Lobbying ze strony potężnego amerykańskiego stowarzyszenia lotniczego Airlines for America (A4A) wszedł w fazę, która zagraża stabilności połączeń transatlantyckich. Spór, u którego podstaw leży kontrowersyjny limit pasażerów na lotnisku w Dublinie, staje się poważnym sprawdzianem dla relacji handlowych i lotniczych pomiędzy Irlandią a Stanami Zjednoczonymi.
W samej osi konfliktu znajduje się obowiązujący przepis, ograniczający roczny ruch na dublińskim lotnisku do 32 milionów pasażerów. Przepustowość ta została jednak faktycznie przekroczona już w roku ubiegłym, kiedy stołeczny port obsłużył 36,4 miliona osób. Mimo że zastosowanie pułapu pozostaje w praktyce zamrożone, a ze względu na równoległe postępowania przed Sądem Najwyższym oraz Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), uchwalona latem ustawa otwiera drogę do formalnego zniesienia limitu.
Procedura ta nie wejdzie jednak w życie wcześniej niż w przyszłym roku, a ta prawna niepewność stała się dla amerykańskich linii lotniczych pretekstem do wywierania nacisków na własny rząd.
A4A – reprezentujące takich gigantów jak Delta, JetBlue czy United, złożyło na początku roku formalną skargę do Departamentu Transportu USA, domagając się kroków odwetowych wobec irlandzkich przewoźników. Zdaniem amerykańskiego lobby, limit uderza w interesy gospodarcze linii z USA i łamie postanowienia umowy Otwartego Nieba między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi. Obecnie A4A dąży do bezterminowego przedłużenia procedury odwetowej, argumentując, że ryzyko ograniczenia slotów dla ruchu transatlantyckiego nadal pozostaje realne.
Zdecydowane stanowisko przeciwko działaniom A4A zajął Aer Lingus, wchodzący w skład koncernu IAG. To właśnie narodowy przewoźnik Irlandii, który kierowany jest przez Lynne Embleton, poniósłby największe konsekwencje ewentualnych restrykcji ze strony Waszyngtonu.
W pismach skierowanych do Departamentu Transportu USA prawnicy Aer Lingus podkreślają, że postępowanie trwa już niemal dziewięć miesięcy i dawno przekroczyło uzasadnione terminy.
W ocenie irlandzkiego przewoźnika podnoszone przez amerykańską stronę zarzuty mają charakter czysto hipotetyczny. Od momentu złożenia skargi w styczniu żaden przewoźnik z USA nie utracił swoich praw do lądowania, nie został zmuszony do ograniczenia operacji ani nie poniósł szkód finansowych. Przydział slotów w Dublinie odbywa się na dotychczasowych zasadach i limitowany jest jedynie realną wydolnością infrastruktury, a nie dyskryminacyjnymi decyzjami administracyjnymi.
Aer Lingus apeluje więc do amerykańskich władz – o natychmiastowe odrzucenie wniosku A4A. Utrzymywanie wniesionej skargi w stanie zawieszenia, jedynie jako bezterminowego straszaka na wypadek potencjalnych strat w przyszłości, nie znajduje uzasadnienia w faktach i stwarza niepotrzebną niepewność prawną dla całego sektora przewozów transatlantyckich.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Fot. Aer Lingus

