„Masa zniechęcenia jest taka jak 30 lat temu”. Cejrowski o nastrojach społecznych i kryzysie Zachodu
Narastające zniechęcenie społeczne, rozczarowanie Donaldem Trumpem i obawy o kierunek, w którym zmierza Zachód – to główne wątki rozmowy Wojciecha Cejrowskiego z Krzysztofem Skowrońskim. – Masa zniechęcenia jest taka, jak była 30 lat temu – ocenił Cejrowski.

W tym artykule:
- Rozczarowanie Trumpem
- Wojna z Iranem może być pułapką
- Zadłużenie nie musi wywołać katastrofy
- Sztuczna inteligencja budzi obawy
- Technologia coraz mocniej śledzi obywateli
Specjalne wydanie Studia Dziki Zachód odbyło się w Osieku, w rodzinnych stronach Wojciecha Cejrowskiego. Krzysztof Skowroński pytał na początku, czy spotkanie oznacza również powrót formuły „Ciemnogrodu”.
Cejrowski nie przesądził, czy będzie to wydarzenie cykliczne. Zwrócił jednak uwagę na nastroje społeczne, które – jego zdaniem – przypominają te sprzed około 30 lat.
– Energia jest taka sama teraz w społeczeństwie. Masa zniechęcenia jest taka, jak była w 95 czy 96 roku. I taki trochę też entuzjazm, takiego wkurzu wyczuwam, że już ludzie mają dość tych wszystkich potępieńców, niezależnie od ich koloru – mówił.
Rozczarowanie Trumpem
Jednym z głównych tematów rozmowy była polityka Donalda Trumpa. Cejrowski, który wcześniej zdecydowanie popierał amerykańskiego prezydenta, przyznał, że jego stosunek do niego zmienił się.
– Nie przepraszałem za to, że opowiadałem o Trumpie pozytywne rzeczy, kiedy on robił rzeczy pozytywne, bo tu nie ma za co przepraszać. Nabrał ruch MAGA albo zmienił się w którymś momencie – zaznaczył.
Zdaniem Cejrowskiego jednym z powodów tej zmiany jest polityka Trumpa wobec Izraela.
– Charakter to on ma doskonały do tej pory, tylko się dał omotać Izraelowi – ocenił.
Cejrowski nie sprzeciwia się natomiast samej idei większej amerykańskiej kontroli nad strategicznymi punktami światowego handlu. Wskazał m.in. na Cieśninę Ormuz, Kanał Panamski i Kubę.
– W przypadku Cieśniny Ormuz mam takie samo myślenie. Wolałbym, żeby Amerykanie to kontrolowali celem upłynnienia handlu – mówił.
Wojna z Iranem może być pułapką
Skowroński zwrócił uwagę, że handel przez Cieśninę Ormuz funkcjonował bez większych problemów przed amerykańskim atakiem na Iran. Jego zdaniem Trump mógł zakładać szybkie rozstrzygnięcie konfliktu, które jednak nie nastąpiło.
Cejrowski odpowiedział, że problemem nie musi być brak potencjału militarnego Stanów Zjednoczonych, lecz błędne rozumienie przeciwnika.
– Stany Zjednoczone może i mają siłę, natomiast nikt nie kalkuluje w taki sposób, że mamy do czynienia z czymś innym – mówił.
W dalszej części rozmowy przekonywał, że zachodnia strategia odstraszania może być mniej skuteczna wobec przeciwnika, który inaczej postrzega śmierć i poświęcenie.
Skowroński polemizował z takim uogólnieniem, wskazując, że Persowie nie są narodem dążącym do śmierci. Cejrowski odpowiedział, że jego zdaniem w Iranie „nie rządzą Persowie”, porównując sytuację do zależności władz PRL od Związku Sowieckiego.
Zadłużenie nie musi wywołać katastrofy
Kolejnym wątkiem była kondycja zachodniej cywilizacji i rosnące zadłużenie państw. Cejrowski nie uważa długu publicznego za zagrożenie, które musi zakończyć się gwałtownym kryzysem.
– Z zadłużeniem sobie poradzimy bardzo łatwo. Jest taki moment, w którym: jak nie mam, to nie zapłacę i co mi możecie zrobić, jak ja nic nie mam? – mówił.
Według niego w skrajnej sytuacji państwa mogą po prostu doprowadzić do umorzenia części zobowiązań.
– Po prostu będzie jakaś abolicja. Każda wojna jest abolicją. Ukraina nie zapłaci żadnych długów nikomu, bo powie: wojna – przekonywał.
Podobnie ocenił zadłużenie Stanów Zjednoczonych wobec Chin. Jego zdaniem Pekin ma ograniczone możliwości wyegzekwowania zobowiązań od innego mocarstwa, jeżeli Waszyngton zdecydowałby się ich nie regulować.
Sztuczna inteligencja budzi obawy
Znacznie większym zagrożeniem jest – zdaniem Cejrowskiego – rozwój sztucznej inteligencji.
– No to ja się boję tego narzędzia. Bo nie wiemy, jak działa – powiedział.
Porównał korzystanie z AI do używania urządzenia, którego człowiek nie potrafi kontrolować ani przewidzieć sposobu jego awarii.
– Jakbyś miał w domu mały przydomowy reaktor do zimnej fuzji do podgrzewania domu. Ja bym tę maszynę szybko wyłączył, bo nie mam instrukcji obsługi. Nie wiem, jak ona działa – tłumaczył.
Szczególnie krytycznie odniósł się do planów rozwoju humanoidalnych robotów. Przywołał literaturę science fiction i przekonywał, że próba zastępowania relacji międzyludzkich maszynami prowadzi w niebezpiecznym kierunku.
– To jest koszmarny świat, że Elon Musk buduje humanoidalne roboty, które oczywiście zbuntują się przeciwko człowiekowi – stwierdził.
Technologia coraz mocniej śledzi obywateli
Rozmowa zeszła także na systemy monitoringu rozwijane w Stanach Zjednoczonych. Cejrowski mówił o rosnącym sprzeciwie wobec kamer i rozwiązań, które pozwalają śledzić przemieszczanie się ludzi.
Według niego część Amerykanów zaczyna traktować takie technologie jako przekroczenie granicy między bezpieczeństwem a inwigilacją.
– Większość przypadków to jest śledzenie obywatela. Co on robi? Wszystko wiedzą, całą twoją trasę przejazdu, do kogo napisałeś, wszystko ta kamera widzi – mówił.
Cejrowski przytoczył również pojawiający się w Stanach Zjednoczonych postulat odwrócenia tej logiki.
– Przy każdym urzędniku powinna być kamera 24 na dobę, przy każdym urzędniku państwowym i przy żadnym obywatelu. Bo my jesteśmy prywatni, a oni są na służbie. To ich śledzimy, a nas mają nie śledzić – powiedział.
Rozmowa Krzysztofa Skowrońskiego z Wojciechem Cejrowskim poprzedziła część spotkania, w której pytania zaczęła zadawać zgromadzona w Osieku publiczność.
Autorzy:

