Polityka wkracza na murawę. Rosnąca w siłę opozycja rzuca wyzwanie rządowi i żąda bojkotu meczu z Izraelem – "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii

Polityka wkracza na murawę. Rosnąca w siłę opozycja rzuca wyzwanie rządowi i żąda bojkotu meczu z Izraelem

Irlandzka scena polityczna staje się areną coraz ostrzejszego konfliktu, w którym sportowe emocje bezpowrotnie ustąpiły miejsca twardej, międzynarodowej rozgrywce. Lewicowa i centrolewicowa opozycja, wyczuwając zmianę nastrojów społecznych i czując się coraz pewniej w konfrontacji z koalicją rządzącą, postanowiła uderzyć w jeden z najbardziej czułych punktów narodowej tożsamości, czyli występy seniorskiej reprezentacji mężczyzn w piłce nożnej.

Trzy kluczowe partie opozycyjne podjęły skoordynowaną próbę zablokowania nadchodzącego meczu Irlandii z Izraelem, stawiając urzędujący gabinet przed niezwykle trudnym dylematem moralnym i wizerunkowym.

Sygnał do politycznej ofensywy wybrzmiał wyjątkowo donośnie podczas lewicowego festiwalu Tressella w Dublinie, gdzie liderki Sinn Féin, Partii Pracy oraz przedstawiciele Socjaldemokratów zapowiedzieli pełną mobilizację. W nadchodzącym tygodniu w parlamencie poddane zostaną pod głosowanie dwa odrębne wnioski, mające na celu zmuszenie władz do odwołania spotkania. Opozycja nie bawi się w dyplomatyczne półśrodki i stojąca na czele Sinn Féin Mary Lou McDonald zadeklarowała, że gra irlandzkiej drużyny narodowej pod trójkolorową flagą w obliczu trwających działań wojennych w Strefie Gazy jest dla niej nie do pomyślenia. W jej ocenie, bojkot musi mieć charakter absolutny, a wykluczona jest nawet możliwość rozegrania spotkania na neutralnym gruncie.

Ten radykalny ton współbrzmi z narracją pozostałych formacji opozycyjnych, które coraz śmielej rzucają wyzwanie dotychczasowej linii rządu. Ivana Bacik z Partii Pracy oraz Sinead Gibney reprezentująca Socjaldemokratów argumentują, że ponad dwa lata drastycznych obrazów docierających z Bliskiego Wschodu wymagają od Dublina działań, które wykraczają daleko poza pustą symbolikę. Dla konsolidującej się przed nadchodzącymi wyborami opozycji, odwołanie meczu to nie tylko gest solidarności, ale przede wszystkim realny test na spójność irlandzkiej polityki zagranicznej.

Wobec tak zmasowanego ataku premier Micheál Martin znalazł się w głębokiej defensywie, próbując balansować między państwową racją stanu a pragmatyzmem struktur sportowych. Szef rządu, choć przypomina o dotychczasowym zaangażowaniu Irlandii na rzecz uznania państwowości Palestyny, wyraźnie obawia się konsekwencji, jakie bezkompromisowy bojkot przyniósłby samej drużynie narodowej. Martin głośno artykułuje obawy przed utratą przez reprezentację historycznej szansy na awans w międzynarodowych strukturach sportowych, apelując, by globalnych kryzysów politycznych nie redukować wyłącznie do jednego wydarzenia sportowego. Wskazuje przy tym na obecny rozkwit krajowego futbolu, którego dynamika mogłaby zostać brutalnie zatrzymana przez sankcje ze strony międzynarodowych federacji i związków piłkarskich.

Zapowiedziane na przyszły tydzień głosowanie w Dáil wykroczy jednak daleko poza dyskusję o punktach w tabeli czy sportowym awansie. Dla opozycji to idealna okazja, by obnażyć to, co nazywają kunktatorstwem i brakiem odwagi rządu. Jeśli koalicja rządząca zdecyduje się odrzucić wnioski opozycji, narazi się na zarzuty o hipokryzję i odwracanie oczu od dramatów humanitarnych w imię korzyści sportowych. Sprawa meczu z Izraelem pokazuje, że w dzisiejszej Irlandii linia podziału politycznego przebiega coraz mocniej wzdłuż osi radykalnego idealizmu i chłodnej kalkulacji państwowej, a zielona murawa stała się kolejnym frontem walki o władzę.

 Bogdan Feręc

Źr. RTE

Fot. CC William Murphy 

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
ZNAJDŹ NAS:
Konfrontacja na szcz
W cieniu kryzysu wiz