Prawica ma większość, ale nie potrafi się dogadać. Orzeł wskazuje na rolę prezydenta
Prawica ma — według przywoływanych przez dr. Józefa Orła sondaży — większe poparcie niż obecna koalicja rządząca. Problem w tym, że jest podzielona i skłócona. Analityk uważa, że w tej sytuacji coraz większa odpowiedzialność może spaść na prezydenta, który miałby odegrać rolę arbitra.

W tym artykule:
- Prawica ma przewagę nad rządem
- Kaczyński kontra Mentzen
- PiS i Konfederacja przed trudnymi negocjacjami
- PiS może stracić pozycję lidera
- Prezydent ma zostać arbitrem
- Prezydent między prawicą a wszystkimi Polakami
- Morawiecki kolejnym problemem
- Alternatywa dla Tuska
„Niemcy doszły do ściany”. Józef Orzeł o kryzysie i rosnącym poparciu dla AfD
Rosnące poparcie dla AfD nie jest — zdaniem dr. Józefa Orła — przypadkiem. Analityk uważa, że niemiecki model gospodarczy i bezpieczeństwa znalazł się w głęb…
Prowadzący:
Polska prawica ma potencjał, by stworzyć alternatywę dla obecnego rządu, ale jej największym problemem pozostaje wewnętrzny konflikt. Dr Józef Orzeł zwraca uwagę, że choć sondaże mają pokazywać przewagę szeroko rozumianej prawicy nad obozem rządzącym, partie po tej stronie sceny politycznej nie potrafią się porozumieć.
W tej sytuacji szczególnego znaczenia może nabrać rola prezydenta. Zdaniem analityka to właśnie głowa państwa może zostać zmuszona do odegrania roli arbitra między zwaśnionymi środowiskami.
Prawica ma przewagę nad rządem
Dr Józef Orzeł wskazuje na wyniki sondaży, które — w jego ocenie — od dłuższego czasu pokazują przewagę prawicy.
— To znaczy wcale nie po stronie koalicji rządzącej, bo na kupy się trzyma, jakieś tam poparcie ma, ale to poparcie w sondażach tak na średnio wychodzi 46-48 proc., a prawicy, gdyby była połączona, 54-52 proc. — mówił.
To jednak czysto matematyczna przewaga. W praktyce prawica jest bowiem podzielona na kilka środowisk, które nie tylko różnią się programowo, ale coraz częściej prowadzą między sobą otwartą polityczną walkę.
— Problem polega na tym, że ta prawica nie tylko jest rozdrobniona, ale i skłócona — ocenia Orzeł.
Kaczyński kontra Mentzen
Jednym z najważniejszych konfliktów jest spór między PiS a Konfederacją.
Analityk zwraca uwagę na relacje Jarosława Kaczyńskiego i Sławomira Mentzena, wskazując, że między liderami obu środowisk doszło do bardzo ostrego konfliktu.
— Prezes Kaczyński z prezesem Mentzenem wydali sobie wojnę i chyba obaj wiedzieli, co robią — mówił Orzeł.
Jego zdaniem problemem nie są wyłącznie różnice programowe. Konflikt miał się z czasem pogłębiać, a politycy zaczęli szukać kolejnych powodów do wzajemnych ataków.
Na tym jednak podziały się nie kończą.
Gliński: Tusk chciał osłabić Forum Ekonomiczne. Efektem jest większa obecność młodzieży i uczelniOgraniczenie zaangażowania spółek Skarbu Państwa w Forum Ekonomiczne w Karpaczu miało – zdaniem prof. Piotra Glińskiego …
PiS i Konfederacja przed trudnymi negocjacjami
Kolejną niewiadomą pozostaje stosunek PiS do środowiska Grzegorza Brauna. Orzeł zwraca uwagę na deklarację Jarosława Kaczyńskiego, że z Braunem nie będzie współpracy, ale jednocześnie dostrzega możliwość rozmów z częścią jego otoczenia.
— Kaczyński powiedział, że z Braunem nigdy — przypomina analityk.
Jednocześnie jego zdaniem nie musi to oznaczać całkowitego zamknięcia drzwi.
— Z innymi można. Czyli tu się jakby ścieżka otwiera — stwierdził.
Orzeł wskazuje również na relacje PiS z Konfederacją Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka. W jego ocenie potencjalne porozumienie tych środowisk mogłoby zasadniczo zmienić układ sił na prawicy.
PiS może stracić pozycję lidera
Zdaniem analityka najważniejsza zmiana może dotyczyć pozycji Prawa i Sprawiedliwości. Partia Jarosława Kaczyńskiego — jak przekonuje Orzeł — nie jest już tak dominującą siłą na prawej stronie sceny politycznej jak wcześniej.
— PiS wolno traci poparcie, w związku z czym nie jest już tak dominującą w procentach partią na tej prawicy — ocenia.
To może mieć bardzo konkretne konsekwencje podczas ewentualnych negocjacji koalicyjnych.
— Jeśli dojdzie do negocjacji, to PiS nie będzie odgrywał w niej rolę ani arbitra, ani głównego takiego lidera. Będzie musiał zaakceptować rolę bardziej partnerską — mówił Orzeł.
W jego ocenie szczególnie istotne byłoby ewentualne porozumienie Konfederacji Mentzena i Bosaka ze środowiskiem Brauna.
— Wtedy wręcz będą miały ogólny wynik lepszy i będą tłumaczyły PiS-owi, że na przykład premier to musi być od Konfederacji, a nie od PiS-u — przewiduje analityk.
Prezydent ma zostać arbitrem
W tym układzie pojawia się jeszcze jeden kluczowy gracz — prezydent.
Zdaniem Józefa Orła, jeżeli prawica chce stworzyć realną alternatywę dla obecnego rządu, ktoś będzie musiał doprowadzić zwaśnione środowiska do stołu.
— Prezydent, zresztą po prośbie Kaczyńskiego, musi się za tę arbitrażową rolę przy tym stole wziąć, bo nie ma nikogo innego — stwierdził.
To jednak dla prezydenta może być politycznie bardzo ryzykowna rola.
Z jednej strony miałby pomóc stworzyć potencjalną koalicję prawicową. Z drugiej — angażując się w jej budowę, musiałby liczyć się z tym, że straci część wizerunku polityka stojącego ponad partyjnymi podziałami.
Prezydent między prawicą a wszystkimi Polakami
Orzeł dostrzega w tym poważny problem na przyszłość. Tradycyjnie prezydent powinien przedstawiać się jako reprezentant wszystkich obywateli, a nie jednej strony politycznego sporu.
— To byłby koniec takiego myślenia, nadziei, że prezydent reprezentuje nie tylko prawicę, a może wszystkich Polaków — ocenia.
Według analityka prezydent może jednak zostać postawiony przed wyborem.
— Ten prezydent na to szans nie ma i musi przyjąć rolę, że jest prezydentem prawicy, no może centroprawicy — mówił.
To oznaczałoby poważną zmianę politycznej roli głowy państwa.
Morawiecki kolejnym problemem
Na prawicy jest jeszcze jeden potencjalny ośrodek polityczny. To środowisko Mateusza Morawieckiego.
Orzeł zwraca uwagę na spór dotyczący przyszłości byłego premiera i jego politycznego zaplecza.
— Jest jeszcze Morawiecki, który chce mieć partię, a Kaczyński mu tego zabrania — mówił.
Według analityka miały się odbywać rozmowy między ludźmi Morawieckiego a Jarosławem Kaczyńskim, ale nie doprowadziły one do porozumienia.
— Tych jakby konfliktów jest dużo — podsumowuje Orzeł.
I właśnie dlatego, jego zdaniem, prezydent może stać się jedyną osobą zdolną do zebrania wszystkich tych środowisk przy jednym stole.
Alternatywa dla Tuska
Cała układanka ma jeden zasadniczy cel: stworzenie politycznej alternatywy dla obecnego rządu.
— Sama prawica widać się ze sobą nie dogada — mówi Orzeł.
W jego ocenie bez zewnętrznego mediatora porozumienie między PiS, Konfederacją i pozostałymi środowiskami prawicowymi będzie niezwykle trudne.
Jednocześnie prezydent musi brać pod uwagę własną przyszłość polityczną. Jeżeli zaangażuje się w tworzenie prawicowego układu, może zyskać wpływ na kształt przyszłego rządu, ale jednocześnie stracić część dystansu wobec partyjnej polityki.
— Jest jednak jakiś konflikt pomiędzy rolą arbitra tworzenia rządu koalicji prawicowej, a rolą kandydata na prezydenta w drugiej kadencji — zauważył Orzeł.
To właśnie ten konflikt może okazać się jednym z najważniejszych problemów dla prezydenta w najbliższych latach.
Jeżeli prawica rzeczywiście chce przejąć władzę, najpierw będzie musiała odpowiedzieć na pytanie, czy potrafi porozumieć się sama ze sobą. Jeśli nie — coraz większa odpowiedzialność może spaść na prezydenta.
Autorzy:

Opracowanie:


