Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Przedostatni z dawnej epoki

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Z wiekiem człowiek dowiaduje się o sobie rzeczy zaskakujących, bo na przykład tego, że jest już tak stary, iż powinien zostać objęty ochroną konserwatora zabytków. Najlepiej z tabliczką: „Egzemplarz rzadki, prosimy nie dokarmiać argumentami z TikToka”.

Podobno pamiętam czasy, gdy dinozaury parkowały pod moim blokiem, a węgiel kamienny dopiero zastanawiał się nad swoją przyszłością zawodową. Według niektórych młodych ludzi jestem niemal świadkiem geologicznego formowania się skał, ale to przesada, bo one utworzyły się kilka lat przed moim narodzeniem. Przyznam jednak uczciwie, że pacholęciem będąc, telefon miał kabel, a największą sztuczną inteligencją w domu był kalkulator z klawiszem „pierwiastek”.

Mam też kilka umiejętności, które w dzisiejszych czasach kwalifikują się chyba już do pokazów cyrkowych i znam tabliczkę mnożenia. Na pamięć. Bez aplikacji, bez wyszukiwarki i bez dramatycznego pytania do publiczności. Potrafię też odczytać godzinę z zegara ze wskazówkami, takiego zwykłego, okrągłego wynalazku z epoki kamienia łupanego, gdzie dwie strzałki powoli krążą po tarczy, a człowiek musi samodzielnie ustalić, czy jest 14:20 czy może już 14:25. Natomiast dzisiejsza młodzież, nawet ta starsza, patrzy na taki zegar jak archeolog na hieroglify.

Na tym jednak nie koniec, bo potrafię również odczytać temperaturę z termometru ze spirytusem w środku. Starsi wiedzą, że kiedyś była tam rtęć – taka srebrna, groźnie wyglądająca substancja, która w dzieciństwie miała aurę niemal radioaktywnego luksusu. Dziś spirytus jest bardziej ekologiczny, choć mniej spektakularny. Krótko mówiąc, jestem człowiekiem epoki analogowej. Wersja Homo Sapiens 1.0 i to bez aktualizacji, czyli takim produktem, który wiedzę nosi w głowie, a nie w kieszeni.

Jakiś czas temu spotkałem młodego człowieka, a ów, co trzeba przyznać, był imponujący. Dyplomy miał tak zagraniczne, że prawdopodobnie potrzebowały paszportu, studiował media i ich tworzenie, co brzmi bardzo poważnie i nowocześnie, a w dodatku mówił o tym z miną człowieka, który zaraz wyjaśni starszemu pokoleniu, jak działa świat.

Rozmowa zaczęła się uprzejmie, a potem zaczęła się ta właściwa i po kilku minutach zauważyłem jednak coś interesującego. Mój rozmówca zaczął się lekko zacinać, a jego prawa ręka wykonywała drobne, nerwowe ruchy w kierunku kieszeni. Tam spoczywała ta współczesna proteza pamięci, taki mózg w kieszonkowym formacie, czyli telefon. Postanowiłem więc przeprowadzić mały eksperyment naukowy i zaproponowałem, skoro i tak niewiele mi na tym świecie pozostało, żebyśmy sprawdzili swoją wiedzę ogólną na temat Polski, historii, polityki, gospodarki i matematyki, która mnie zawsze trzymała za gardło.

Runda pierwsza: literatura polska.

– „Pan Tadeusz”. Kto i kiedy napisał, ale też, co autor miał na myśli…

Zapadła cisza, w której można było usłyszeć ciche trzaskanie neuronów próbujących znaleźć zasięg.

Runda druga: matematyka.

– Ile jest 8×7?

I tu nastąpiła scena niemal filmowa, ręka sprawnym młodzieńczym ruchem poszła w kierunku telefonu, a z prędkością człowieka, który widzi koło ratunkowe i ostatkiem sił próbuje się go uchwycić. Niestety, zanim zdążył go wydobyć jak rewolwerowiec w samo południe, odpowiedź już padła, choć z moich ust. Pięćdziesiąt sześć.

Przyłbica spadła ze szczętem, a w powietrzu unosił się zapach pierwszej poważnej porażki. Historii Polski nawet dobrze nie zaczęliśmy, bo rok 1410 okazał się czarną magią, więc uznałem, że nie ma sensu dobijać przeciwnika, więc niech się lepiej sam wykrwawi na placu boju, bo przecież bitwa pod Grunwaldem nie potrzebowała kolejnej ofiary. I tak oto doszło do drobnego zderzenia dwóch cywilizacji. Jednej, która wierzy, że wszystko można sprawdzić w internecie, ale też tej drugiej, archaicznej, która pamięta, że zanim coś sprawdzisz, dobrze jest najpierw wiedzieć, czego w ogóle szukać.

Może więc rzeczywiście jestem człowiekiem, który pamięta dinozaury pod blokiem, a przynajmniej Syrenki, Maluchy i Skody Oktawie, ale te produkowane w latach sześćdziesiątych – byłem takiej kiedyś właścicielem – w błękicie była cała. Może nawet pamiętam moment, gdy powstawały pierwsze pokłady węgla kamiennego, a geolodzy dopiero robili notatki, ale mam też pewną przewagę nad epoką smartfonów. Kiedy zniknie zasięg, padnie bateria i zawiesi się aplikacja, ja wciąż będę wiedział, ile jest 8×7.

Dlatego, moje drogie dzieci, zanim zaczniecie ogłaszać, że starsze pokolenie powinno już grzecznie ustąpić miejsca młodszym, spróbujcie najpierw małego testu. Takiego bez telefonu, bez internetu, bez pomocy sztucznej inteligencji. Odpowiedzcie tylko na kilka pytań. Kto napisał wspomnianego już  „Pana Tadeusza” albo ile jest 8×7?

To naprawdę krótki egzamin, choć, jak pokazuje praktyka, dla narybku – nawet dziennikarstwa, bywa śmiertelnie trudny. I pamiętajcie, że ci, którzy w waszej opinii powinni już dawno szukać miejsca kończącego ich ostatnią drogę, wciąż to wszystko mają dostępne natychmiast, teraz, już i to bez tej świątyni waszej wiedzy, czyli smartfona.

Bogdan Feręc

Photo by camilo jimenez on Unsplash

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version