Cicha grabież świąt. Jak oszustwa bankowe uderzyły między świętami a Sylwestrem
Święta miały pachnieć choinką, spokojem i chwilowym rozejmem z codziennym chaosem, a zamiast tego dla tysięcy mieszkańców Irlandii pachniały… infolinią banku i zimnym potem. Okres Bożego Narodzenia od lat jest rajem dla cyberprzestępców i w minionym sezonie okazał się szczególnie intensywny. Dane Bank of Ireland nie pozostawiają złudzeń – oszuści pracowali bez chwili wolnego.
Zespół ds. Zapobiegania Oszustwom w Bank of Ireland odebrał ponad 10 tysięcy telefonów w zaledwie siedem dni – od poniedziałku 22 grudnia do poniedziałku 29 grudnia. To nie była statystyczna anomalia, lecz skumulowany efekt świątecznej gorączki zakupowej, presji czasu i obniżonej czujności klientów. W pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia bank odebrał ponad 400 połączeń. Nawet tego dnia ktoś gdzieś stracił pieniądze, dane albo jedno i drugie.
Najbardziej alarmujące były dni tuż przed Wigilią, więc 22 grudnia odnotowano rekordowe 2375 połączeń, a dzień później niemal 2000. Ponad 800 klientów zadzwoniło w Dniu Świętego Szczepana, natomiast sylwestrowa noc również nie przyniosła wytchnienia, bo ponad 1650 połączeń wskazuje, że oszuści nie świętowali – oni domykali „rok podatkowy”.
Mechanizm był boleśnie prosty i zarazem wyrafinowany. Już w grudniu bank ostrzegał przed falą realistycznie wyglądających fałszywych reklam publikowanych w internecie. Oferty do złudzenia przypominały promocje znanych irlandzkich sprzedawców detalicznych, a logotypy, kolorystyka, język marketingowy – wszystko się zgadzało. Różnica była jedna, lecz kluczowa, link prowadził nie do sklepu, a do cyfrowej pułapki.
Fałszywe strony internetowe projektowane były wyłącznie w jednym celu – kradzieży danych osobowych i finansowych. Klient sądził, że kupuje prezent w ostatniej chwili, a w rzeczywistości oddawał numer karty, dane logowania lub dostęp do konta. W świątecznym pośpiechu, między jednym a drugim powiadomieniem, czujność przegrywała z wygodą.
Problem oszustw bankowych nie jest nowy, ale święta działają jak akcelerator. Więcej transakcji, więcej emocji, więcej impulsywnych decyzji. Oszuści doskonale rozumieją psychologię tego okresu. Wiedzą, że nikt nie chce weryfikować adresu strony, gdy dzieci czekają na prezent, a kurier „zaraz ma być pod drzwiami”.
Skala telefonów do Bank of Ireland pokazuje jeszcze jedno, że system reaguje, ale reaguje już po fakcie. Infolinia staje się pogotowiem ratunkowym dla finansów osobistych, a nie zaporą, która zatrzymuje przestępstwo u źródła. Dla wielu klientów rozmowa z konsultantem oznaczała próbę zablokowania karty, cofnięcia przelewu, minimalizacji strat. Nie zawsze skuteczną. Świąteczna fala oszustw nie incydentem sezonowym, lecz sygnałem ostrzegawczym. Cyberprzestępczość coraz lepiej imituje legalny handel, a granica między prawdziwą promocją a fałszywą ofertą staje się cienka jak papier pakowy. Banki, regulatorzy i platformy reklamowe będą musiały odpowiedzieć nie tylko komunikatem ostrzegawczym, ale systemowymi rozwiązaniami.
Bo jeśli w kraju liczącym kilka milionów mieszkańców ponad 10 tysięcy osób w tydzień dzwoni do banku z podejrzeniem oszustwa, to znaczy, że problem nie jest niszowy. To cicha grabież, która odbywa się wtedy, gdy społeczeństwo chce na chwilę zwolnić, a oszuści, jak widać, wolnego nie biorą nigdy.
Bogdan Feręc
Źr. Business Plus
Photo by appshunter.io on Unsplash
