300 tysięcy euro na zdjęcia. Zero na ludzi, którzy liczą każdy cent.
Czy irlandzki gabinet zgubił priorytety? Rząd po raz kolejny pokazuje, że w kwestii wydawania publicznych pieniędzy działa bez najmniejszego poczucia odpowiedzialności. W czasie, gdy tysiące rodzin w całym kraju walczą o przetrwanie – dosłownie o to, by opłacić rachunki i włożyć jedzenie do lodówki, państwo planuje przeznaczyć do 300 tysięcy euro na… obsługę fotograficzno-filmową swojej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych ogłosiło właśnie nabór dla fotografów i wideofilmowców z Irlandii oraz kilku miast europejskich, którzy mają dokumentować wszystkie wydarzenia związane z prezydencją, trwającą od lipca do końca roku. Bruksela, Strasburg, Luksemburg, Dublin – wszędzie tam mają latać ludzie z aparatami, by rząd otrzymał idealnie wypolerowany zapis własnych wystąpień, a także oficjalnych spotkań.
Cena tego przedsięwzięcia to górna granica 300 tysięcy euro. Władza wydaje te środki bez wahania, jakby były z bezdennej szkatuły. Problem w tym, że ta szkatuła powstaje z podatków obywateli, którzy dziś coraz częściej muszą wybierać, czy ogrzać dom czy zrobić zakupy. Rosnące ceny energii, czynszów i artykułów spożywczych dociskają najbiedniejszych tak mocno, że organizacje dobroczynne alarmują o lawinowym wzroście liczby osób proszących o podstawową pomoc.
W tym momencie rząd uznał jednak, że priorytetem jest idealna oprawa wizerunkowa półrocznej prezydencji, czyli eleganckie kadry, profesjonalne ujęcia, zestaw filmów, który będzie wyglądał świetnie na stronach rządowych i w sprawozdaniach. Tymczasem rzeczywistość jest taka, że wiele rodzin nie ma dziś co włożyć do garnka. Samotne matki rezygnują z posiłków, by dzieci miały co jeść. Seniorzy siedzą w zimnych mieszkaniach, bo boją się rachunków. Pracujący ludzie z dwoma etatami wciąż nie są w stanie wyjść ponad poziom przetrwania.
A państwo serwuje komunikat, który trudno odczytać inaczej niż jako gest kompletnie oderwany od realiów, więc – wydamy setki tysięcy na to, by wyglądać dobrze na europejskich salonach.
To nie jest kwestia techniki ani organizacji prezydencji. To kwestia priorytetów, bo każdy poprzedni rząd w historii Irlandii musiał przygotować logistykę takich wydarzeń, ale żaden nie jest zwolniony z obowiązku myślenia o społeczeństwie, które reprezentuje. Jeżeli rząd ma środki na perfekcyjne sesje zdjęciowe, to ma też środki, by pomóc ludziom żyjącym na granicy ubóstwa. Jeżeli stać go na wydatek rzędu 300 tysięcy euro, to stać go również na realne wsparcie dla rodzin, które dziś żyją z tygodnia na tydzień.
Władza lubi mówić o odpowiedzialności i solidarności. Tylko że solidarność polega na stawianiu obywateli na pierwszym miejscu. A odpowiedzialność – na uczciwym wydawaniu ich pieniędzy. Rząd pokazuje dziś coś odwrotnego i coraz trudniej udawać, że tego nie widać.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Photo by William Bayreuther on Unsplash
