Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Zwrot ku pragmatyzmowi. Irlandia redefiniuje suwerenność energetyczną w obliczu unijnych dogmatów

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Przez lata irlandzka polityka energetyczna wydawała się bezkrytycznie podążać za unijnymi, idealistycznymi wizjami całkowitego i natychmiastowego przejścia na odnawialne źródła energii. Rzeczywistość gospodarcza i widmo paraliżujących przerw w dostawach prądu zmusiły jednak decydentów do bolesnej weryfikacji tych planów oraz postawienia na twardy realizm.

Dowodem na tę głęboką zmianę paradygmatu jest gigantyczny projekt infrastrukturalny zgłoszony właśnie przez spółkę Kilshane Energy. Złożone plany budowy potężnej elektrowni gazowej o łącznej mocy 680 megawatów w północnym Dublinie, zaledwie dwa kilometry od kluczowej autostrady M50, to jasny sygnał, że bezpieczeństwo narodowe i stabilność sieci energetycznej w końcu zyskały priorytet nad ślepym zapatrzeniem w zielone projekty Brukseli.

Istota tej inwestycji tkwi w jej strategicznym charakterze. Raport planistyczny przygotowany przez renomowane biuro JSA Planning, a dołączony do wniosku o Strategiczny Rozwój Infrastruktury (SID), bez zacieniania obrazu diagnozuje słabości dotychczasowej strategii. Projektowana jednostka ma funkcjonować jako elastyczna elektrownia szczytowa, której fundamentalnym zadaniem będzie zapewnienie niezawodnego źródła zapasowego dla kraju w okresach, gdy zapotrzebowanie na prąd drastycznie rośnie, natomiast kapryśna aura uniemożliwia produkcję energii ze źródeł odnawialnych.

Eksperci wskazują, że tego typu instalacje gazowe są dziś kluczem do uniknięcia blackoutów na wyspie. Zwiększony udział farm wiatrowych czy słonecznych w sieci, zamiast obiecanego raju, przyniósł bowiem potężną niestabilność i skrajną nieregularność dostaw, które bez konwencjonalnego, szybkiego wsparcia zagrażają ciągłości funkcjonowania irlandzkich przedsiębiorstw i gospodarstw domowych.

Skala przedsięwzięcia realizowanego na 67-akrowej działce w Kilshane doskonale obrazuje determinację inwestorów powiązanych z kapitałem z Irlandii Północnej. Projekt prowadzony przez należącą do rodziny Loughranów grupę LCC, znajduje się już w fazie zaawansowanej realizacji. Spółka matka, będąca właścicielem m.in. Go Power, dysponuje potężnym zapleczem finansowym, generując roczne zyski przed opodatkowaniem przekraczające 35 milionów funtów szterlingów. Obecnie na placu budowy w Dublinie praca toczy się przy pierwszej fazie projektu wartej 250 milionów euro, która obejmuje budowę turbiny gazowej o obiegu otwartym o mocy 293 megawatów i z planowanym terminem ukończenia w drugim kwartale 2028 roku. Druga faza, która trafiła bezpośrednio pod obrady urzędu planistycznego An Comisiún Pleanála, zakłada ustawienie kolejnej turbiny, co w szczytowym momencie prac w pierwszym kwartale 2027 roku zwiększy zatrudnienie na budowie do 250 osób.

Całość ma zostać w pełni oddana do użytku pod koniec 2029 roku, dając Irlandii potężny, stabilny fundament energetyczny.

Inwestorzy i autorzy projektu sprytnie wpisują tę technologiczną konieczność w ramy oficjalnej narracji klimatycznej, udowadniając, że nowoczesny gaz jest jedyną racjonalną drogą do ewolucyjnej redukcji emisji. Nowa, elastyczna elektrownia szczytowa, dzięki zdolności do błyskawicznego uruchamiania i przesyłania energii, ma w pierwszej kolejności wyprzeć stare, znacznie bardziej emisyjne jednostki opalane ciężkim olejem opałowym (mazut). W ten sposób krótkoterminowe przesunięcie akcentów w stronę paliw kopalnych paradoksalnie pozwala na realne ograniczenie smogu węglowego, jednocześnie tworząc bezpieczny bufor dla kapryśnej zielonej infrastruktury.

Co istotne, inwestycja ta idealnie realizuje twarde cele zrewidowanego Planu Działań na Rzecz Klimatu, który zakłada, że do 2030 roku system musi zostać zasilony nowymi, elastycznymi elektrowniami gazowymi o łącznej mocy co najmniej 2 gigawatów.

Czas na zgłaszanie ewentualnych zastrzeżeń i uwag do tego strategicznego planu upływa 21 lipca, jednak nastroje wokół inwestycji wskazują na głębokie zrozumienie powagi sytuacji.

Irlandia dotychczas uznawana za prymusa w bezkrytycznym wdrażaniu unijnych dyrektyw środowiskowych, na własnej skórze odczuła granice technologicznej wydolności ekologicznych eksperymentów. Decyzja o budowie potężnego bloku gazowego w Kilshane to natomiast triumf inżynieryjnego pragmatyzmu nad ideologicznym dogmatyzmem i pokazuje, że nowoczesne państwo nie może budować swojej przyszłości wyłącznie na nadziei na pomyślny wiatr, lecz musi posiadać suwerenne, sterowalne i w pełni przewidywalne źródła energii.

Bogdan Feręc

Źr. Breaking News

Fot. Wizualizacja Kilshane Energy

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version