Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

ZMIERZCH EUROPEJSKIEGO ROLNICTWA: EKSPANSJA MERCOSUR KOSZTEM ZDROWIA I TRADYCJI

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Wczorajsze wprowadzenie w życie tymczasowej umowy handlowej między Unią Europejską a krajami bloku Mercosur to czarny dzień dla europejskiego rolnictwa, bezpieczeństwa żywnościowego oraz suwerenności decyzyjnej państw członkowskich. Decyzja Komisji Europejskiej, która weszła w życie w piątek 1 maja, stanowi niebezpieczny precedens, w którym biurokratyczna determinacja przeważyła nad głosem rozsądku, zdrowiem obywateli i interesem narodowym takich krajów jak Polska czy Irlandia.

Pod płaszczykiem „tymczasowego stosowania” przeforsowano porozumienie, które w istocie jest wyrokiem na europejskich producentów żywności, zmuszając ich do nierównej walki z gigantami z Ameryki Południowej, którzy od lat systematycznie ignorują normy fitosanitarne, będące fundamentem funkcjonowania rynku w Europie.

Skala zagrożenia jest ogromna i niemożliwa do zignorowania. Umowa otwiera szeroko bramy dla importu dodatkowych dziewięćdziesięciu dziewięciu tysięcy ton wołowiny oraz stu osiemdziesięciu tysięcy ton drobiu po drastycznie obniżonych stawkach celnych. To nie jest jedynie statystyka handlowa, lecz realny cios wymierzony w tysiące gospodarstw rodzinnych, które nie są w stanie konkurować cenowo z przemysłową produkcją opartą na niższych kosztach i, co najbardziej bulwersujące, znacznie niższych standardach jakościowych.

Prezes Irlandzkiego Stowarzyszenia Rolników Francie Gorman słusznie zauważa, że sprzeciw wobec tego porozumienia musi pozostać absolutny. Nie można bowiem przymykać oczu na fakt, że importowana żywność z Brazylii czy Argentyny wielokrotnie była przedmiotem skandali związanych z naruszaniem zasad higieny. Historia dostaw z tego regionu naznaczona jest licznymi przypadkami skażenia mięsa, stosowania zakazanych w Unii Europejskiej antybiotyków oraz braku przejrzystości w procesie hodowli. Skoro przez lata nie udało się skutecznie wyeliminować tych patologii, naiwnością byłoby oczekiwanie, że teraz, przy zwiększonym wolumenie eksportu, sytuacja ulegnie poprawie.

Komisja Europejska próbując ratować twarz, zapowiada zwiększenie liczby audytów w Brazylii. Jest to jednak działanie spóźnione i fasadowe, które w rzeczywistości jedynie potwierdza, jak dramatycznie niewystarczający jest obecny nadzór. Audyty przeprowadzane raz na jakiś czas w wybranych zakładach nie zastąpią rygorystycznego systemu kontroli od pola do stołu, któremu podlegają rolnicy w Polsce czy Irlandii. Tworzy to skandaliczną asymetrię, więc europejski producent obciążany jest kosztownymi wymogami dotyczącymi dobrostanu zwierząt i ochrony środowiska, podczas gdy żywność wjeżdżająca z krajów Mercosur korzysta z ulg celnych, mimo że nie spełnia tych samych norm.

To nie jest w takim przypadku wolny handel, a systemowe wypieranie wysokojakościowej europejskiej produkcji na rzecz tanich zamienników o wątpliwym wpływie na zdrowie publiczne.

Sytuacja ta budzi również głęboki niepokój z punktu widzenia zasad demokracji. Fakt, że Komisja Europejska zdecydowała się na tymczasowe wdrożenie części handlowej umowy bez uprzedniej zgody Parlamentu Europejskiego, jest natomiast uderzeniem w podmiotowość obywateli. Posłowie do Parlamentu wybierani są w wyborach bezpośrednich i to oni powinni mieć decydujący głos w sprawach o tak kluczowym znaczeniu dla bezpieczeństwa żywnościowego kontynentu. Ignorowanie ich roli na rzecz technokratycznych rozwiązań prawnych podważa zaufanie do instytucji unijnych. Polska, jako jeden z liderów sprzeciwu, podjęła słuszną drogę skargi do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Solidarna postawa rządu w Warszawie oraz coraz głośniejsze apele polityków w Dublinie, takich jak posłanka Carol Nolan, dają nadzieję, że ten niszczycielski proces zostanie zatrzymany na drodze prawnej.

Jeżeli ta umowa obowiązywać ma, nawet w formie tymczasowej, konieczne jest natychmiastowe wprowadzenie bezwzględnych narzędzi kontroli i pełnej ochrony rynku rolno-spożywczego. Nie możemy pozwolić, aby europejskie rolnictwo zostało złożone w ofierze na ołtarzu interesów przemysłu ciężkiego czy sektora technologicznego, który liczy na zwiększenie eksportu do Ameryki Południowej.

Bezpieczeństwo żywnościowe jest przecież kwestią interesu narodowego i zdrowia populacji. Każdy kilogram mięsa trafiający na nasz rynek musi przechodzić rygorystyczne testy, a kraje Mercosur powinny zostać objęte klauzulami pełnej wzajemności standardów. Oznacza to, że jeśli jakikolwiek produkt nie spełnia unijnych norm środowiskowych lub higienicznych w stu procentach, powinien mieć całkowity zakaz wjazdu na terytorium wspólnoty.

Obecna sytuacja to nie tylko zagrożenie ekonomiczne, ale także erozja standardów, które budowano w Europie przez dziesięciolecia. Przemysł spożywczy borykający się z rosnącymi kosztami energii i surowców, dostał więc kolejny cios w postaci nieuczciwej konkurencji. Jeśli pozwolimy na zalanie rynku towarem o niższej jakości, ucierpi na tym konsument, który nieświadomie będzie narażony na ryzyko zdrowotne. Dlatego też mobilizacja rolników, wspierana przez rządy państw członkowskich świadomych zagrożenia, musi trwać. Walka o zablokowanie pełnej ratyfikacji tego porozumienia to walka o przyszłość europejskiej wsi i o to, co znajdzie się na talerzach naszych dzieci. Nie wolno nam zaakceptować politycznego ograniczania szkód, gdy w grę wchodzi fundament naszego bezpieczeństwa. Jedyną drogą jest radykalne zaostrzenie wymogów i pełna solidarność w obronie własnego rynku przed importem, który zagraża życiu i zdrowiu Europejczyków.

Bogdan Feręc

Źr. Agriland/Independent

Fot. CC Dati Bendo – European Commission

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE – chronione są prawem autorskim.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version