Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Zatrzymaj się, zanim klikniesz. Reklama, która wbiła internet w fotel

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Reklama Komisji Ochrony Danych Osobowych robi w sieci większe zamieszanie niż niejeden viralowy dance challenge, a przy okazji mówi rzeczy, które powinny nam dźwięczeć w głowie głośniej niż powiadomienia z Messengera. Kampania „Zatrzymaj się, zanim opublikujesz” wjechała na timeline’y i udowodniła, że bezpieczeństwo w sieci nie musi być nudne jak szkolna pogadanka, może uderzyć prosto w serce, w sumienie i w zdrowy rozsądek.

W centrum historii stoi mała Éabha. Tak zwykła, jak każde dziecko w galerii handlowej, i tak wystawiona na świat, jak tysiące dzieci, których rodzice wrzucają wszystko do internetu, bo „to tylko znajomi zobaczą”. Kamera śledzi scenę, w której Éabha i jej rodzice spotykają trzech nieznajomych. Obcy rozmawiają z dziewczynką tak, jakby znali ją od lat: pytają o urodziny, klub piłkarski, znajomych. Najgorsze jest to, że wiedzą wszystko, bo wszystko dostało się do sieci w formie radosnych postów publikowanych przez jej rodziców.

W tej historii nie ma żadnej magii, żadnej technologicznej czarnej sztuki. Po prostu sharenting. Rodzice podzielili się imieniem, wiekiem, datą urodzenia. Pokazali jej klub i harmonogram treningów. Nawet to, że tata czasem się spóźnia po zajęciach. Obcy z reklamy nie muszą być geniuszami. Wystarczy im scrollowanie i odrobina złej woli.

Reklama dorzuca jeszcze jeden obrazek, który wbija w fotel: trzecia nieznajoma osoba pobiera zdjęcie Éabhy na telefon. Bez pytania. Bez zgody. Bez chwili zawahania, bo skoro coś jest w internecie, to dla wielu ludzi nagle „jest do wzięcia”.

Organizacje zajmujące się bezpieczeństwem w sieci od lat alarmują, że sharenting ma ciemną stronę. Niezamierzone ujawnianie danych osobowych. Kradzież tożsamości. Niechciany kontakt. Wykorzystywanie zdjęć w szkodliwych celach. Z pozoru niewinna fotografia z placu zabaw może stać się czymś znacznie, znacznie bardziej niebezpiecznym.

Komisja Ochrony Danych przypomina to jasno: „Za każdym razem, gdy udostępniasz życie swojego dziecka w sieci, ryzykujesz ujawnienie jego danych osobowych światu. Zastanów się, zanim coś opublikujesz”.

I wygląda na to, że ludzie faktycznie zaczęli się zastanawiać. Reklama zdobyła prawie 830 tysięcy polubień na Instagramie. CyberKids, organizacja zajmująca się bezpieczeństwem najmłodszych, pochwaliła ją jako „naprawdę dobrze wykonany pomysł”. Podkreślają, że rodzice mają pełne prawo cieszyć się momentami z życia dzieci, ale najlepiej robić to wśród osób, które się zna i którym się ufa. Bo kiedy coś wrzuca się publicznie, traci się nad tym kontrolę. Znika poczucie, że „to tylko dla rodziny”. Znika granica między światem realnym a internetową dżunglą.

„Pomyśl, zanim coś opublikujesz” — brzmi prosto. I ta prostota nagle okazuje się najmocniejszym narzędziem obrony dzieci w epoce nieustannego scrollowania.

Reklama nie tylko mówi o bezpieczeństwie — ona pokazuje, jak cienka jest granica między miłością rodzica a nieświadomym narażaniem dziecka na ryzyko. W epoce, w której każde urodziny i każdy gol z turnieju piłkarskiego mogą trafić na feed, ten przekaz działa jak zimny, potrzebny prysznic. A internet, przyzwyczajony do szybkich wrażeń, wreszcie zatrzymał się na chwilę.

Wideo>>>

Bogdan Feręc

Źr. Independent

Fot. Kadr z reklamy

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version