Co muszą wiedzieć pasażerowie Ryanaira i Aer Lingus w Irlandii
Podróżowanie samolotem od dawna przestało być spontaniczną przygodą z torbą o wielkości „na oko”. W 2026 roku linie lotnicze obsługujące Irlandię jeszcze wyraźniej przypominają, że w lotnictwie liczą się centymetry, kilogramy i regulaminy pisane drobnym drukiem. Jak informuje The Mirror, zarówno Ryanair, jak i Aer Lingus wprowadziły zmiany w zasadach dotyczących bagażu podręcznego. Dla pasażerów oznacza to jedno, iż brak wiedzy może słono kosztować.
Ryanair: darmowa torba, ale mniejsza niż myślisz
Ryanair pozostaje wierny swojej filozofii minimalizmu. Każdy pasażer może bezpłatnie wnieść na pokład jedną małą torbę osobistą, pod warunkiem że zmieści się ona pod siedzeniem. Od 2026 roku zmieniają się jednak jej dopuszczalne wymiary, które wynoszą: 40 x 30 x 20 cm. To korekta względem wcześniejszego limitu 40 x 20 x 25 cm – pozornie kosmetyczna, w praktyce dla wielu plecaków kluczowa.
Bagaż większy niż dozwolony może zostać zatrzymany przy bramce i skierowany do luku bagażowego. Cena tej „lekcji geometrii” to nawet 70 euro. Ryanair nie zostawia tu pola do negocjacji, bo zbyt duża torba po prostu nie poleci z tobą na pokładzie.
Linia przypomina też o długiej liście przedmiotów zabronionych w bagażu podręcznym, obejmującej m.in. broń (także repliki), materiały wybuchowe, substancje łatwopalne, paralizatory, ale też wiele narzędzi i ostrych przedmiotów. Część z nich można przewozić wyłącznie w bagażu rejestrowanym, odpowiednio zabezpieczonych.
Aer Lingus: więcej elastyczności, ale z opłatami w tle
Aer Lingus stawia na model bardziej „tradycyjny”, choć również z jasno postawionymi granicami. Na trasach europejskich pasażerowie mogą skorzystać z bagażu podręcznego o wadze do 10 kg, oprócz małego przedmiotu osobistego. Jeśli bagaż 10 kg nie jest uwzględniony w bilecie, można go dokupić, a ceny zaczynają się od 9,99 euro.
Alternatywą jest bezpłatne nadanie tego bagażu przy standardowym stanowisku odprawy lub też w samoobsługowym (m.in. w Dublinie, Shannon i Londynie) i odebranie go po przylocie z taśmy bagażowej. To opcja dla tych, którzy wolą mieć lżejsze ręce na pokładzie.
Warto jednak uważać, ponieważ wniesienie na pokład 10-kilogramowej walizki bez odpowiedniego biletu lub priorytetu wejścia na pokład oznacza opłatę 35 euro i przymusowe umieszczenie bagażu w luku. Dobra wiadomość dotyczy przedmiotu osobistego. Aer Lingus zwiększył jego dopuszczalne wymiary do 40 x 30 x 20 cm, co jest zauważalnym ułatwieniem dla podróżnych korzystających z laptopów czy toreb biznesowych.
Podobnie jak Ryanair Aer Lingus również publikuje na swojej stronie internetowej szczegółową listę przedmiotów zakazanych na pokładzie, a obejmującą broń, ostre narzędzia, materiały wybuchowe, środki paraliżujące oraz niektóre towary łatwo psujące się i tzw. inteligentny bagaż z niewyjętą baterią litową.
Dublin wyprzedza Europę. Zmiany w kontroli bezpieczeństwa
Zmiany nie dotyczą wyłącznie linii lotniczych i jak podaje The Mirror, na lotnisku w Dublinie złagodzono obowiązujące od lat ograniczenie dotyczące płynów. Dzięki skanerom bezpieczeństwa nowej generacji pasażerowie mogą teraz wnieść na pokład do dwóch litrów płynów i żeli, a laptopy, tablety i inne urządzenia elektroniczne nie muszą być wyjmowane z bagażu podczas kontroli.
To duży krok w stronę wygody, ale z istotnym zastrzeżeniem, że wracając z Europy lub Wielkiej Brytanii, trzeba sprawdzić przepisy lotniska wylotu, gdyż nie wszystkie porty lotnicze dysponują tą samą technologią.
*
Rok 2026 nie przynosi rewolucji, ale potwierdza trend, że linie lotnicze coraz precyzyjniej regulują kwestie bagażu podręcznego, a koszty błędów ponosi pasażer. W czasach tanich biletów to właśnie torba, plecak i walizka decydują o tym, czy podróż pozostanie okazją, czy stanie się drogą nauczką. Wniosek jest prosty i stary jak lotnictwo – przed wylotem warto znać zasady lepiej niż rozkład lotów.
Bogdan Feręc
Źr. The Mirror
Photo by Anastasiia Nelen on Unsplash
