Irlandia stała się stolicą centrów danych. Co to oznacza dla jej przyszłości?
Irlandia, kojarzona tradycyjnie z malowniczymi krajobrazami, od lat przechodzi głęboką transformację, stając się technologicznym sercem Europy. Najnowsza analiza firmy konsultingowej Bitpower rzuca snop światła na skalę tego zjawiska, wskazując, że na terenie kraju działa obecnie aż sto siedem centrów danych.
Choć w oficjalnych rejestrach państwowych brakuje spisu tego typu obiektów, liczby mówią same za siebie. Infrastruktura ta stale się rozwija, a w kolejce czekają następne inwestycje. Dziewięć kolejnych centrów znajduje się w fazie budowy, a czterdzieści trzy uzyskały już niezbędne pozwolenia. Teoretycznie mogłoby to wywindować ich łączną liczbę do niemal stu sześćdziesięciu, jednak rzeczywistość weryfikuje te plany. Część projektów z zatwierdzoną dokumentacją utknęła w martwym punkcie z powodu restrykcyjnych, nowych zasad dotyczących przyłączeń do sieci elektroenergetycznej, co może zmusić inwestorów do rozpoczęcia całego procesu od nowa.
Cała ta potężna struktura zarządzana jest przez trzydziestu dwóch operatorów, a działające obiekty generują łączne obciążenie IT na poziomie jednego i trzech dziesiątych gigawata.
Warto jednak zauważyć, że sektor ten charakteryzuje się ogromną koncentracją kapitału i wpływów. Tak zwane obiekty hiperskalowe odpowiadają za blisko trzy czwarte całkowitej mocy obliczeniowej, a około stu istniejących centrów zaprojektowano z myślą o mocy IT wynoszącej co najmniej jeden megawat. Dotychczasowe nakłady inwestycyjne w branży osiągnęły astronomiczną kwotę osiemnastu i pół miliarda euro. Lwia część tych funduszy pochodzi od zaledwie czterech technologicznych gigantów o statusie hiperskalowalnym, do których należą Amazon Web Services, Microsoft, Google oraz Meta.
O skali napływu nowoczesnych technologii świadczą też najnowsze dane Banku Centralnego. Wynika z nich, że import zaawansowanego sprzętu związanego ze sztuczną inteligencją i centrami danych z Tajwanu wzrósł ponad czterokrotnie w ciągu zaledwie sześciu miesięcy. Kraj w trzecim kwartale ubiegłego roku zakupił tam mikroprocesory za pół miliarda euro, podczas gdy w pierwszym kwartale tego roku kwota ta poszybowała do dwóch i dwóch dziesiątych miliarda euro.
Tak gwałtowny rozwój cyfrowej infrastruktury rodzi jednak poważne pytania o stabilność energetyczną kraju i wywołuje ożywioną debatę nad ich rzeczywistą przydatnością dla irlandzkiej gospodarki. Spółka EirGrid, która zarządza krajową siecią elektroenergetyczną, prognozuje, że w scenariuszu zakładającym średni wzrost do 2034 roku centra danych będą pochłaniać aż trzydzieści jeden procent całej energii elektrycznej zużywanej w kraju.
Dla porównania, w 2024 roku wskaźnik ten wynosił dwadzieścia dwa procent. Aby zapobiec przeciążeniu systemu, Komisja Regulacji Usług Komunalnych przez około pięć lat utrzymywała moratorium na podłączanie nowych obiektów w obszarze metropolitalnym Dublina, gdzie skupia się większość branży. Choć w grudniu ubiegłego roku zakaz ten został zniesiony, nowe reguły gry są niezwykle surowe. Nowe, duże centra danych mogą liczyć na podłączenie do sieci tylko pod warunkiem, że po sześciu latach działalności będą w stanie samodzielnie wyprodukować tyle energii, ile zużywają, budując własne elektrownie na swoim terenie. Dodatkowo, osiemdziesiąt procent dostarczanego prądu musi pochodzić ze źródeł odnawialnych, takich jak słońce czy wiatr.
Te kompromisowe regulacje natychmiast wywołały sprzeciw obrońców środowiska. Trzy organizacje ekologiczne uzyskały już zgodę Sądu Najwyższego na prawne zakwestionowanie nowych przepisów. Aktywiści alarmują, że zapisy dają inwestorom zielone światło na korzystanie z paliw kopalnych przez pierwsze sześć lat funkcjonowania, a późniejsze ograniczenie ich użycia do dwudziestu procent to wciąż za mało w dobie kryzysu klimatycznego.
Z kolei dyrektor generalny Bitpower David McAuley zwraca uwagę, że obecna polityka przyłączeniowa mocno ogranicza możliwości rozwoju w Dublinie, nawet w przypadku mniejszych przedsięwzięć. Szansą dla branży stają się projekty regionalne, które łatwiej spełniają surowe kryteria lokalizacyjne. McAuley dodaje również, że dla wielu nowoczesnych inwestycji wymóg osiemdziesięciu procent energii odnawialnej nie stanowi bariery, ponieważ wiele z nich od początku projektuje się z myślą o stuprocentowej neutralności klimatycznej. Na ten moment niemal wszystkie ze stu siedmiu działających centrów pozostają wpięte do sieci, a część z nich posiada niewykorzystane rezerwy w umowach o przepustowość, co pokazuje, że cyfrowy apetyt Irlandii wciąż nie został w pełni zaspokojony.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Photo by Taylor Vick on Unsplash
