyższe potencjalne zyski zachęcą inwestorów do budowy nowych lokali, co w dłuższej perspektywie zwiększy podaż i ograniczy presję cenową. Jest to klasyczny argument ekonomiczny, czyli rynek reaguje na bodźce, a kapitał płynie tam, gdzie może przynieść zwrot.
Problem polega na tym, że najemcy żyją w teraźniejszości, a nie w długoterminowych prognozach. Jeśli czynsze wzrosną o 25 procent w ciągu roku, skutki społeczne będą natychmiastowe. Wyższe koszty życia przełożą się na presję płacową, emigrację młodych pracowników i dalsze pogłębienie nierówności między osobami posiadającymi nieruchomości a tymi, którzy są skazani na wynajem.
Szczególnie niepokojące jest to, że zapowiedzi podwyżek pochodzą bezpośrednio z komunikacji skierowanej do inwestorów. Oznacza to, że rynek już kalkuluje wzrost czynszów jako realny i osiągalny scenariusz. W praktyce może to stworzyć efekt domina, więc jeśli największy właściciel podniesie ceny, inni pójdą jego śladem, aby nie pozostawać poniżej poziomu rynkowego.
Irlandia znalazła się właśnie w punkcie, w którym mieszkanie przestaje być postrzegane wyłącznie jako podstawowa potrzeba społeczna, a coraz częściej funkcjonuje przede wszystkim jako aktywa finansowe. W takim systemie czynsz nie jest już tylko opłatą za przestrzeń do życia, a staje się strumieniem przychodów, który musi rosnąć, by spełniać oczekiwania inwestorów.
Najbliższe miesiące pokażą, czy prognozowane podwyżki staną się rzeczywistością na szeroką skalę.
Bogdan Feręc
Źr. Sinn Fein
Fot. Sinn Fein
