Droga do drożyzny. Podwyżki opłat drogowych uderzą w przewoźników i kieszenie konsumentów
Decyzja państwowej agencji Transport Infrastructure Ireland (TII) o zatwierdzeniu kolejnej fali podwyżek opłat drogowych od 1 stycznia wywołała natychmiastową i zdecydowaną ripostę ze strony sektora transportowego. Przedstawiciele branży nie gryzą się w język, nazywając nową taryfę rozwiązaniem wręcz niedorzecznym w momencie, gdy firmy logistyczne zmagają się z kumulacją rosnących kosztów pracowniczych, paliwowych oraz eksploatacyjnych.
W ocenie przewoźników mechaniczne waloryzowanie stawek o wskaźniki inflacyjne stanowi cios nie tylko w opłacalność przewozów, ale przełoży się bezpośrednio na wzrost cen podstawowych artykułów na sklepowych półkach. Głos w sprawie zabrał prezes Irlandzkiego Stowarzyszenia Transportu Drogowego (IRHA) Ger Hyland, apelując o natychmiastową interwencję na najwyższym szczeblu rządowym. Hyland wskazuje jednoznacznie, że naturalny wzrost natężenia ruchu na kluczowych arteriach i tak wygenerował już rekordowe zyski dla operatorów punktów poboru opłat. Określając nadchodzące zmiany mianem rynkowego dyktatu i zawyżania cen. IRHA wystąpiła o pilne spotkanie z premierem Micheálem Martinem, by zatrzymać wejście w życie nowych stawek.
Proponowane korekty stawek dotkną niemal wszystkich kategorii użytkowników infrastruktury drogowej. Na strategicznej obwodnicy M50 kierowcy samochodów osobowych zapłacą o 10 do 20 centów więcej, co podniesie opłatę bazową do poziomu 2,70 euro. Zdecydowanie dotkliwszy skok cenowy przewidziano jednak dla transportu ciężkiego. W przypadku pojazdów o masie od 2 do 10 ton opłata wzrośnie do przedziału 5,20–5,40 euro, a dla najcięższych składów powyżej 10 ton stawka wyniesie od 6,50 do 6,80 euro. Z kolei przejazd tunelem portowym w Dublinie (Dublin Port Tunnel) w porannym szczycie komunikacyjnym w kierunku południowym (od poniedziałku do piątku w godzinach 6:00–10:00) poszybuje w górę aż o 1 euro – z 14 do 15 euro. Niższe podwyżki, rzędu 10–30 centów zależnie od tonażu i liczby osi, obejmą również osiem odcinków funkcjonujących w modelu partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP), w tym trasy M1, M3, M4 czy M7/M8.
Skalę zysków, jakimi dysponuje strona publiczna, dobrze obrazują sprawozdania finansowe TII za 2025 rok. Z samej tylko obwodnicy M50 oraz tunelu portowego pozyskano łącznie 251 mln euro przychodu. Natomiast stołeczna obwodnica przy rejestracji 59 milionów przejazdów, przyniosła 216,3 mln euro, a tunel prowadzący do dublińskiego portu wygenerował 35 mln euro przy 10,3 mln podróży.
TII argumentuje, że tegoroczna korekta o 3,6% wynika bezpośrednio ze skumulowanego wskaźnika inflacji mierzonego od sierpnia 2025 do sierpnia 2026 roku i jest niezbędna do pokrycia rosnących wydatków na bieżące utrzymanie, modernizację sieci drogowej oraz spłatę zobowiązań kapitałowych zaciągniętych na budowę tras w modelu PPP.
Argumentacja urzędników nie przekonuje jednak środowiska transportowego. Ger Hyland zwraca uwagę na rażącą niespójność pomiędzy deklarowanymi działaniami osłonowymi rządu a decyzjami podległych mu agencji. W ocenie IRHA podwyżki opłat drogowych skutecznie zneutralizują ewentualne korzyści, jakie gospodarstwa domowe miały odczuć dzięki niedawnym ulgom podatkowym.
Ger Hyland:
– Ta podwyżka opłat drogowych doprowadzi do wzrostu cen w supermarketach, wyższej inflacji i będzie kolejnym podatkiem dla kierowców i irlandzkich gospodarstw domowych, którzy mają kłopoty finansowe. Teraz będą płacić więcej za chleb, mleko i jajka, ponieważ będziemy musieli zapłacić więcej za dostawę tych produktów. Operatorzy transportu nie będą tolerować takiego postępowania. Rząd musi interweniować i zmienić tę decyzję, gdyż będzie to kolejny gwóźdź do trumny irlandzkiej branży transportowej i doprowadzi do bankructwa kolejnych firm.
Wzrost kosztów dystrybucji towarów w sposób naturalny przekłada się na cenę końcową wszystkich produktów. Każda ciężarówka dowożąca żywność do centrów logistycznych i sieci handlowych pokonuje płatne odcinki wielokrotnie w ciągu doby. Brak elastyczności ze strony TII oraz sztywne trzymanie wskaźników waloryzacyjnych, może więc uruchomić lokalną spiralę marżowo-cenową, za którą zapłacą finalnie konsumenci. Konfrontacja na linii przewoźnicy–rząd zapowiada się natomiast gorąco, a presja na wycofanie się z nowej taryfy przed początkiem nowego roku stale rośnie.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Fot. CC Ian Paterson

