Tegoroczny sezon letni na archipelagu Wysp Brytyjskich zapisuje się w historii meteorologii jako okres pełen skrajności. Po serii fal upałów, suszy i niszczycielskich pożarach Północno-Zachodnią Europę ma czekać nagły i gwałtowny zwrot. Synoptycy oraz czołowe instytuty klimatyczne ostrzegają przed nadchodzącymi miesiącami, bo jesień i początek zimy staną podobno pod znakiem ulewnego deszczu oraz potężnych wiatrów. Za tę pogodową odpowiadać ma w głównej mierze zjawisko klimatyczne, którego skala zaskoczyła samych naukowców.
Chodzi o bezprecedensowe zjawisko El Niño, polegające na wzroście temperatury wody w tropikalnej części wschodniego Pacyfiku. Choć opisywany mechanizm powstaje tysiące kilometrów od Europy, generuje globalne połączenia, przesuwa prąd strumieniowy i wywołuje pogodowe reakcje łańcuchowe na całym świecie.
Niespotykany sygnał w modelach prognostycznych
Pomiary wskazują, że standardowe El Niño podnosi temperaturę wód równikowych o 1–2°C, gdzie dwustopniowe odchylenie uznawane jest już za stan ekstremalny. Tym razem prognozy mówią o skoku temperatury morza przekraczającym aż 3°C. W efekcie mamy do czynienia z najsilniejszą „anomalią” tego typu od XIX wieku.
Zjawisko to budzi ogromne zaniepokojenie wśród ekspertów. „Powinniśmy jasno powiedzieć, że jest to wydarzenie bez precedensu. Nigdy nie widziałem, żeby sygnał El Niño był tak intensywny w naszych prognozach” – powiedział kierownik działu prognoz długoterminowych w brytyjskim Met Office profesor Adam Scaife. Naukowcy z Wielkiej Brytanii, Irlandii i Europy są zgodni, że w nadchodzących miesiącach opisywany impuls z oceanu uwalniać będzie niespotykane dotąd pokłady ciepła do atmosfery. Dr Nick Dunstone z Met Office podkreśla długofalowy wymiar tego procesu: „Jest bardzo prawdopodobne jest, że rok 2027 zastąpi rok 2024 jako najcieplejszy rok, jaki kiedykolwiek odnotowano, i będzie kolejnym rokiem, w którym temperatura tymczasowo przekroczy o ponad 1,5°C temperaturę okresu przedindustrialnego”.
Zaostrzenie naturalnej zmienności klimatu nakłada się bezpośrednio na postępujące globalne ocieplenie. Wskazuje na to profesor Stephen Belcher – szef wydziału nauki i technologii w Met Office: „Tego lata w całej Europie doświadczyliśmy fal upałów, które przypomniały nam o skutkach zmian klimatycznych; to potężne zjawisko El Niño przypomina nam, że naturalne wahania klimatu również mają wpływ, zwiększając obciążenia spowodowane zmianami klimatycznymi”.
Kontrast między Wielką Brytanią a sytuacją w Irlandii
Wpływ pacyficznej anomalii na warunki pogodowe na Wyspach Brytyjskich będzie zauważalny, choć rozłoży się nierównomiernie. Najsilniejsze uderzenie sztormowych i wilgotnych mas powietrza prognozowane jest przede wszystkim dla Wielkiej Brytanii, która po suchym sierpniu, musi przygotować się na intensywne deszcze i silne wiatru.
Sytuacja w Irlandii prezentuje się inaczej, a obraz będzie bardziej złożony. Z perspektywy geograficznej Zielona Wyspa znajduje się pod silniejszym, bezpośrednim wpływem dynamiki Oceanu Atlantyckiego, co w pewnym stopniu wystawia ją na bezpośrednie skutki sygnałów płynących z tropików. Zwraca na to uwagę irlandzki instytut meteorologiczny Met Éireann w swoim oświadczeniu: „Chociaż zjawisko El Niño wywiera wyraźny wpływ na wiele regionów na całym świecie poprzez połączenia klimatyczne, jego wpływ na Irlandię i Europę jest stosunkowo słaby, bardzo zmienny i niezbyt silny w obecnym klimacie”.
Mimo to, Irlandia nie pozostaje obojętna na szersze zmiany systemów atmosferycznych. Ubiegły lipiec w Zielonej Wyspie był drugim najcieplejszym i trzecim najgorętszym miesiącem w historii lokalnych pomiarów. Eksperci z Met Éireann zaznaczają, że podatność regionu na zjawiska pacyficzne będzie rosła wraz z upływem lat: „Według najnowszych badań, w przyszłości, gdy klimat stanie się cieplejszy, El Niño może mieć większy wpływ na klimat Irlandii i Europy, ale zjawisko to zmaterializuje się dopiero w drugiej połowie tego stulecia”. Na ten moment pogodę nad Irlandią kształtować będą przede wszystkim tradycyjne, atlantyckie niże, wspierane ogólnym wzrostem energii w atmosferze.
Od spalonej ziemi po ryzyko błyskawicznych powodzi
Ostrzeżenia przed mokrą jesienią pojawiają się w momencie, gdy Wielka Brytania próbuje podnieść się po katastrofalnej suszy. Ostatnie miesiące spaliły uprawy i doprowadziły do wyschnięcia zbiorników retencyjnych, a blisko trzy czwarte terenu Anglii oraz cała Walia zostały formalnie objęte stanem suszy. Odnotowano ponad tysiąc pożarów lasów i nieużytków, a w londyńskim Kew Gardens termometry wskazały aż 38,1°C.
Wydawałoby się, że nadchodzące opady będą wybawieniem dla rolnictwa i infrastruktury komunalnej. Meteorolodzy oraz służby ratunkowe przestrzegają jednak przed zbyt dużym optymizmem. Ostatnie nawalne deszcze, jak te w Lancashire, gdzie w dobę spadła jedna trzecia letniej sumy opadów, a na twardej, wysuszonej glebie, woda nie wsiąka w głąb gruntu, lecz spływa po powierzchni, stwarzając ryzyko błyskawicznych powodzi.
Powagę sytuacji dostrzegają też politycy na najwyższych szczeblach władzy. Po nadzwyczajnych naradach rządu i sztabu kryzysowego premier Andy Burnham zauważył: „Bezpośrednio po tym możemy mieć do czynienia z mokrą jesienią i zimą z powodu El Niño i niektórych problemów, o których poinformowano grupę Cobr”, która jest brytyjskim rządowym komitetem ds. reagowania kryzysowego i koordynacji katastrof.
Przedstawiciele Krajowej Grupy ds. Suszy podkreślają, że odbudowanie zasobów wód gruntowych i rezerwuarów wymagać będzie wielu miesięcy umiarkowanych, ciągłych opadów. Przelotne nawałnice połączone z burzami nie rozwiążą problemu niedoboru wody, a mogą jedynie przynieść zniszczenia infrastrukturalne. Przejście komitetów sterujących z trybu spotkań miesięcznych na cotygodniowe dobitnie świadczy o tym, że Wyspy Brytyjskie wkraczają w okres niezwykle chwiejnej pogody.
O Irlandii mówi się, że o ile El Niño będzie wpływać na jej pogodę, która również może być bardziej wietrzna i wilgotna, niż było to w ostatnich dwóch latach, tak istnieje też prawdopodobieństwo, że będzie też nieco cieplej od średniej wieloletniej. Meteorolodzy z Irlandii nie wykluczają jednak okresów z „ekstremalnymi” zjawiskami pogodowymi, więc ulew, częściej pojawiających się huraganów, ale też nagłych, choć krótkich spadków temperatury poniżej zera stopni. Nie można w takich przypadkach wykluczyć intensywnych, miejscowych opadów śniegu, a nawet zjawiska, które jest nader rzadkie na Szmaragdowej Wyspie, czyli zawieruch śnieżnych.
Podobnego zdania są największe instytuty meteorologiczne, w tym amerykańskie NOAA i moskiewski Hydrometcenter of Russia.
Bogdan Feręc
Źr. Met Office/Met Eireann/NOAA/Hydrometcenter of Russia/Independent
Photo by Denise Johnson on Unsplash

