Nareszcie coś drgnęło. Czy powiemy UE – żegnaj?
Odkąd Unia Europejska zaczęła funkcjonować w oparach absurdu, a właściwie od chwili, gdy zaczęła produkować dyrektywy i bezsensowne ograniczenia hurtowo niczym fabryka plastikowych gadżetów z tandetnego bazaru, nie mogę się oprzeć pytaniu: czy to nam w ogóle jest potrzebne? Przez lata szukałem odpowiedzi, ale niczego sensownego na jej obronę nie znalazłem. Może poza tym, że

