Marcel Opaliński: W dzieciństwie chciałem być skoczkiem narciarskim. Niestety nie mieszkałem w górach i nie miałem gdzie trenować
Aktor wspomina, że marzenie o byciu skoczkiem zrodziło się na fali popularności Adama Małysza. Kiedy Polacy z zapartym tchem śledzili sukcesy polskiego skoczka na największych skoczniach narciarskich na świecie, on podobnie jak wielu innych chłopców marzył o tym, by założyć narty i spróbować swoich sił. Pojawił się jednak wówczas pewien problem, którego nie dało się „przeskoczyć”.
Zanim Marcel Opaliński trafił na plany filmowe, wcale nie marzył o tym, by być aktorem, ale by zrobić karierę sportową. Szczególnie upodobał sobie jedną dyscyplinę.
– W dzieciństwie chciałem być skoczkiem narciarskim. To był dokładnie ten czas, kiedy Adam Małysz wygrywał – mówi agencji Newseria Marcel Opaliński.
Aktor miał nadzieję, że może kiedyś i on powtórzy sukces „Orła z Wisły”. Był więc zdeterminowany, by zacząć treningi, ale niestety nie miał gdzie.
– Okazało się, że żeby zostać skoczkiem narciarskim, trzeba mieć w pobliżu miejsca zamieszkania jakieś skocznie narciarskie. To mnie zgubiło. Rodzice uznali, że nie będziemy się z tego powodu przeprowadzać do Wisły albo do Zakopanego. No niestety. A mogło być tak pięknie – dodaje.
Marcela Opalińskiego można teraz oglądać w serialu „Młode gliny”, gdzie wciela się w podkomisarza Olka Dąbrowskiego, na zewnątrz twardziela z determinacją ścigającego przestępców, a w głębi niezwykle wrażliwego człowieka. Emisja na antenie TVN od poniedziałku do czwartku o godz. 21:35.
Newseria
