Zdaniem premiera

Po krótkim wieczornym wystąpieniu, w którym premier Martin poinformował nas o wprowadzeniu piątego poziomu ograniczeń na pełną skalę, szef rządu podzielił się swoimi refleksjami.

Micheál Martin powiedział w rozmowie z dziennikarzami Independent, iż rozumie, jak zły wpływ na mieszkańców Irlandii ma ta kolejna już blokada i to w czasie, kiedy zaczęliśmy mieć nadzieję, na wyjście z tych dziwnych czasów. Premier dodał, że okres wyjścia, będzie dla nas wszystkich bardzo trudny, szczególnie w chwili, kiedy wiemy, że istnieje już szczepionka, która może nas zabezpieczyć przed koronawirusem, ale nie wszyscy mogą z niej skorzystać w tej chwili lub w krótkim czasie.

Premier zaapelował o wyrozumiałość dla rządu, który, co podkreślił, nie chciał wprowadzać tak drastycznych restrykcji, jednak sytuacja epidemiologiczna w kraju, wymusiła tę decyzję. Taoiseach rozumie też obawy społeczeństwa, traumę, jaką przeżywa wiele osób, ale zaznaczył, że jesteśmy na ostatniej prostej i musimy zwalczać wirusa, wszelkimi metodami, przy jednoczesnej ochronie całego społeczeństwa, a głównie osób najbardziej narażonych na jego działanie.

Kolejne poświęcenia, jakie musimy położyć na szali, zbiegły się z okresem świąt, Nowego Roku i zimy, a to wszystko nałożone na siebie, daje nam efekt dużej uciążliwości. Premier jest jednak przekonany, iż społeczeństwo, pokona i tę trudność i już wkrótce, będziemy cieszyć się „jaśniejszymi dniami”. Szef rządu z nadzieją mówił o przyszłych miesiącach, kiedy odbudowywać będziemy gospodarczo kraj i społeczeństwo, a to będzie wspierane przez gabinet, by odzyskało radość życia. Wszystko jednak musi mieć swój czas, a i należy pogodzić się z kryzysem, jaki na wielu polach, od marca, uciska Irlandię.

Martin zapewnił, że on i jego rząd, zrobią wszystko, żeby kraj wyszedł z pandemii, jak szybko będzie to możliwe oraz o pomocy, na jaką mogą liczyć pracownicy i właściciele firm.

*

Prawdę mówiąc, to słowa premiera, w pewien sposób pokazują też bezsilność tego rządu, a kiedy odrzucimy teorie spiskowe, wejdziemy w skórę ministrów i samego „tiszoka”, zastanówmy się, co my, jako osoby trzymające władzę, zrobilibyśmy na miejscu Martina? Z całą pewnością nie bronię premiera, bo i mnie dotykają restrykcje, jestem nimi zmęczony, chociaż mam, ze względu na wykonywaną pracę, więcej możliwości poruszania się po kraju. To jednak nie zmienia faktu, że znacznie częściej przebywam w domu i myślę, jaki piękny byłby świat, gdybym właśnie teraz, udał się na lotnisko i po trzech godzinach lotu, mógł wylegiwać się na ciepłym piasku. Depresja? Nie, nie mam na nią czasu, bo wciąż dużo pracuję, ale zastanawiam się, co robią ludzie, którzy nie mają w „lockdownie”, żadnego zajęcia? Snują teorie spiskowe?

Jest jeszcze jedna kwestia, czyli… Kto mi odda ten stracony, pod wieloma względami rok?

Bogdan Feręc

Źr: Independent

Polska-IE: Udostępnij
Dodatkowy dzień wol
Rozwód został zatw
EnglishIrishPolishRussian
EnglishIrishPolishRussian