Problemy z wypłatami, nietypowe przepływy kryptowalut i ogromne wydatki na marketing. Tak, według Marcina Zarakowskiego, zaczęła się analiza, która doprowadziła do poważnych pytań o sytuację Zondacrypto. Współzałożyciel Recoveris przekonuje, że część niepokojących sygnałów można było dostrzec, korzystając wyłącznie z publicznie dostępnych danych zapisanych w blockchainie.
W tym artykule:
- Problemy z wypłatami
- Co pokazał blockchain?
- Podejrzane przepływy środków
- Miliony na marketing
- MiCA zmieniła zasady gry
- „Nastąpił run na bank”
- „Na blockchainie nic nie ginie”
Zondacrypto pod lupą. „Zaczęliśmy analizować przepływy”
Problemy z wypłatami, nietypowe przepływy kryptowalut i ogromne wydatki na marketing. Tak, według Marcina Zarakowskiego, zaczęła się analiza, która doprowadz…
Prowadzący:
Problemy z wypłatami
Marcin Zarakowski zajmuje się analizą danych blockchainowych i odzyskiwaniem skradzionych lub utraconych aktywów cyfrowych. Jak opowiada, pierwsze sygnały dotyczące Zondacry[tp zaczęły pojawiać się w mediach społecznościowych.
– Od początku roku docierały do nas sygnały na różnych grupach, w social mediach, w których użytkownicy, klienci Zondy raportowali problemy z wypłatami kryptowalut – mówi.
Zespół Recoveris postanowił sprawdzić te informacje. Nie poprzestał jednak na obserwowaniu internetowych komentarzy.
– Zrobiliśmy prosty test. Jeden z naszych pracowników miał konto na Zondacrypto, przelał 1000 euro, kupił za to bitcoina i próbował również go wypłacić, do czego nie doszło przez kilka dni – relacjonuje Zarakowski.
To był moment, w którym eksperci zaczęli dokładniej przyglądać się giełdzie.
Co pokazał blockchain?
Blockchain jest publicznym rejestrem. Oznacza to, że transakcje dokonywane w wielu sieciach kryptowalutowych pozostawiają po sobie ślad, który można analizować. Problemem jest skala danych – ręczne prześledzenie ogromnej liczby transakcji jest praktycznie niemożliwe.
Właśnie dlatego, jak tłumaczy Zarakowski, potrzebne są specjalistyczne narzędzia.
– Zaczęliśmy patrzeć, analizować wszystkie przepływy do i z giełdy i zauważyliśmy, że takie konto, portfel kryptowalutowy do bieżących wydatków, ma bardzo niski balans – mówi.
Zdaniem rozmówcy było to nietypowe, zwłaszcza w zestawieniu z deklarowaną przez firmę liczbą klientów.
– Zonda podkreślała, że miała ponad milion trzysta tysięcy klientów. To było bardzo podejrzane, a giełdy o podobnym rozmiarze w skali europejskiej miały taki balans dużo większy – twierdzi.
Na tym analiza się nie skończyła.
Podejrzane przepływy środków
Zespół Recoveris miał zauważyć także transakcje, w ramach których znaczne ilości środków trafiały na jedno konto na innych giełdach kryptowalutowych.
Zarakowski podkreśla jednak, że pojedyncza nietypowa transakcja nie musi oznaczać nieprawidłowości.
– Każdy z tych czynników sam w sobie można znaleźć na niego legalne wytłumaczenie. Ale razem te czynniki sprawiały, że warto byłoby zapytać Zondacrypto – mówi.
Właśnie te obserwacje stały się podstawą materiału przygotowanego wspólnie z dziennikarzem Szymonem Jadczakiem.
Według Zarakowskiego później coraz większa liczba klientów zaczęła próbować wycofywać swoje środki.
Miliony na marketing
Jednym z kolejnych elementów, który zwrócił uwagę rozmówcy, były wydatki marketingowe Zondy.
Giełda angażowała się w sponsoring sportowy. Jej marka pojawiała się m.in. przy włoskich klubach piłkarskich, szwajcarskim hokeju, Tour de Suisse, Polskim Komitecie Olimpijskim oraz wydarzeniach i klubach sportowych w Polsce.
– Tego sponsoringu było bardzo dużo również w Polsce – mówi Zarakowski.
Jego zdaniem skala wydatków marketingowych była znacząca w stosunku do wielkości giełdy.
– Więc padło pytanie, skąd Zondacrypto ma tego rodzaju pieniądze, żeby finansować tego rodzaju działalność – dodaje.
To właśnie połączenie problemów z wypłatami, obserwowanych przepływów oraz skali wydatków miało skłonić analityków do zadawania kolejnych pytań.
MiCA zmieniła zasady gry
Zarakowski zwraca również uwagę na europejskie rozporządzenie MiCA, które wprowadziło nowe zasady dotyczące rynku kryptoaktywów.
Jak podkreśla, przed wejściem w życie kolejnych obowiązków giełdy działające w Europie nie musiały spełniać wszystkich wymogów, które zaczęły obowiązywać później.
Szczególne znaczenie ma – według niego – kwestia rozdzielenia środków klientów od środków własnych giełdy.
– Jednym z obowiązków, które nakładała MiCA na giełdy kryptowalutowe, było wyraźne oddzielenie środków klientów, które giełda pobiera od klientów i trzyma dla nich, od środków własnych giełdy – tłumaczy.
Rozmówca idzie jeszcze dalej. Jego zdaniem wydatki Zondacrypuo na marketing mogą rodzić pytania o źródło finansowania. Podkreśla jednak, że jest to jego ocena wynikająca z przeprowadzonej analizy.
– Wydatki giełdy Zondacrypto na działalność marketingową każą nam twierdzić, że najprawdopodobniej były one finansowane ze środków klientów – mówi.
„Nastąpił run na bank”
Według Zarakowskiego problemy z wypłatami i rosnące obawy klientów mogły uruchomić mechanizm przypominający klasyczny run na bank.
– W momencie problemów nastąpił tak zwany run na bank, czyli klienci zaniepokojeni sytuacją finansową giełdy starali się wyprowadzić środki – mówi.
W przypadku platformy kryptowalutowej presja może pojawić się wyjątkowo szybko. Użytkownicy mogą próbować jednocześnie wypłacić zarówno kryptowaluty, jak i środki pieniężne.
Zarakowski uważa, że w przypadku Zondy wcześniejsze wykrycie problemów i szybka reakcja mogły mieć znaczenie.
„Na blockchainie nic nie ginie”
W całej historii istotną rolę odgrywa technologia blockchain. Jej specyfika sprawia, że zapisane transakcje mogą być analizowane również długo po ich wykonaniu.
– Na blockchainie nic nie ginie – podkreśla Zarakowski.
Jego zdaniem właśnie dlatego analiza przepływów może być przydatna zarówno dla prywatnych firm, jak i organów ścigania.
Pytanie, które pozostawia po sobie sprawa Zondy, jest więc szersze niż los jednej giełdy. Dotyczy tego, jak skutecznie państwo potrafi wykorzystywać dane, które w przypadku blockchaina są w dużej części publicznie dostępne.
– Pierwsze dni, pierwsze godziny w takich sytuacjach są kluczowe – ocenia Zarakowski.

