Mechaniczne katapulty i złamane życiorysy. Hulajnogi elektryczne wymagają radykalnego podejścia
Hulajnogi elektryczne na stałe wpisały się w krajobraz współczesnych miast, będąc symbolem mikromobilności, wygody oraz miejskiej rozrywki. Jednak pod fasadą technologicznego postępu i ułatwienia codziennej logistyki kryje się przerażający kryzys zdrowotny, który lekarze zaczynają otwarcie nazywać niekontrolowaną epidemią. Statystyki napływające z sal operacyjnych i oddziałów intensywnej terapii nie pozostawiają złudzeń, że te niepozorne jednoślady stały się jednym z największych zagrożeń dla zdrowia i życia najmłodszych, bezwzględnie weryfikując dotychczasową pobłażliwość społeczeństwa i bezradność legislacyjną polityków.
Skala problemu przestała być marginalna, a sytuacja w dublińskim szpitalu Children’s Health Ireland przy Temple Street pokazuje, że przekroczyliśmy granicę krytyczną. Tylko w ciągu ostatnich dwóch tygodni na tamtejszy oddział intensywnej terapii trafiło sześcioro dzieci z ciężkimi urazami mózgu, będącymi bezpośrednim skutkiem wypadków na e-hulajnogach. Czworo z nich wciąż walczy o życie, pozostając podłączonymi do aparatury podtrzymującej funkcje życiowe, a stan części pacjentów lekarze określają jako krytyczny. Ta nagła fala wypadków zdeterminowała medyków do wystosowania dramatycznego apelu o wprowadzenie całkowitego zakazu używania tych pojazdów w przestrzeni publicznej.
Profesor Darach Crimmins – wybitny neurochirurg konsultant pracujący w CHI Temple Street nie kryje frustracji i złości, opisując rzeczywistość na bloku operacyjnym, gdzie wraz z zespołem spędza większość nocy.
Hulajnogi elektryczne od roku stanowią najczęstszą przyczynę urazów głowy u dzieci, z jakimi mierzą się chirurdzy. Lekarze rutynowo przeprowadzają skomplikowane operacje ratujące życie, usuwając skutki złamań czaszki, krwotoków śródczaszkowych oraz montując specjalistyczne monitory ciśnienia wewnątrzczaszkowego. Profesor Crimmins otwarcie przyznaje, że ten narastający kryzys paraliżuje pracę całego szpitala, uniemożliwiając planowe operowanie dzieci cierpiących na inne poważne schorzenia, takie jak wrodzone wady czy guzy mózgu, ponieważ niemal połowa łóżek na intensywnej terapii jest stale zajęta przez ofiary wypadków na hulajnogach.
Te dzieci wyskakują z e-hulajnóg niczym z małych katapult. Ich czaszki rozbijają się o chodnik lub latarnie, niszcząc narządy wewnętrzne i bezpowrotnie zmieniając całe dotychczasowe życie.
Patrząc na ten problem w perspektywie długoterminowej, musimy uświadomić sobie, że konsekwencje wypadków wykraczają daleko poza medyczne statystyki i czas spędzony w szpitalnym łóżku. W ciągu ostatnich dwudziestu czterech miesięcy placówka przy Temple Street przyjęła trzydzieścioro sześcioro dzieci, które łącznie spędziły w szpitalu ponad siedemset dni. Jednak prawdziwy dramat zaczyna się w momencie, gdy pacjenci opuszczają oddział intensywnej terapii. Niektóre ciężkie urazy mózgu pozostawiają trwałe, nieodwracalne ślady w strukturze neurologicznej młodego człowieka, wpływając na jego sferę fizyczną, społeczną oraz intelektualną.
Doktor Irwin Gill – specjalista w dziedzinie niepełnosprawności neurologicznej zwraca uwagę na syndrom powracającego pacjenta. Dzieci, które uległy wypadkom wiele miesięcy wcześniej, trafiają ponownie do klinik z poważnymi zaburzeniami psychicznymi, trudnościami w nauce oraz problemami z adaptacją rówieśniczą. Doznany uraz mózgu bezpowrotnie odbiera im szansę na osiągnięcie pełnego potencjału edukacyjnego i społecznego, jaki miały przed wypadkiem.
Co więcej, problem ten ma również podłoże strukturalne i dotyka w szczególności rodziny uboższe, w których dorośli używają hulajnóg jako jedynego, taniego środka transportu do pracy, mimowolnie oswajając z nimi dzieci i obniżając czujność rodzicielską, która w innych sferach życia pozostaje bardzo wysoka.
Obecna sytuacja obnażyła również całkowitą nieskuteczność mechanizmów prawnych wprowadzonych dwa lata temu, które teoretycznie zakazują korzystania z hulajnóg elektrycznych osobom poniżej szesnastego roku życia. Kampanie informacyjne i edukacja zdrowotna nie przyniosły oczekiwanych rezultatów, a liczba poszkodowanych dramatycznie rośnie. Co gorsza, identyczny trend urazów czaszki obserwują lekarze w szpitalu Beaumont wśród dorosłych użytkowników tych pojazdów, co dowodzi, że konstrukcja hulajnogi elektrycznej jest z natury niebezpieczna i nieodporna na błędy ludzkie.
Problemem pozostaje także egzekwowanie prawa przez służby mundurowe. Stowarzyszenie Przedstawicieli Gardy alarmuje, że policjanci nie posiadają odpowiednich zasobów, ochrony prawnej ani wyszkolenia do ścigania użytkowników elektrycznych hulajnóg. Funkcjonariusze próbujący interweniować i blokować nielegalne poruszanie się tymi jednośladami sami doznają urazów lub stają w obliczu postępowań sądowych na podstawie ustawy o ruchu drogowym.
Wicepremier Simon Harris przyznał, że rząd stoi przed poważnym wyzwaniem związanym z brakiem możliwości rejestracji tych pojazdów, co uniemożliwia skuteczną identyfikację sprawców wykroczeń i zmusza Departament Transportu do pilnego zrewidowania polityki bezpieczeństwa drogowego.
Obarczanie wyłącznie jednostek odpowiedzialnością za podejmowanie mądrych decyzji konsumenckich okazało się strategią nieskuteczną. Obywatele i rodzice muszą natychmiast zaprzestać zakupu tych urządzeń dla nieletnich, jednak bez odważnych, systemowych i systematycznych decyzji politycznych na szczeblu centralnym ten krwawy bilans nie zostanie przerwany. Jeśli państwo nie zdecyduje się na radykalne kroki legislacyjne, ulica nadal będzie weryfikować ułomność obecnych przepisów kosztem zdrowia kolejnych pokoleń.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Photo by Ernest Ojeh on Unsplash
