Zasiłkowe „checkpointy”. Kara nadeszła szybko

Irlandzkie państwo w ramach pomocy osobom tracącym zatrudnienie wprowadziło wraz z koronawirusową blokadą kraju płatności zasiłków pandemicznych, aby pomóc mieszkańcom wyspy w przetrwaniu pandemii.

To jednak okazało się iskrą na proch dla oszustów, a ci nawet nie spodziewali się, że ich krętactwa zostaną szybko wykryte, a i nie wiedzieli, z której strony przyjdzie cios. Od początku pandemicznych działań swój udział w blokadzie kraju miała An Garda Siochána, która zabezpieczyła kraj, ale i prowadziła kontrole, a te miały stać się elementem prewencyjnym w walce z koronawirusem. Ustawiono więc blokady dróg, gdzie na punktach kontrolnych policjanci sprawdzali, w jakim celu i gdzie jeżdżą kierowcy, więc zatrzymywano wszystkich, którzy pojawiali się na drogach i ulicach.

Dla dużej ilości kierowców okazało się to swoistym wyrokiem, bo o ile dowiedzieli się o tym dopiero niedawno, to już wcześniej trafili na cenzurowane.

Wraz ze wprowadzeniem pandemicznych obostrzeń, wprowadzono jednocześnie zalecenie noszenia przy sobie dokumentu stwierdzającego tożsamość, co miało pomóc w śledzeniu kontaktów ewentualnych zakażonych, czyli potwierdzeniu ich danych. Właśnie ten przepis i nadane Gardzie uprawnienia, stały się dla niektórych problematyczne, bo policjanci prowadzący kontrole zapisywali dane, to następnie, przekazywali je do odpowiednich komórek w Departamencie Zatrudnienia i Ochrony Socjalnej.

Tam informacje trafiały z odpowiednią adnotacją, bo zatrzymani piesi lub co częściej się zdarzało kierowcy, proszeni byli o podanie celu podróży. W licznych przypadkach stwierdzano, iż podróż jest drogą do pracy, a i potwierdzał to podpisany przez właściciela firmy dokument.

Tu właśnie zaczyna się cały problem, bo po przeprowadzeniu kontroli przekazanych „socjalowi” danych okazywało się, że ów kierowca, wystąpił też o przyznanie zasiłku pandemicznego, a ten od ręki dostawał. Późniejsze kontrole wykazały, że kierowcy, którzy stwierdzali, iż udają się do pracy, faktycznie do niej jechali, wykonywali swoje obowiązki, otrzymywali wynagrodzenie, ale zapłatę dostawali „pod stołem”, więc z pogwałceniem przepisów podatkowych. Dodatkowo pobierali zasiłek pandemiczny, co w takim przypadku oznacza oszustwo.

Komórce kontrolnej Social Welfare udało się wykryć we współpracy z Gardą wiele takich przestępstw, a osoby, które dopuściły się tego, o ile jeszcze nie zostały wezwane do wyjaśnienia całej sprawy, „zaproszenie” na przesłuchanie otrzymają wkrótce. Co istotne w tych przypadkach, nie zakończy się wyłącznie na ukaraniu osób, które dopuściły się oszustwa, bo i właściciele firm będą musieli się tłumaczyć ze swojego postępowania, a tu z pomocą Social Welfare przyjdzie też Revenue, które także domagać się będzie złożenia wyjaśnień.

Departament Zatrudnienia i Ochrony Socjalnej potwierdził, że wciąż prowadzi kontrole złożonych wniosków, a jeżeli wykryje nieprawidłowości, udowodni nadużycie lub oszustwo, z całą pewnością żądać będzie zwrotu wypłaconego zasiłku, ale i wystąpi o ukaranie osoby dopuszczającej się łamania przepisów. Ilość takich spraw jest duża, dodaje starszy urzędnik w Departamencie Ochrony Socjalnej, a to może sugerować, że pandemicznych naciągaczy było sporo.

Bogdan Feręc

Źr: Independent

Polska-IE: Udostępnij...
Labour Opposes Gover
Bałagan informacyjn
EnglishIrishPolishRussianSpanish
EnglishIrishPolishRussianSpanish