Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Ostatnie dziesięć dni, które pokazują, jak zmienia się świat. BRICS kontra Europa

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Przez dziesięciolecia Europejczycy żyli w przekonaniu, że historia właściwie dobiegła końca. Nie było już wielkich rywali, nie było alternatywnego modelu rozwoju. Nie było też jakoby konkurenta zdolnego rzucić wyzwanie gospodarce Zachodu. Byliśmy przekonani, że przyszłość będzie wyglądała dokładnie tak jak teraźniejszość, tylko będzie bardziej zielona, bardziej cyfrowa i bardziej zintegrowana.

Tymczasem świat nie przeczytał europejskich instrukcji obsługi i w ciągu zaledwie ostatnich dziesięciu dni napłynęły z państw BRICS oraz krajów współpracujących z tym blokiem dziesiątki informacji, które po złożeniu w jedną całość tworzą obraz zupełnie inny od tego, jaki od lat dominuje w zachodnich mediach. Nie są to doniesienia o wojnach, kryzysach czy zacofaniu. Wręcz przeciwnie, są to informacje o eksporcie, nowych technologiach, sztucznej inteligencji, medycynie, energetyce, kosmosie, rolnictwie i budowie nowych szlaków handlowych.

Najciekawsze jest jednak to, że niemal każdej z tych informacji można przeciwstawić wiadomość z Unii Europejskiej. Właśnie wtedy zaczyna się prawdziwie interesująca opowieść, bo jak się okazuje, oba światy zmierzają w zupełnie różnych kierunkach.

Miód, pieprz i jagody, czyli lekcja gospodarki realnej

Kiedy przeciętny Europejczyk słyszy o rozwoju gospodarczym, wyobraża sobie zapewne sztuczną inteligencję, laboratoria badawcze i fabryki półprzewodników. To ważne elementy nowoczesnej gospodarki, ale każda cywilizacja stoi ostatecznie na znacznie prostszych fundamentach, czyli żywności, energii i produkcji. Dlatego warto zwrócić uwagę na wiadomości, które wielu komentatorów uznałoby za mało spektakularne.

Kazachstan wprowadza paszporty weterynaryjne dla pasiek. Oman zwiększa produkcję miodu o 138 procent. Zimbabwe rozwija eksport jagód. Rosja planuje osiągnięcie produkcji trzech milionów ton owoców i jagód do końca dekady. Egipt zwiększa eksport żywności. Białoruś zdobywa nowe rynki mleczarskie w Azji. Na pierwszy rzut oka brzmi to banalnie, ale właśnie w takich wiadomościach kryje się prawdziwa siła gospodarki.

Niektórzy w Europie zapomnieli, że nie ma bogatego kraju bez rolnictwa. Nie ma silnego państwa bez bezpieczeństwa żywnościowego i nie ma trwałego wzrostu bez eksportu. Europa jeszcze niedawno była potęgą w tej dziedzinie. Dzisiaj coraz częściej rolnicy wyjeżdżają ciągnikami na ulice europejskich stolic, protestując przeciwko kosztom energii, nadmiernym regulacjom oraz napływowi tańszych produktów spoza UE.

Paradoks naszych czasów polega na tym, że państwa BRICS zwiększają produkcję, podczas gdy Europa coraz częściej zastanawia się, jak ją ograniczać w imię kolejnych celów klimatycznych. Zaznaczę tylko, że to nie jest drobna różnica, a różnica filozofii rozwoju.

Sztuczna inteligencja: narzędzie czy temat debaty?

W ostatnich dniach Chiny wdrażają systemy bezpieczeństwa biologicznego oparte na sztucznej inteligencji. Indie stają się światowym liderem wzrostu transformacji biznesowej wykorzystującej AI. Kazachstan opracowuje tłumacza języka migowego wykorzystującego sztuczną inteligencję. Indyjska Poczta, w przeciwieństwie do Irlandczyków, rozpoczyna regularne dostawy dronami.

Co robi w tych dziedzinach Europa? Europa debatuje i nie jest to złośliwość. To fakt. Bruksela przygotowuje kolejne programy wspierania sztucznej inteligencji, rozwija regulacje, tworzy centra kompetencyjne, przyjmuje akty prawne i opracowuje standardy bezpieczeństwa. Wszystko to ma sens, tyle że świat nie nagradza najlepiej opisanej technologii. Świat nagradza technologię już wdrożoną.

W Chinach i Indiach sztuczna inteligencja staje się codziennym narzędziem gospodarki, a w Europie pozostaje przede wszystkim przedmiotem regulacji i właśnie tutaj pojawia się pytanie, które coraz częściej zadają nawet europejscy przedsiębiorcy. Czy kontynent, który jako pierwszy tworzy przepisy dla nowych technologii, nie staje się jednocześnie miejscem, gdzie najtrudniej te technologie rozwijać?

Półprzewodniki – nowa ropa XXI wieku

Jeszcze kilkanaście lat temu mało kto zastanawiał się nad produkcją mikrochipów. Dzisiaj od półprzewodników zależy wszystko, więc samochody, telefony, satelity, sztuczna inteligencja i systemy wojskowe. Dlatego nie powinno dziwić, że Indonezja i Brazylia rozpoczynają współpracę w tej dziedzinie. Tajlandia chce natomiast stać się centrum półprzewodników ASEAN, a to właśnie tam powstają programy szkoleniowe dla przyszłych inżynierów.

W tym samym czasie Europa uruchamia kolejne programy mające odbudować własne zdolności produkcyjne i właśnie słowo „odbudować” jest tutaj kluczowe. Państwa BRICS walczą o przyszłość, a Europa coraz częściej walczy o odzyskanie utraconej przeszłości. To ogromna różnica myślenia i bariera psychologiczna, gdzie jeden zawodnik biegnie do przodu, a drugi próbuje wrócić na pozycję, którą kiedyś zajmował.

Kosmos przestał być zachodni

Jakieś dwadzieścia lat temu podbój kosmosu kojarzył się głównie ze Stanami Zjednoczonymi, Rosją i Europą. Dzisiaj sytuacja wygląda inaczej, bo Indie chcą zbudować gospodarkę kosmiczną wartą ponad 40 miliardów dolarów. Do tego Brazylia otwiera centrum innowacji kosmiczno-lotniczych, a Chiny rozwijają technologię przesyłania energii z orbity. Co istotne, nie są to projekty z gatunku science fiction, bo projekty finansowane przez państwa, które doskonale rozumieją, że przyszła gospodarka będzie opierać się na danych, satelitach, komunikacji i zasobach kosmicznych.

Europa, choć w jakimś stopniu nadal pozostaje graczem pierwszej ligi, to nie gra już sama i być może właśnie to jest największa zmiana XXI wieku. Z całą pewnością nie można powiedzieć, że obserwujemy upadek Zachodu, ale to bardziej koniec monopolu.

Medycyna i biotechnologia – nowi gracze przy stole

Rosyjscy naukowcy patentują biotusz do medycyny regeneracyjnej. Iran rozwija nowoczesną terapię choroby Parkinsona opartą na stymulacji mózgu, a Egipscy badacze odkrywają bakterie rozkładające trudne do recyklingu tworzywa sztuczne. Jakby tego było mało, Argentyńscy naukowcy opracowują właśnie system wykrywania fosforanów wykorzystujący zwykły telefon komórkowy, natomiast w Indiach wartość biogospodarki osiąga 190 miliardów dolarów.

Jeszcze niedawno podobne wiadomości byłyby traktowane jako egzotyczne ciekawostki, ale dzisiaj stają się codziennością. To z kolei pokazuje, że wiedza przestała być skoncentrowana w kilku zachodnich metropoliach i laboratoria przyszłości powstają wszędzie tam, gdzie istnieją ambicje, kapitał oraz odpowiednio wykształceni ludzie.

Energia – fundament każdej potęgi

Nie istnieje bogate państwo z drogą energią, powiem więcej, nie istnieje nowoczesny przemysł bez stabilnych dostaw energii. Nie istnieje także rozwój bez taniego prądu. Dlatego tak ważne są wiadomości, które płyną z Abu Zabi, Chin, Brazylii czy Wietnamu. Abu Zabi planuje osiągnięcie 60 procent energii z czystych źródeł, ale robi to w sposób przemyślany, więc taka wielkość uzyskana będzie do 2035 roku. Wietnam rozwija zrównoważone paliwo lotnicze, co pozwoli na zmniejszenie emisji CO2, a Chiny eksperymentują z przesyłem energii na bezprecedensową skalę i to z kosmosu. Brazylia wymyśliła inny sposób i wykorzystuje technologię jądrową do oczyszczania środowiska.

Europa również inwestuje, jednak równolegle prowadzi najbardziej kosztowną transformację energetyczną w swojej historii. W tym przypadku oznacza to ogromne wydatki dla przedsiębiorstw, gospodarstw domowych oraz budżetów państw. W teorii celem jest stworzenie nowoczesnej gospodarki, ale w praktyce coraz więcej europejskich firm przenosi produkcję do regionów oferujących tańszą energię. I właśnie tutaj zaczyna się prawdziwy problem, bo gospodarka nie kieruje się ideologią, a rachunkiem kosztów, na co Komisja Europejska nie chce nawet spojrzeć.

BRICS tworzy własny świat

Najważniejsze informacje z ostatnich dni nie dotyczą jednak technologii, bo bardziej handlu i tu na plan pierwszy wysuwa się Iran oraz Rosja, które pogłębiają integrację gospodarczą, a Egipt i ZEA osiągają rekordowe obroty. Ciekawy jest przypadek Kirgistanu, bo po dwóch zaledwie latach negocjacji, uzyskuje preferencyjny dostęp do rynku Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Nawet nie chcę sobie przypominać, jak długo Unia Europejska negocjowała umowę z krajami Mercosur, a która jest negocjacyjnym bublem.

Białoruś, to ten kraj z zapaścią ekonomiczną i obłożony sankcjami, wchodzi właśnie na nowe rynki azjatyckie. Indie planują natomiast zwiększenie eksportu do państw BRICS do 200 miliardów dolarów, co przekroczy wiele takich samych danych z państw położonych w Europie.

Przypomnę, że to nie są przypadkowe wydarzenia, a element większej układanki, w której powstaje alternatywna sieć powiązań gospodarczych. Może jeszcze nie jest ona w stanie zastąpić Zachodu, ale nie musi, bo wystarczy, że będzie rosła szybciej.

Europa – schyłek czy przebudzenie?

W tym miejscu wielu czytelników spodziewa się zapewne ogłoszenia nieuchronnego upadku Europy, to byłby jednak błąd. Europa nadal posiada jedne z najlepszych uczelni świata, nadal dysponuje ogromnym kapitałem, nadal jest gigantem przemysłowym, nadal pozostaje jednym z najbogatszych regionów na Ziemi, ale Europa stoi dziś przed problemem, którego nie miała od zakończenia zimnej wojny. Po raz pierwszy od pokoleń nie jest jedynym wzorem rozwoju. Po raz pierwszy od pokoleń musi konkurować nie tylko z Ameryką, ale także z Azją, Bliskim Wschodem, Ameryką Południową i Afryką. Po raz pierwszy od pokoleń nie może zakładać, że reszta świata będzie cierpliwie czekać na europejskie rozwiązania, bo świat ruszył już jakiś czas temu własnymi drogami.

Demografia – sekret, o którym Europa nie chce rozmawiać

Istnieje jeszcze jeden czynnik, który łączy niemal wszystkie opisane wcześniej wydarzenia. Nie jest tak efektowny jak sztuczna inteligencja. Nie przyciąga uwagi mediów tak jak rakiety kosmiczne czy półprzewodniki. Nie wywołuje również gorących debat politycznych, a jednak to właśnie on może przesądzić o układzie sił w XXI wieku. Tym czynnikiem jest demografia.

Przez wiele lat zachodni ekonomiści zakładali, że bogactwo automatycznie prowadzi do rozwoju. Dzisiaj coraz częściej okazuje się, że bez ludzi nawet największy kapitał nie wystarczy. Spójrzmy więc na państwa BRICS i ich partnerów. Indie są już najludniejszym krajem świata. Co więcej, nie chodzi wyłącznie o liczbę mieszkańców, bo kluczowa jest struktura wieku. Średni wiek Hindusa wynosi około 29 lat, a w wielu krajach afrykańskich jest jeszcze niższy. Egipt liczy ponad sto milionów mieszkańców. Etiopia zbliża się do 130 milionów. Indonezja przekroczyła 280 milionów obywateli. Iran pozostaje jednym z największych państw Bliskiego Wschodu, Brazylia to ponad 210 milionów ludzi.

Każde z tych państw posiada coś, czego coraz bardziej brakuje Europie. Młodych ludzi, bo to oni zakładają firmy, kupują mieszkania, tworzą popyt, budują rynek wewnętrzny oraz zasilają uczelnie, laboratoria i fabryki. Właśnie dlatego Indie mogą jednocześnie rozwijać sektor kosmiczny, sztuczną inteligencję, biotechnologię i przemysł samochodowy. Za każdą z tych branż stoją miliony młodych inżynierów, techników i przedsiębiorców.

Europa znajduje się w zupełnie innym miejscu i w większości krajów Unii Europejskiej liczba urodzeń od lat utrzymuje się poniżej poziomu zastępowalności pokoleń. Włochy, Hiszpania, Niemcy czy Polska należą do najszybciej starzejących się społeczeństw świata. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu na jednego emeryta przypadało kilku pracujących obywateli, natomiast dzisiaj proporcje zaczynają się gwałtownie zmieniać. To oznacza coraz większe wydatki na emerytury, ochronę zdrowia i opiekę społeczną. Oznacza również coraz mniejszą liczbę ludzi zdolnych do pracy. W rezultacie Europa musi przeznaczać coraz większą część swoich zasobów na utrzymanie istniejącego poziomu życia, podczas gdy wiele państw BRICS może kierować znaczną część środków na inwestycje rozwojowe.

Nie chodzi wyłącznie o liczbę ludności, ponieważ chodzi także o nastroje społeczne. Młode społeczeństwa z natury patrzą w przyszłość, a starzejące, częściej koncentrują się na zachowaniu obecnego stanu rzeczy. To zjawisko widoczne było na świecie od lat, jak kiedyś, gdy młode Stany Zjednoczone rzuciły wyzwanie starej Europie. Młode Niemcy rzuciły wyzwanie brytyjskiemu imperium, a młode państwa Azji rzuciły wyzwanie gospodarce zachodniej pod koniec XX wieku.

Dzisiaj podobny proces zachodzi, ale na znacznie większą skalę.

Oczywiście sama liczba mieszkańców nie gwarantuje sukcesu. Historia zna wiele przykładów biednych krajów o ogromnej populacji. Jednak połączenie licznej ludności, rosnącego poziomu wykształcenia, inwestycji technologicznych oraz rozwijającego się przemysłu tworzy mieszankę, której nie sposób ignorować. Właśnie dlatego warto też spojrzeć na większość wiadomości z ostatnich dziesięciu dni przez pryzmat demografii. Indie rozwijają sztuczną inteligencję, sektor kosmiczny i biogospodarkę nie dlatego, że mają szczęście. Robią to dlatego, że dysponują ogromnym zasobem ludzi zdolnych te projekty realizować.

Indonezja inwestuje w półprzewodniki, ponieważ ma dla kogo budować nowoczesny przemysł. Egipt rozwija produkcję i eksport, ponieważ posiada wielomilionowy rynek wewnętrzny. Etiopia sadzi miliardy drzew i planuje wielkie projekty infrastrukturalne, ponieważ myśli w perspektywie kolejnych pokoleń.

Europa również posiada ogromny potencjał. Problem polega na tym, że coraz częściej musi rekompensować niedobory demograficzne technologią, automatyzacją oraz migracją. Nie jest przypadkiem, że niemal wszystkie strategie gospodarcze Unii Europejskiej zawierają dziś element zwiększania produktywności. Europa potrzebuje większej wydajności właśnie dlatego, że ma coraz mniej ludzi.

Państwa BRICS często mogą, jednocześnie, zwiększać zarówno produktywność, jak i liczbę pracowników. To przewaga, której nie da się zignorować i może właśnie tutaj znajduje się najważniejsze wyjaśnienie obecnych zmian. Nie w polityce, nie w ideologii, nawet nie w technologii, lecz w prostym fakcie, że jedna część świata starzeje się i kurczy, podczas gdy druga nadal rośnie, buduje i planuje dekady naprzód. Można się przecież domyślić, co kieruję do unijnych, starych i leniwych polityków, że kiedy energia młodości spotyka się z ambicją rozwoju, skutki potrafią zmienić losy całych kontynentów.

Najważniejsza lekcja ostatnich dziesięciu dni

Patrząc na dziesiątki informacji napływających z państw BRICS i krajów współpracujących z tym blokiem, trudno oprzeć się jednemu wrażeniu. Tam dominuje język budowy. Powstają nowe fabryki, tworzone są nowe technologie, buduje się nowe rynki zbytu, pojawiają nowe produkty, nowe inwestycje i nowe połączenia handlowe.

W Europie coraz częściej dominuje język zarządzania. Głównie zarządzania transformacją, zarządzania ryzykiem, zarządzania emisjami, zarządzania kryzysami. Nie będę tu jednoznaczny, choć kusi mnie, żeby to powiedzieć, ale nie oznacza to jeszcze zwycięzców i przegranych, pokazuje natomiast dwa odmienne stany ducha.

BRICS zachowuje się jak blok państw przekonanych, że najlepsze lata są dopiero przed nimi, a Europa coraz częściej sprawia wrażenie kontynentu, który obawia się utraty najlepszych lat swojego życia.

Niestety trzeba pamiętać, że narody i całe państwa nie rozwijają się dzięki temu, że mają rację, bo dzięki temu, że wierzą, iż jutro może być większe od wczoraj. Patrząc więc na te ostatnie gospodarcze dziesięć dni, można odnieść wrażenie, że właśnie ta wiara stała się dziś najcenniejszym surowcem świata i coraz więcej z niej znajduje się poza Europą.

Tak na zakończenie, bo przecież słucham też Europy, ale tu większość komentatorów patrzy na BRICS przez pryzmat geopolityki i tamtejszych przywódców. Tymczasem najciekawsze rzeczy dzieją się właśnie tam, gdzie zagląda się nie poprzez media głównego nurtu, więc w eksporcie pieprzu z Wietnamu, nowych rynkach dla białoruskiego mleka, indyjskich dronach, czy kazachskich systemach AI. A historia gospodarcza świata najczęściej zaczyna się od pozornie nudnych wiadomości z działu „biznes”, by dopiero później trafić na pierwsze strony gazet.

Bogdan Feręc

Photo by Kyrie kim on Unsplash

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version