Klimatyczny dogmat ponad bezpieczeństwem narodu: Irlandzki parlament skazuje kraj na energetyczną bezbronność – "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii

Klimatyczny dogmat ponad bezpieczeństwem narodu: Irlandzki parlament skazuje kraj na energetyczną bezbronność

W obliczu narastających napięć geopolitycznych i nieprzewidywalności globalnych rynków, fundamentalnym obowiązkiem każdego rządu jest zabezpieczenie swoich obywateli przed paraliżem energetycznym. Tymczasem debata wokół nowej ustawy mającej umożliwić budowę strategicznego terminalu skroplonego gazu ziemnego (LNG) w estuarium rzeki Shannon obnażyła głęboki kryzys odpowiedzialności w irlandzkim parlamencie.

Zamiast pragmatycznego konsensusu w celu ochrony państwa przed widmem pustych magazynów i przerw w dostawach prądu, Dáil stał się sceną ideologicznych potyczek, politycznego kunktatorstwa i niebezpiecznego dogmatyzmu. Sprzeciw prominentnych polityków wobec tej kluczowej inwestycji to nic innego jak igranie z bezpieczeństwem narodowym w imię doraźnych korzyści politycznych.

Sytuacja Irlandii na energetycznej mapie Europy jest dramatyczna, a obecne dane powinny wywoływać alarm we wszystkich sejmowych ławach. Kraj zaspokaja około 80 procent swojego zapotrzebowania na energię z paliw kopalnych, będąc jednocześnie czwartym najbardziej zależnym od importu państwem w całej Unii Europejskiej. Sprowadzamy niemal całą ropę naftową i ponad 80 procent gazu ziemnego. W tak skrajnie niestabilnej konfiguracji, gdzie jeden dzień konfliktu na Bliskim Wschodzie potrafi wywołać skok cen gazu o 45 procent, blokowanie budowy państwowego magazynu rezerwowego jest, jak się wydaje każdej rozsądnej osobie, kompletnym absurdem.

Mimo tego, lider Zielonych Roderic O’Gorman i rzesza polityków opozycji z pełną świadomością torpedują projekt, który ma stanąć na straży suwerenności energetycznej kraju do 2030 roku.

Krytycy projektu zasłaniają się argumentami o ochronie klimatu, twierdząc, że inwestycja o szacowanym koszcie miliarda euro uwiąże Irlandię w zależności od paliw kopalnych na kolejne dekady. O’Gorman alarmuje o rzekomym „niszczeniu celów klimatycznych” i braku ocen wpływu na środowisko, wykazując się przy tym rażącym brakiem realizmu.

Prawdziwym zagrożeniem dla irlandzkich rodzin nie są bowiem tabelki z limitami emisji, ale realna perspektywa zimnych domów i załamania gospodarczego w przypadku nagłego odcięcia dostaw z zagranicy. Politycy pokroju Ciarána Aherna z Partii Pracy, którzy twierdzą, że dywersyfikacja źródeł energii jedynie „pogorszy sytuację”, zdają się całkowicie ignorować realia geopolityczne, w jakich przyszło nam żyć.

Największa hipokryzja parlamentarnej opozycji i sceptyków tkwi jednak w ich alternatywnych receptach na kryzys. Politycy tacy jak Pa Daly z Sinn Féin czy Peadar Tóibín z Aontú słusznie punktują dotychczasową nieudolność rządu w sferze rozwoju morskiej energetyki wiatrowej. To niezaprzeczalny fakt i kompromitacja kolejnych gabinetów, choć zorganizowano pięć międzynarodowych konferencji, na których przerzucano się pustymi deklaracjami, a na irlandzkich wodach nie powstała ani jedna komercyjna turbina morska. Skoro jednak zielona transformacja z powodu urzędniczego paraliżu istnieje wyłącznie na papierze, to tym bardziej odrzucanie projektu LNG jest działaniem samobójczym.

Opozycja, zamiast poprzeć natychmiastowe mechanizmy obronne, woli wykorzystać ustawę jako pałkę na rząd, skazując obywateli na bezczynne czekanie na wiatr, który wciąż nie ma w co wiać.

Blokowanie i opóźnianie tej strategicznej inwestycji to fundamentalne naruszenie zaufania społecznego. Irlandzkie rodziny i przedsiębiorstwa już teraz dźwigają potężne brzemię, płacąc najwyższe rachunki za energię w całej Europie. Pozostawienie ich bez twardego zabezpieczenia w postaci terminalu w Shannon, przy jednoczesnym braku alternatyw z odnawialnych źródeł, jest przejawem skrajnej nieodpowiedzialności elit politycznych.

Kuriozalne argumenty niezależnych posłów, takich jak Barry Heneghan, który sugeruje rezygnację z budowy, ponieważ infrastruktura krytyczna mogłaby stać się celem wrogich działań międzynarodowych, pokazują tylko głębokość paraliżu decyzyjnego w Dáil.

Idąc natomiast tym tokiem myślenia, Irlandia nie powinna budować niczego. Parlament, zamiast chować głowę w piasek i zasłaniać się klimatyczną ortodoksją, musi natychmiast zabezpieczyć państwo przed najgorszym scenariuszem. Czas na jałowe debaty się skończył, bo stawką jest przetrwanie irlandzkiej gospodarki.

Bogdan Feręc

Źr. Independent

Photo by JGC Indonesia on Unsplash

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
ZNAJDŹ NAS:
Transatlantycki szan
Rekordy ciepła. Ale