Prof. Krystyna Pawłowicz: Zapisy konstytucji doprowadziły do utraty realnej władzy Narodu nad terytorium Polski – "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii

Prof. Krystyna Pawłowicz: Zapisy konstytucji doprowadziły do utraty realnej władzy Narodu nad terytorium Polski

W kolejnym odcinku „Prawa bez cenzury” prof. Krystyna Pawłowicz wskazuje na główne dysfunkcje polskiej ustawy zasadniczej. Wg niej doprowadziły one do patologii samolikwidacji naszej suwerenności.

Chaos, niemoc i konflikty

Jak wcześniej wspomniałam, konstytucja z 1997 roku nie odcina się od systemu komunistycznego tak, jak zrobili to na przykład Węgrzy w swojej konstytucji z 2011 roku. Obowiązująca polska konstytucja, mimo zadowolenia jej twórców, pisana na potrzeby i warunki schyłkowego państwa komunistycznego, dla uhonorowania osoby Wojciecha Jaruzelskiego, zdrajcy i zbrodniarza wprowadziła niezwykle niewydolny, groźny w skutkach praktycznych ustrój wzajemnej blokady władz. Ustrój tworzący bariery dla ochrony polskich interesów, rodzący, jak widzimy po 28 latach jej funkcjonowania, chaos, niemoc i konflikty. Ustrój państwa niewydolnego, osłabiającego pozycję Polski we współczesnych warunkach geopolitycznych. Ustrój niby trójwładzy, a właściwie bez żadnej jasnej władzy.

Kompetencje i faktyczny status organów ustrojowych Rzeczpospolitej, jak prezydenta, rządu, premiera i władzy sądowniczej, określone zostały w sposób niejasny i niejednoznaczny, w praktyce uniemożliwiający precyzyjne ich rozdzielenie.

Współdziałanie – pojęcie bez znaczenia prawnego

Na przykład w sprawach polityki zagranicznej, o tym jakie są kompetencje prezydenta i ministra spraw zagranicznych oraz premiera w świetle hasłowych, ogólnikowych sformułowań konstytucyjnych, kilkakrotnie w efekcie głośnych sporów politycznych musiał doprecyzować to Trybunał Konstytucyjny, a także ustawy z 2010 roku, tak zwana kompetencyjna i doprecyzowana ustawą z lipca 2023 roku.

Pamiętamy zapewne tak zwane spory o krzesło, to znaczy kto i z jakim władztwem może reprezentować Polskę w Unii Europejskiej. Trybunał Konstytucyjny musiał wyjaśnić wtedy znaczenie terminu „współdziałania” prezydenta z premierem i ministrem spraw zagranicznych w zakresie polityki zagranicznej. Artykuł 133 ust. 1 konstytucji nie precyzował bowiem na czym to współdziałanie ma polegać. Tym bardziej, że sformułowania artykułu 126 konstytucji określają prezydenta jako najwyższego przedstawiciela RP.

Wojsko bez jednego zwierzchnika

Niejasno i wewnętrznie sprzecznie są w konstytucji określone też kompetencje w sprawach obrony narodowej. Z jednej strony artykuł 134 ust. 1 określa prezydenta najwyższym zwierzchnikiem sił zbrojnych RP, ale już w kolejnym ustępie tego przepisu stwierdza, że w czasie pokoju prezydent tę swoją funkcję najwyższego zwierzchnika sił zbrojnych sprawuje za pośrednictwem ministra obrony narodowej. Czyli to nie najwyższy zwierzchnik sił zbrojnych, a minister obrony narodowej pełni de facto funkcję najwyższego zwierzchnika sił zbrojnych. Rola prezydenta, mimo iż konstytucja nazywa go najwyższym zwierzchnikiem sił zbrojnych, sprowadzona została w praktyce do często czynności dekoracyjnych i symbolicznych. Wprawdzie prezydent mianuje szefa sztabu generalnego i dowódców rodzajów sił zbrojnych, ale na wniosek, znowu, ministra obrony narodowej, a czasem jeszcze w porozumieniu z premierem. Wydaje się to może naturalne, ale ostatnie słowo znów nie należy do konstytucyjnego zwierzchnika sił zbrojnych, a do organów niższego szczebla, to jest faktycznych zwierzchników decydujących o tym obszarze. Prezydent też na wniosek ministra obrony narodowej nadaje ordery, ale wszystko to razem z pewnością nie są czynności wypełniające funkcję najwyższego zwierzchnika sił zbrojnych RP.

Przy tym brak władczych możliwości wykonywania przez prezydenta tej konstytucyjnej funkcji w sprawie obrony narodowej umożliwia na przykład premierowi dalsze osłabianie statusu prezydenta. Premier jak wiemy zakazał podległym sobie szefom służb bezpośredniego kontaktu z najwyższym zwierzchnikiem sił zbrojnych, do którego należy przecież, zgodnie z artykułem 126 ust. 2 konstytucji m.in. stanie na straży suwerenności i bezpieczeństwa państwa oraz nienaruszalności i niepodzielności terytorium RP.

Strażnik konstytucji bez narzędzi

Ostatnie ograniczanie przez premiera, marszałka Sejmu, konstytucyjnie, lecz ogólnie przyznanych prezydentowi funkcji w sprawach polityki zagranicznej, obrony narodowej czy prawodawstwa, metodami stosowanymi według reguły „jak my rozumiemy, prawo i konstytucję” wywołuje działania obronne ze strony prezydenta, który stojąc na gruncie konstytucji stara się swe funkcje wykonywać poważnie, zgodnie z sensem i logiką sformułowań konstytucyjnych. Szczególnie np. weryfikując napływające do niego wnioski w sprawie różnych nominacji.

Podobnie problemy wynikające z niejasności sformułowania ustawy zasadniczej dotyczą także obszaru wymiaru sprawiedliwości i wielu innych. Pozostając jeszcze przy niejasnych określeniach statusu prezydenta, co konkretnie ma oznaczać prawnie np. stwierdzenie artykułu 126 ust. 2, że prezydent, cytuję, „czuwa nad przestrzeganiem konstytucji”.

Co oznaczać ma prawnie czuwanie? To znaczy jak czuwa? Co może władczo zrobić w ramach tego czuwania, gdy zachodzą w tym obszarze niepokojące zjawiska? Mamy ostatnie przykłady łamania konstytucji przez sejm, premiera, władze wykonawcze, a nawet samych sędziów. Mamy przykład napadu i włamania do Krajowej Rady Sądownictwa. Co w takiej sytuacji może prezydent zrobić? Jakie ma prawne, konstytucyjne środki działania jako czuwający nad przestrzeganiem konstytucji w RP? Czy powinien je sobie sam wyinterpretować, jak to robią rząd i Sejm w sprzeczności z konstytucją? Bo konstytucja tę zaszczytną funkcję prezydentowi przyznała, ale wyraźnych, konkretnych środków prawnych reakcji na łamanie konstytucji już nie. A trzeba pamiętać też, że funkcje ochrony i przestrzegania konstytucji wykonują w Polsce także Trybunał Konstytucyjny swym orzecznictwem.

Konstytucja dała podwaliny uzurpacji UE

Obecna konstytucja od czasu przyłączenia Polski do Unii Europejskiej przestała też pełnić funkcję gwaranta ochrony praw i wolności polskich obywateli. Prawa i wolności te może ograniczać według konstytucji tylko ustawa i tylko w sytuacjach konstytucyjnie sprecyzowanych, na przykład w artykule 22, 31 czy 64.

Po włączeniu Polski do Unii Europejskiej prawa i wolności mogą ograniczać niemal wszelkie niejasne regulacje unijne, w którym konstytucja w artykule 91 daje zbiorczo pierwszeństwo przed polską ustawą np. rozporządzeniami unijnymi czy wytycznymi, czy różnymi innymi aktami.

Jak wcześniej wspomniałam, artykuł 90 i 91 konstytucji, wstawione do ustawy zasadniczej na potrzeby podporządkowania Polski i Unii Europejskiej, rozsadziły i unieważniły niemal wszystkie postanowienia konstytucji i jej sens, a przede wszystkim zamknięty system polskich źródeł prawa. Unijne regulacje na mocy traktatu akcesji Polski do Unii Europejskiej weszły do polskiego systemu jako źródła wiążącego w Polsce prawa i obowiązują w Polsce równolegle, tworząc nieprawdopodobny chaos konstytucyjny.

Dwa światy prawne

W Polsce obowiązują od 2004 roku równolegle obok siebie dwa niezależne, autonomiczne systemy prawa, realizujące wzajemnie sprzeczne interesy i wartości. System regulacji unijnych, realizujących interesy wspólnotowe, zwalczające systemy krajowe oraz system prawa polskiego, szczątkowo jeszcze nastawiony na realizację interesów tubylczych Polaków. Takie równoległe obowiązywanie dwóch niezależnych od siebie systemów prawnych, opartych na różnych celach i chroniących odmienne interesy, jest najwyższą możliwą patologią prawną i konstytucyjną, której suweren, to jest polski naród działający przez Sejm utracił w znacznym stopniu kontrolę i pierwotną władzę nad tym terytorium. Obecna konstytucja nie przewiduje jednak środków prawnych obrony przed tą patologią samolikwidacji.

Konieczna nowa ustawa zasadnicza!!!

Nie chcę mi się więcej dalej znęcać nad upadkiem polskiego konstytucjonalizmu, nad upadkiem idei umowy społecznej, której sprawcą jest nowy europejski imperialistyczny postkomunizm. Choćby już z tych względów, o których tylko wspomniałam powierzchownie, Polska musi się zdobyć na nową konstytucję. Musi. Konstytucję wolnych, niezakompleksionych Polaków. Tym bardziej, że poza zagrożeniami ze strony Unii, Niemiec i Rosji, widać, iż globalna historia i polityka przyspiesza w galopującym tempie.

Alarmująco konieczne jest uchwalenie konstytucji odpowiedniej dla współczesnych potrzeb, regulacji precyzujących jednoznacznymi określeniami ustrój Rzeczypospolitej Polskiej, parlamentarno-gabinetowy lub prezydencki. Konieczny jest wybór ustroju właściwego dla Polski leżącej w strefie politycznego zgniotu między dwoma imperializmami. Polsce potrzebny jest silny, centralny ośrodek, moim zdaniem prezydencki. Za takim przemawia nasze historyczne doświadczenie. Polski nie stać już na trwanie w niepewności, chaosie kompetencyjnym i wzajemnych blokadach. Konstytucja winna otworzyć Polsce drogi rozwoju i umożliwić ich ochronę i bezpieczeństwo samym Polakom.

Krystyna Pawłowicz

Radio Wnet

Fot. Tomasz Tołłoczko

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Unia Europejska mani
Cień nad Dnieprem.
"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.