Studiować czy przetrwać? Studencka bieda w cieniu kryzysu kosztów utrzymania
W piwnicy biblioteki Uniwersytetu Galway w każdy piątek przed godziną 15:00 ustawia się kolejka i czeka w niej ponad 100 studentów, by odebrać paczkę żywności ze studenckiej spiżarni The Spéir. To nie promocja, nie event i nie studencka fanaberia. To codzienność w kraju, w którym koszty życia rosną szybciej niż cierpliwość i dochody młodych ludzi.
Prowadzona przez studentów inicjatywa w zeszłym roku rozdysponowała żywność o wartości niemal 500 tys. euro. Mimo to co tydzień musi odmawiać setkom zarejestrowanych osób. Popyt znacznie przewyższa podaż, a o przyznaniu terminu decyduje system losowania. Reszta zostaje z pustymi rękami i pełnym kalendarzem zajęć.
Założycielem spiżarni jest student pochodzący z Donegal Adam Mullins, który zaczynał skromnie, w szopie akademika, z podarowaną zamrażarką skrzyniową i nadwyżkami żywności odbieranymi z supermarketów w hrabstwie Galway, a dziś projekt wspierają uczelnia i związek studencki. Idea była początkowo ekologiczna, czyli nie marnować jedzenia. Rzeczywistość szybko nadała jej inny wymiar, więc walki o bezpieczeństwo żywnościowe studentów.
„Kryzys kosztów utrzymania jest szalony i ma ogromny wpływ na nas” – mówi Mullins, a podkreśla, że studenci wprost przyznają, iż bez spiżarni nie stać ich byłoby na kontynuowanie nauki. Każdego dnia zestaw produktów jest inny, przypadkowy, a mimo to chętnych nie brakuje. Co ich tam popycha? Niestety konieczność, a nie wybór.
Według Séan de Búrca wiceprzewodniczącego ds. edukacji w związku studenckim, ubóstwo żywnościowe zmusza coraz więcej osób do rezygnacji ze studiów. „Jak możesz się skupić na lekcji, skoro zastanawiasz się, gdzie będziesz spał tej nocy?” – pyta. W Galway sytuacja dodatkowo pogarsza się, gdyż studenci często podpisują i rozwiązują umowy najmu, a ich czynsze rosną szybciej niż w przypadku reszty populacji.
Studentka prawa Aly przyznaje, że bez spiżarni zdarzało jej się głodować, by zapłacić czynsz. Ceny artykułów spożywczych wzrosły w ostatnim okresie o niemal 7 procent, a to najszybszy wzrost od dwóch lat i w jej domowym budżecie jedzenie spadło na dalsze miejsce. „Ledwo płacę czynsz, więc jedzenie jest niżej na mojej liście priorytetów” – mówi. Dzięki spiżarni pieniądze, które oszczędza, pozwalają jej przetrwać do kolejnej wypłaty i, co równie ważne, nie martwić się codziennie, czy będzie miała co jeść.
Spiżarnia współpracuje z FoodCloud, irlandzką organizacją non-profit zajmującą się redystrybucją nadwyżek żywności z supermarketów. Mullins unika jednak określenia „bank żywności”. Nazywa to inicjatywą społeczną, darmowym sklepem spożywczym dla społeczności studenckiej. Obawia się, że etykieta banku żywności mogłaby odstraszać tych, którzy i tak z trudem przełamują wstyd.
*
Irlandia – bogaty kraj, w którym przyszli lekarze, inżynierowie i projektanci, czyli budowniczowie kolejnych sukcesów wyspy, przymierają głodem. Brawo rządzący.
Bogdan Feręc
Źr. The Irish Times
Fot. CC BY-SA 4.0 瑞丽江的河水
