Irlandzka gospodarka hamuje. Kraj straci wzrost, a mieszkańcy odczują skutki drożyzny
Jeszcze rok temu irlandzka gospodarka była przedstawiana jako europejski fenomen, bo to dynamiczny wzrost, rekordowe wpływy podatkowe i potężny eksport napędzany przez międzynarodowe koncerny farmaceutyczne oraz technologiczne. Dziś obraz zaczyna wyglądać znacznie mniej imponująco. Najnowsza prognoza gospodarcza Komisji Europejskiej pokazuje wyraźnie, że w 2026 roku Irlandia zanotuje gospodarczy regres.
Według wiosennej prognozy Komisji Europejskiej irlandzki produkt krajowy brutto skurczy się w tym roku o 1,2 procent. To gwałtowne odwrócenie sytuacji po imponującym wzroście PKB o 12,3 procent w 2025 roku. Ekonomiści wskazują, że ubiegłoroczny boom był w dużej mierze napędzany nadzwyczajnym wzrostem eksportu produktów farmaceutycznych, czyli sektora, który od lat sztucznie pompuje statystyki irlandzkiej gospodarki. Za efektownymi liczbami coraz słabiej kryje się jednak codzienna rzeczywistość mieszkańców. Irlandczycy od miesięcy mierzą się z rosnącymi kosztami życia, drogą energią i kryzysem mieszkaniowym, a teraz dochodzi do tego perspektywa spowolnienia gospodarczego.
Komisja Europejska ostrzega, że szok cenowy związany z energią ponownie uderzy w inflację. W tym roku ma ona wynieść 3,5 procent, wobec 2,1 procent rok wcześniej. To oznacza dalszą presję na domowe budżety i realny spadek siły nabywczej wielu rodzin, a to oznacza, że pensje mogą rosnąć na papierze, ale w praktyce coraz mniej będzie można za nie kupić.
Niepokojąco wyglądają również prognozy dotyczące rynku pracy. Bezrobocie, które w 2025 roku wynosiło 4,7 procent, ma wzrosnąć do 4,8 procent w tym roku i 4,9 procent w 2027 roku. To nadal relatywnie niski poziom na tle Europy, ale trend jest jasny, gospodarka zaczyna wytracać tempo.
Bruksela zwraca także uwagę na poważne ryzyko dla finansów publicznych. Irlandzki model gospodarczy od lat opiera się na ogromnych wpływach z podatku od międzynarodowych korporacji. Problem w tym, że takie dochody są wyjątkowo niestabilne i zależne od decyzji globalnych gigantów technologicznych oraz farmaceutycznych. Komisja Europejska wprost ostrzega przed „znacznym ryzykiem utraty dochodów z tytułu podatku dochodowego od osób prawnych”.
To ostrzeżenie powinno wybrzmieć szczególnie mocno w Dublinie. Przez lata kolejne rządy korzystały z rekordowych wpływów podatkowych, budując narrację o gospodarczym sukcesie Irlandii. Tymczasem państwo nadal nie rozwiązało podstawowych problemów, jak dramatycznego kryzysu mieszkaniowego, przeciążonej służby zdrowia czy kosztów życia, które dla wielu mieszkańców stają się nie do udźwignięcia.
Prognoza Komisji Europejskiej pokazuje brutalną prawdę, iż irlandzka gospodarka pozostaje silna głównie na papierze i w raportach makroekonomicznych, natomiast gdy eksport farmaceutyków zwalnia, a globalna sytuacja gospodarcza się pogarsza, zaczynają pojawiać się pęknięcia w modelu, który jeszcze niedawno przedstawiano jako wzór dla całej Europy. UE przewiduje wprawdzie, że w 2027 roku wzrost gospodarczy wróci i osiągnie 3,4 procent. Jednak dla wielu mieszkańców Irlandii to odległa obietnica. Dziś znacznie ważniejsze jest pytanie, ilu ludzi odczuje skutki obecnego spowolnienia na własnym portfelu, głównie przy rachunkach za energię, czynszu i codziennych zakupach.
Gospodarka może wyglądać dobrze w tabelach, ale problem zaczyna się wtedy, gdy zwykłych ludzi przestaje być stać na normalne życie.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Photo by Maxim Hopman on Unsplash
