Azja, stary kontynent młodego wzrostu. Europa, pani w średnim wieku. Felieton o dwóch światach – "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii

Azja, stary kontynent młodego wzrostu. Europa, pani w średnim wieku. Felieton o dwóch światach

Azja znów przyspiesza i robi to z tym swoim charakterystycznym rozmachem, jakby cały kontynent postanowił jednym ruchem ramion zrzucić z siebie grawitację historii. Gdy patrzę na najnowsze prognozy Boao Forum for Asia, które mówią o 4,5-procentowym wzroście gospodarczym regionu w 2026 roku, czuję coś między podziwem a żalem, przynajmniej w kontekście kontynentu, na którym mieszkam. Bo Azja w gruncie rzeczy od kilku dekad gra tę samą melodię, co można określić słowami – szybciej, wyżej, odważniej. Zawsze na fali, jakby czytała podręcznik do ekonomii, w którym rozdział o stagnacji został po prostu wyrwany.

A potem spoglądam na Unią Europejską, tę starą, dostojną, pełną zasad, kompromisów i papierologii, ale też mądrości, stabilności i tej europejskiej miękkiej siły, którą trudno znaleźć gdzie indziej. Prognoza wzrostu realnego PKB Unii Europejskiej na 2026 rok, to gdzieś między 1,4 a 1,5 procent. Niektórzy powiedzą, że to tragedia, a inni, że norma. Ja – tradycyjnie, ale trochę z gen-Z powiem z ironią, że to po prostu Europa w swoim naturalnym środowisku, czyli w trybie slow-motion, nawet jeśli świat biegnie obok w przyspieszeniu razy 2. Właśnie w tym miejscu zaczyna się opowieść o dwóch kontynentach, bo jeden pnie się po schodach rozwoju jak nastolatek, który właśnie odkrył siłownię, a drugi – jak elegancka matrona, która jest już zmęczona, przystaje na każdym piętrze, żeby złapać oddech i upewnić się, że regulamin budynku nie uległ zmianie.

Azja w 2026 roku nadal ma być głównym motorem globalnego wzrostu i to nie jest prognoza, a ekonomiczny instynkt. Japonia, Korea Południowa, Indie, kraje ASEAN, a przede wszystkim Chiny, nawet jeśli ich dynamika spada, wciąż ustawiają kierunek przepływów kapitału i energii gospodarczej. „4,5 procent” w języku europejskim brzmi jak science-fiction, ale w Azji to raczej „wtorek”, czyli dopiero się rozpędzamy przed końcem tygodnia.

Nie ma się co czarować, bo region azjatycki nadal korzysta z efektów skali, demografii (no, nie wszędzie, bo Japonia i Korea już dawno zeszły z tej mapy), inwestycji infrastrukturalnych, rosnącej klasy średniej i szerokiej, kolorowej ofensywy technologicznej. I nawet jeśli czasem tamtejsze giełdy drżą, a rządy podejmują decyzje, które w Europie wywołałyby palpitacje u brukselskich prawników, to tempo wzrostu pozostaje imponujące. Azja działa trochę jak startup, który po prostu idzie po swoje. Ryzyko? Weźmiemy. Chaos? Damy radę. Innowacje? Dzisiaj trzy nowe. Ograniczenia? A co to takiego. Właśnie gdzieś pomiędzy tym wszystkim jest jeszcze nieustannie zmieniająca się równowaga sił i Chiny, które próbują złapać nowy rytm po latach ekspansji; Indie, które wchodzą na scenę jak gwiazda wieczoru; i ASEAN – cichy, ale jednak efektywny bohater drugiego planu.

W tym samym czasie Unia Europejska jest jak ktoś, kto ma świetne wyczucie stylu, dobre maniery i niesamowite doświadczenie, ale jeśli poprosić ją o szybki bieg, to najpierw zapyta o warunki ubezpieczenia. Nie żeby to było coś złego – porządek, stabilność, prawa pracownicze i ostrożność fiskalna to dorobek cywilizacyjny, który dobrze jest chronić. Problem polega na tym, że świat, z Azją na czele, już dawno przebudował tor wyścigowy. Prognoza 1,4–1,5 procent wzrostu PKB na 2026 rok jest po prostu kontynuacją trendu. Europa nie pędzi – ona dryfuje i nie, ona też nie tonie, ale jednocześnie nie przyspiesza. Stawia na równowagę, a nie na ekspansję, na zrównoważony rozwój, a nie na galop, na regulacje, a nie na spontaniczność.

Jasne, europejskie firmy wciąż mają know-how, którego inni mogą zazdrościć. Wciąż istnieją przewagi technologiczne, kapitał kulturowy, potężny rynek wewnętrzny i długowieczne instytucje, ale brakuje energii, którą czuć w Azji, tej iskry, tego nerwu, tego trochę szalonego ducha czasu. Europa patrzy więc na Azję jak na młodszego kuzyna, który robi karierę szybciej, niż wypada, natomiast Azja patrzy na Europę jak na nestora rodu, czyli z szacunkiem, ale bez zamiaru naśladowania.

Po pierwsze: skala. Tego nie da się przeskoczyć. Setki milionów konsumentów wciąż wchodzą do klasy średniej. Uczelnie wypuszczają gigantyczną armię inżynierów, programistów i przedsiębiorców, a potencjał jest organiczny, wynikający z samych fundamentów demografii.

Po drugie: podejście do infrastruktury. Tam się buduje. Wieżowce, porty, drogi, koleje, centra danych wszystko, co można postawić, jest stawiane szybko. W Europie każdy projekt jest jak wieloletnia psychoterapia, w której uczestniczy 12 państw, 17 komisji, 350 organizacji społecznych i tysiąc stron raportów o wpływie na środowisko.

Po trzecie: technologia jako religia, innowacja jako rytuał. To ona niesie Azję. Rządy inwestują w AI, chipy, robotykę, zieloną energię, a prywatne firmy działają w tempie, które często przerasta regulacyjne możliwości zachodnich państw.

I wreszcie: państwowy pragmatyzm. Decyzje zapadają szybciej, bo mniej osób musi powiedzieć „tak”.

Dlaczego Europa rośnie wolno? Tu już odpowiedź jest bardziej przyziemna, jak zimny poranek w listopadzie. Demografia? Starzejące się społeczeństwa. Regulacje? Dużo, a nawet trochę za dużo. Ryzyko gospodarcze? Ograniczone, ale kosztem dynamiki. Energia polityczna? Rozproszona i często sparaliżowana interesami narodowymi. Pamiętajmy jednak, że Europa rozkwitała przez wieki dzięki swoim instytucjom, ale dziś te same instytucje bywają kamieniem u nogi. Bruksela żyje w epoce ewolucji, chociaż świat zdaje się obecnie przechodzić różne rewolucje. Młodzi Europejczycy chcieliby szybciej, mocniej, odważniej, ale system mówi im: „spokojnie, powoli, krok po kroku”.

Nie da się ukryć, że Azja będzie rosła szybciej i to jeszcze długo. 4,5 procent wzrostu to nie tylko liczba, to manifestacja siły regionu, który zrozumiał, że XXI wiek jest jego. Jednocześnie Europa ze swoim wzrostem 1,5 procent nie jest przegrana, ona jest po prostu inna. Stawia na stabilność, regulacje, równowagę społeczną. Jej gospodarka rośnie wolniej, ale jest podobno odporna, przewidywalna i, mimo wszystko, nadal całkiem potężna. W gruncie rzeczy świat potrzebuje obu tych kontynentów. Azji, jako siły napędowej i Europy, jako balastu stabilizującego kurs. Jedna daje energię, druga rozsądek. Jedna goni nowość, druga przypomina o konsekwencjach.

Kiedy patrzę na ten kontrast, widzę w nim coś pięknego: nie rywalizację, ale wzajemne uzupełnienie kilku elementów, bo Azja przypomina nam, że świat nie zatrzymuje się ani na chwilę i, że warto czasami zaryzykować. Europa przypomina natomiast o tym, że historia nie zaczęła się wczoraj i, że warto dbać o fundamenty.

Zastanawiam się często, czy Europa mogłaby rosnąć szybciej? Oczywiście, ale za chwilę nasuwa się pytanie, czy powinna? W tym chodzi jednak o wybór cywilizacyjny. A Azja? Ona się nie zamyśla, nie debatuje, ona po prostu robi swoje. I w tym, w tej mieszance energii i tradycji, pędu i refleksji kryje się cały urok globalnej gospodarki. Czasem biegnie sprintem, czasem idzie spacerem, ale najważniejsze jest, aby jednak nie zgubić drogi. Każdy wybiera swoją, każdy ma mapę i plan, ale wciąż potrzebuje kompasu, żeby iść zgodnie z wytyczonym kierunkiem, nie zaś dzisiaj tu, a jutro tam.

Bogdan Feręc

Photo by Christian Joudrey on Unsplash

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Archiwum zamiast eks
"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.