Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Zmierzch olbrzyma czy wieczny powrót? Fianna Fáil i Micheál Martin na zakręcie historii

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Sondaż Sunday Independent / Ireland Thinks z końca lipca przynosi liczby, które w kwaterze głównej Fianna Fáil muszą wywoływać alarm. Spadek poparcia do 16 procent to wynik równy najniższemu poziomowi od lat. Choć dla partii, która przez dziesięciolecia nie schodziła poniżej progu 40 procent, każda taka cyfra brzmi jak wyrok, ale wstrzymanie się od ogłaszania ostatecznego pogrzebu wydaje się rozsądniejsze. Historia ugrupowania pokazuje bowiem, że potrafi ono przetrwać kryzysy, które zniszczyłyby większość europejskich formacji centrowych.

Aby pojąć obecny stan posiadania partii, trzeba cofnąć się o pół wieku. W latach 70. i 80. Fianna Fáil nie była po prostu jedną z wielu opcji wyborczych – stanowiła wręcz synonim irlandzkiego państwa. Za czasów Jacka Lyncha w 1977 roku ugrupowanie zdobyło większościowy mandat społeczny, przekraczając 50 procent głosów. Przez kolejne dekady, bez względu na roszady na stanowisku lidera – od kontrowersyjnego Charlesa Haugheya, przez Alberta Reynoldsa, aż po Bertiego Aherna – partia utrzymywała pozycję hegemonistyczną. W erze Celtyckiego Tygrysa na początku XXI wieku Fianna Fáil bez trudu zbierała około 40 procent głosów, łącząc populistyczny pragmatyzm z obietnicą wiecznego dobrobytu.

Załamanie nadeszło wraz z kryzysem finansowym 2008 roku i bolesną interwencją Trojki. Wybory w 2011 roku przyniosły historyczną katastrofę – spadek do niewiele ponad 17 procent i utratę większości mandatów. To właśnie wtedy misję odbudowy przejął Micheál Martin. Przez ponad dekadę mozolnie ciągnął formację w górę, doprowadzając ją w 2020 roku do historycznego kompromisu: powołania koalicji ze swoim tradycyjnym wrogiem, czyli Fine Gael, oraz Partią Zielonych.

Obecny wynik na poziomie 16 procent pokazuje jednak, że sufit możliwości powrotu do dawnej potęgi zawiesił się wyjątkowo nisko. Z jednej strony spadek o jeden punkt procentowy w kolejnym sondażu nie musiałby oznaczać katastrofy – zwłaszcza że w maju 2024 roku partia startowała z podobnego pułapu, by niedługo potem wywalczyć świetny wynik w wyborach lokalnych i do Europarlamentu. Z drugiej strony kontekst społeczny staje się dla obozu rządzącego coraz trudniejszy.

Głównym źródłem problemów nie jest jedynie konkurencja ze strony Sinn Féin czy Fine Gael (obie partie po 20 procent), lecz głębokie zniechęcenie społeczne. Aż 53 procent mieszkańców uważa, że Irlandia zmierza w złym kierunku, a ponad 60 procent ocenia pracę rządu negatywnie. Wyborców dopada zmęczenie nierozwiązanymi od lat kwestiami bazowymi: kosztami życia (wskazanymi jako kluczowy problem przez 49 procent ankietowanych) oraz kryzysem mieszkaniowym (44 procent).

Na tym tle osoba Micheála Martina jawi się jako osobliwy fenomen polityczny. Choć notowania jego ugrupowania szorują po dnie, osobisty wskaźnik aprobaty szefa rządu trzyma się stabilnie na poziomie 35 procent. W zestawieniu liderów Martin ustępuje jedynie Holly Cairns z Socjaldemokratów (38 procent), wyprzedzając wicepremiera Simona Harrisa z Fine Gael czy Mary Lou McDonald z Sinn Féin. To wyraźny sygnał, że sam Martin postrzegany jest lepiej, niż rząd, którym kieruje. Wyborcy widzą w nim chyba doświadczonego, spokojnego administratora, nawet jeśli nie aprobują kierunku polityki jego gabinetu.

Rzeczywiste zagrożenie dla Fianna Fáil nie leży jednak wyłącznie w relacji z Fine Gael, lecz w rozdrobnieniu sceny politycznej i rosnącej sile mniejszych podmiotów. Socjaldemokraci z wynikiem 10 procent, Aontú i Independent Ireland po 7 procent oraz solidny blok niezależnych (12 procent) stopniowo odbierają dawny elektorat, który kiedyś w sposób naturalny ciążył ku centrowemu populistycznemu skrzydłu Fianna Fáil.

*

Czy to koniec ugrupowania i jego lidera? Z pewnością jest to koniec ery, w której Fianna Fáil mogła myśleć o samodzielnych rządach lub dyktowaniu warunków reszcie sceny politycznej. Partia weszła w fazę trwałej fragmentacji wsparcia, stając się jednym z kilku średnich graczy w systemie wielopartyjnym. Jeśli Micheál Martin zdoła utrzymać swój osobisty autorytet i przełożyć go na przetrwanie nadchodzącego sprawdzianu wyborczego, formacja przetrwa, ale jej rola zmieni się nieodwracalnie. Nie będzie już domyślnym wyborem Irlandczyków, lecz jedynie chłodno kalkulowanym elementem koalicyjnej układanki.

Bogdan Feręc

Źr. Independent

Photo by Chanel Chomse on Unsplash

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version