Irlandzki sektor turystyczny wyraźnie hamuje i po latach odbudowy oraz nadziei na stabilizację, dane za 2025 rok pokazują niepokojący trend spadkowy, który zaczyna odbijać się nie tylko na branży, lecz także na dochodach państwa i rynku pracy.
Szacuje się, że w 2025 roku Irlandię odwiedziło 6,16 mln turystów, co oznacza spadek o 6 proc. w porównaniu z rokiem 2024. Według Irlandzkiej Konfederacji Turystyki (ITIC) przełożyło się to na realną stratę dla gospodarki rzędu 685 mln euro. Wydatki turystów spadły aż o 13 proc. rok do roku, co szczególnie dotkliwie odczuwają hotelarze, restauratorzy, przewoźnicy i lokalne atrakcje turystyczne. Jak wskazuje dyrektor generalny ITIC Eoghan O’Meara Walsh, na osłabienie ruchu turystycznego wpływa kilka nakładających się czynników. Irlandia, jako kraj wyspiarski, jest w pełni uzależniony od transportu lotniczego i morskiego. Tymczasem w 2025 roku dostępność połączeń lotniczych z Europy i Wielkiej Brytanii była słabsza niż wcześniej.
Równocześnie Irlandia pozostaje jednym z najdroższych krajów Unii Europejskiej. Dane Eurostatu plasują ją na drugim miejscu pod względem kosztów życia – tuż za Danią. Wysokie ceny noclegów, gastronomii i usług odstraszają część turystów, zwłaszcza z rynków bardziej wrażliwych na koszty.
Na sytuację wpływa również inflacja w samym sektorze turystycznym, która przez ostatnie trzy lata wynosiła średnio 6 proc. rocznie. Rosnące koszty pracy, energii i ubezpieczeń sprawiają, że przedsiębiorcy mają ograniczone pole manewru, a konkurencyjność cenowa kraju słabnie.
Na tle ogólnego spowolnienia wyróżnia się rynek północnoamerykański i liczba turystów ze Stanów Zjednoczonych wzrosła w 2025 roku o 4 proc., a z Kanady o 8 proc. Sprzyjały temu korzystne kursy walut, dobra siatka połączeń lotniczych oraz intensywne kampanie promocyjne. Turyści z Ameryki Północnej są szczególnie cenni – podróżują po regionach, zostają dłużej i wydają więcej. Znacznie gorzej wygląda sytuacja na innych kluczowych rynkach. Liczba odwiedzających z Wielkiej Brytanii spadła o 4 proc., z Francji o 13 proc., a z Niemiec o 8 proc. To właśnie te spadki w największym stopniu osłabiają bilans całego sektora.
Mimo to turystyka pozostaje jednym z filarów irlandzkiej gospodarki. W 2025 roku sektor ma wnieść 8,89 mld euro do gospodarki narodowej i wspierać około 225 tys. miejsc pracy. Największą wartość nadal generuje Ameryka Północna (blisko 2 mld euro), przed Europą kontynentalną i Wielką Brytanią.
O’Meara Walsh ostrzega jednak przed nadmiernym uzależnieniem Irlandii od jednego rynku. Ewentualne wahania na amerykańskiej giełdzie lub gwałtowne zmiany kursu dolara wobec euro mogłyby szybko przełożyć się na spadek liczby odwiedzin. Dlatego ITIC apeluje o dywersyfikację, czyli większe inwestycje promocyjne na rynkach europejskich i azjatyckich oraz zachęcanie linii lotniczych do uruchamiania nowych połączeń. Równolegle branża wskazuje na chroniczny niedobór miejsc noclegowych i rosnące ceny hoteli, wynikające z przewagi popytu nad podażą. Ograniczenia w najmie krótkoterminowym oraz brak nowych inwestycji hotelowych dodatkowo zaostrzają problem.
*
Wnioski płynące z danych są ostrożne, a momentami pesymistyczne. Wszystko wskazuje na to, że także bieżący rok może być trudny dla irlandzkiej turystyki. Jeśli liczba letnich wizyt ponownie się zmniejszy, wiele firm może stanąć przed koniecznością ograniczenia zatrudnienia. To z kolei grozi wzrostem bezrobocia, które już teraz znajduje się w nieznacznej, lecz wyraźnej fazie wznoszącej.
Turystyka od dekad była jednym z miękkich fundamentów irlandzkiej gospodarki – źródłem dochodów, miejsc pracy i międzynarodowego wizerunku kraju. Dziś ten fundament zaczyna pękać, więc można się zastanowić, czy sektor potrzebuje wsparcia, ale też, jak szybko i jak zdecydowanie państwo oraz branża zareagują, zanim spowolnienie przerodzi się w długotrwały kryzys.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Photo by Jonathan Borba on Unsplash


