Irlandzki pub nigdy nie był wyłącznie biznesem handlującym napojami. Przez pokolenia stanowił serce lokalnych społeczności, wiejski dom kultury, miejsce spotkań po pogrzebach, chrzcinach, ciężkim dniu pracy na roli czy fizycznym mozole. To tam tętniło życie towarzyskie, wymieniano poglądy i podtrzymywano tradycję mówionego słowa oraz muzyki. Dziś ten fundament irlandzkiej kultury topnieje w zastraszającym tempie, a tradycjna prowincja powoli staje się bezludną społeczną pustynią.
Statystyka dramatu – co czwarty szyld zniknął z krajobrazu
Liczby nie pozostawiają złudzeń i bezdusznie punktują skalę zjawiska. Najnowszy raport przygotowany przez cenionego ekonomistę oraz emerytowanego profesora nadzwyczajnego Dublin City University (DCU) Anthony’ego Foleya, opracowany został na zlecenie Drinks Industry Group of Ireland (DIGI), a ukazuje zatrważający obraz zniszczeń. W latach 2005–2025 w Republice Irlandii podwoje zamknęło aż 2205 pubów. Oznacza to, że z mapy kraju wyparował co czwarty lokal tego typu.
W ciągu ostatnich dwóch dekad statystyczny bilans wynosił około 110 wygaszanych punktów rocznie. Choć w poszczególnych latach dynamika ta ulegała pewnym wahaniom, bo przykładowo w roku ubiegłym działalność zakończyło 86 lokali, a rok wcześniej 65, to w 2023 roku aż 117 i trend pozostaje nieubłaganie spadkowy. Zjawisko to dotknęło bez wyjątku wszystkie 26 hrabstw, choć jego geografia uderza przede wszystkim w tradycyjną, wiejską Irlandię.
Największy ubytek odnotowano w hrabstwie Limerick, gdzie zlikwidowano aż 37% pubów i barów. Niewiele lepiej wygląda sytuacja w Offaly ze spadkiem sięgającym 34%, Cork (33%), Roscommon (32%), Tipperary (32%), Laois (31%), Longford (30%) czy Westmeath (30%). W większości pozostałych regionów ubytek przekroczył 13%. Na tym tle wyróżnia się stolica, bo w Dublinie spadek wyniósł zaledwie 1%, zaś w sąsiadującym Wicklow 9%. Ten kontrast pokazuje wyraźną granicę, więc podczas gdy zurbanizowane, nastawione na masową turystykę i młodszych mieszkańców metropolie potrafią utrzymać popyt, prowincja traci swoje centra społeczne.
Presja fiskalna i ciągła zmiana nawyków
U źródeł tej cichej tragedii leży splot kilku kluczowych czynników. Jednym z najistotniejszych jest agresywna i nieustępliwa polityka podatkowa państwa. Irlandia szczyci się obecnie drugą najwęższą, a zarazem najwyższą stawką akcyzy na alkohol w całej Unii Europejskiej. W zderzeniu z rosnącymi kosztami energii, utrzymania nieruchomości, ubezpieczeń oraz ogólną inflacją, prowadzenie niewielkiego, rodzinnego baru w małym miasteczku przestaje być rentowne. Przedsiębiorcy nie są w stanie przerzucać wszystkich rosnących wydatków na klientów, których portfele również uległy uszczupleniu.
Nie bez znaczenia są także głębokie przemiany obyczajowe. Nowe pokolenia Irlandczyków, ale też migranci, rzadziej szukają integracji w murach tradycyjnych szynków. Styl życia zdominowany przez cyfrowe rozrywki, wzrost świadomości zdrowotnej, popularność alternatywnych form spędzania wolnego czasu czy wreszcie upowszechnienie się modelu spożywania alkoholu w domowym zaciszu – głównie z powodu kosztów, wypierają kultowe spotkania przy kuflu Guinnessa. Do tego dochodzi restrykcyjne prawo dotyczące prowadzenia pojazdów pod wpływem alkoholu, które, choć bezwzględnie słuszne z punktu widzenia bezpieczeństwa na drogach, w warunkach niedorozwiniętej prowincjonalnej komunikacji publicznej odcięło wiejskich mieszkańców od możliwości bezpiecznego powrotu ze swojego lokalnego pubu.
Ponura prognoza dla wiejskiego krajobrazu
Wnioski płynące ze szczegółowej analizy profesora Foleya nie pozostawiają złudzeń co do jutra. W przypadku braku zdecydowanej korekty polityki rządu, proces zamierania tej branży będzie postępował. Nawet przy założeniu względnej stabilności gospodarczej i braku nowych kryzysów, optymistyczny scenariusz zakłada likwidację kolejnych 600 lokali w perspektywie najbliższej dekady. W wariancie pesymistycznym liczba ta może dobić do poziomu nawet tysiąca zlikwidowanych punktów.
Przedstawiciele branży skupieni wokół organizacji DIGI wystosowali jasny apel do rządu o uwzględnienie w nadchodzącym budżecie odczuwalnej obniżki stawki podatku akcyzowego. Nie chodzi tu jednak wyłącznie o ratowanie biznesu prywatnych właścicieli. Stawką w tej grze jest zachowanie bezcennego dziedzictwa kulturowego i społecznego. Zamykając drzwi ostatniego pub w wiosce, likwiduje się często ostatni punkt integracji społecznej. Jeśli państwo nie podejmie więc zdecydowanych kroków ochronnych, irlandzka tradycja wspólnoty zostanie ostatecznie zredukowana do muzealnego eksponatu i komercyjnego obrazka serwowanego zagranicznym turystom w centrum Dublina.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Photo by Victor Clime on Unsplash

