Cena wojny i iluzja natychmiastowego pokoju. Inflacja będzie nas dusić jeszcze długo – "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii

Cena wojny i iluzja natychmiastowego pokoju. Inflacja będzie nas dusić jeszcze długo

Zawarcie porozumienia pokojowego między Stanami Zjednoczonymi a Iranem przyniosło światowym rynkom chwilową ulgę, jednak nadzieje na natychmiastowy powrót do stabilizacji gospodarczej mogą okazać się przedwczesne.

Z surowym i niezwykle trzeźwym ostrzeżeniem wystąpił prezes Banku Centralnego Irlandii (BCI), Gabriel Makhlouf. Podczas swojego przemówienia w Europejskiej Izbie Irlandii dał jasno do zrozumienia, że szok inflacyjny wywołany niedawnym konfliktem na Bliskim Wschodzie nie minie wraz z podpisaniem traktatów. Co gorsza, w najbliższych miesiącach należy spodziewać się pogłębienia tego kryzysu, o czym mówiłem kilka tygodni temu, ponieważ fala wysokich kosztów dopiero zaczyna w pełni uderzać w strukturę rynkową, grożąc przekształceniem się w trwałą tendencję wzrostową.

Sygnał ostrzegawczy zbiegł się w czasie z decyzją Europejskiego Banku Centralnego, który jednogłośnie opowiedział się za podniesieniem stóp procentowych o jedną czwartą punktu procentowego do poziomu 2,25%. Decyzja ta, choć konieczna do obrony stabilności cen w strefie euro i powstrzymania presji płacowej, według Makhloufa nie będzie cudownym lekiem na zakłócenia, które już przeniknęły do globalnego krwiobiegu gospodarczego.

Gwałtowny wzrost cen ropy naftowej zadziałał jak katalizator, uruchamiając lawinę kosztów podażowych, które z opóźnieniem, ale z pełną siłą, dotykają kolejne sektory.

Wskaźniki płynące bezpośrednio z sektora wydobywczego i produkcyjnego nie pozostawiają złudzeń. Dane z marca i kwietnia pokazują drastyczny wzrost cen surowców oraz alarmujące wydłużenie czasu dostaw. Szok energetyczny przestał być problemem wyłącznie stacji paliw – zaczął rozlewać się na handel detaliczny, usługi, przemysł oraz budownictwo. Przedsiębiorstwa wprost deklarują, że w ciągu najbliższych trzech miesięcy będą zmuszone podnosić ceny sprzedaży, aby zrekompensować gigantyczne koszty operacyjne.

Prezes BCI zauważył pewną fundamentalną różnicę między obecną sytuacją a kryzysem energetycznym po inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku.

Wówczas rynki zmagały się z potężnym, popandemicznym popytem, który dodatkowo napędzał drożyznę. Dzisiejsza gospodarka jest znacznie słabsza, a popyt konsumencki stłumiony, co teoretycznie może nieco osłabić dynamikę przekładania się cen ropy na ostateczny koszyk zakupowy.

Niemniej jednak napływające dane twarde i miękkie bezlitośnie wskazują na jedno, że Europa stoi w obliczu głębokiego i rozciągniętego w czasie wstrząsu, a powrót do dawnej stabilizacji będzie procesem długim i wymagającym niezwykle precyzyjnej polityki monetarnej.

Bogdan Feręc

Źr. Independent

Photo by Markus Winkler on Unsplash

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
ZNAJDŹ NAS: