Taksówka na sprzedaż. Jak pod hasłem „wyboru” demontuje się kolejną branżę
Komisja Ochrony Konkurencji i Konsumentów (CCPC) apeluje o szerokie otwarcie irlandzkiego rynku taksówkarskiego dla platform przewozowych, co w praktyce oznaczałoby zniesienie barier regulacyjnych i umożliwienie prywatnym kierowcom świadczenia usług własnymi samochodami, choć pod warunkiem spełnienia określonych przepisów. Dziś Uber czy Bolt współpracują wyłącznie z licencjonowanymi taksówkarzami, a jutro, jak chce CCPC, rynek miałby zostać odblokowany.
CCPC powołuje się na badania, a w styczniu i lutym tego roku ankietowano ponad tysiąc konsumentów i 57 proc. respondentów uważa, że w ich okolicy nie ma wystarczającej liczby taksówek. Jednocześnie 56 proc. ankietowanych w Dublinie twierdzi, że liczba taksówek jest wystarczająca. Problem zaczyna się poza stolicą, więc tylko 28 proc. respondentów poza Dublinem zgadza się z tą opinią, a w Connacht i Ulsterze odsetek ten spada do 21 proc.
Mamy tutaj klasyczną nierównowagę terytorialną, czyli podaż nie nadąża w regionach, co można nazwać realnym problemem. Tylko czy rozwiązaniem jest systemowa rewolucja, która zmieni fundamenty całej branży?
49 proc. badanych deklaruje, że chciałoby mieć możliwość korzystania z usług przewozu osób w formule znanej z platform. 60 proc. popiera opcję stałej opłaty za przejazd, natomiast 40 proc. osób, które w grudniu próbowały „wziąć” taksówkę, miało z tym trudności. To liczby, które robią wrażenie, ale nie opowiadają całej historii. One mówią wyłącznie o frustracji konsumentów, a nic o długofalowych skutkach strukturalnych.
Przewodniczący CCPC Brian McHugh przekonuje, że konsumenci cierpią, bo branża nie ułatwia innowacji. Podkreśla, że nie chodzi o rezygnację z regulacji, lecz o umożliwienie konkurencji i wyboru. Brzmi rozsądnie, tyle że historia ostatnich dekad uczy, iż „równowaga między ochroną a konkurencją” w starciu z globalnymi platformami bywa fikcją. Mechanizm jest prosty i najpierw wchodzi nowy model – elastyczny, tańszy, agresywny cenowo. Potem tradycyjni przedsiębiorcy zaczynają przegrywać konkurencję kosztową. Wreszcie rynek się konsoliduje, a warunki zaczynają dyktować najwięksi. Konsument przez chwilę czuje ulgę. Potem przychodzi rachunek w postaci ograniczonej realnej alternatywy i rosnącej zależności od aplikacji, które nie są zakorzenione w wygodzie dla klienta, bo ustawione na zysk.
Zapewnienia o ochronie rynku i wysokich standardach nie zmienią jednego, że taksówkarstwo w obecnie znanej nam formie po prostu zginie. Zniknie zawód oparty na licencji, doświadczeniu, relacji z klientem i lokalnym zakorzenieniu. Zastąpi go model platformowy, w którym kierowca staje się podwykonawcą aplikacji.
*
Można oczywiście powiedzieć, że świat się zmienia, trzeba iść z duchem czasu. Tylko że duch czasu ma często adres w międzynarodowej centrali i zagraniczne konto bankowe zamiast odpowiedzialności za lokalną gospodarkę. Gdy pozwolono na ekspansję supermarketów, mówiono o modernizacji handlu. Efekt? Małe sklepy zniknęły już praktycznie z mapy miast i miasteczek. Gdy zmieniano zasady w sektorze rolno-spożywczym, obiecywano efektywność. Dziś wielu producentów funkcjonuje na granicy opłacalności, zależnych od wielkich sieci dystrybucji. Teraz natomiast słyszymy, że chodzi tylko o wybór i dostępność. W rzeczywistości chodzi o zmianę modelu rynku, a to nie będzie kosmetyka, bo wręcz operacja na żywym organizmie.
Owszem, sektor taksówek wymaga usprawnień, konsumenci chcą niskich i stałych opłat i większej przewidywalności, ale między reformą a rozmontowaniem istnieje różnica. CCPC wzywa rząd do usunięcia kluczowych barier regulacyjnych i zapowiada współpracę z Krajowym Urzędem Transportu (NTA) w ramach nadchodzących konsultacji. To moment, w którym należy zadać pytanie nie o to, czy będzie szybciej i wygodniej, lecz o to, kto w długim okresie będzie właścicielem tego rynku.
Kiedy kolejna branża trafia w ręce globalnych platform, wybór bywa tylko etapem przejściowym, natomiast to, co kiedyś było zawodem, staje się po prostu kolejną ikoną w aplikacji i znika szybciej, niż zdążymy się zorientować.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Fot. CC BY-SA 4.0 Craicabu
